wstyd

April 30, 2014 5:00 am

“Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością, oblicza wasze nie zapłoną wstydem.” (Ps 34, 6)

Wczoraj Mąż mój, Boski Andy, zapomniał o wywiadówce w szkole syna, na którą zdecydował się iść zamiast mnie. Ale ja przypomniałam sobie o niej dopiero w okolicach Apelu Jasnogórskiego, pakując siatki z zakupami na parkingu sieciowego marketu. I pierwszym uczuciem był wstyd. “Ale wstyd”, pomyślałam. Wystąpiły na mnie siódme poty. “Zapomnieliśmy o wywiadówce syna w nowej szkole.  Mimo że wczoraj poświęciliśmy sporo czasu na zaplanowanie, kto na nią pójdzie. Jacy z nas rodzice?” I tym podobne.

Wstyd, zakłopotanie, a nawet kompromitacja. Wydaje mi się, że niewiele pozycji w katalogu najtrudniejszych uczuć wyprzedza “wstyd”. Wstyd z jednej strony nas chroni i poucza, z drugiej – podpowiada niekiedy, nie że po prostu coś nam nie wyszło, ale to my jesteśmy do bani. Wstyd ukrywa prawdę o naszych wpadkach. Wstyd nie wpuszcza gości do domów z problemem alkoholowym. Wstyd mówi nam, że gdy ktoś odkryje całą prawdę o nas, z pewnością nie będzie chciał mieć z nami do czynienia.

A Jezus mówi: “Popatrz na Mnie, nie spuszczaj wzroku, nie kontempluj swoich wpadek, nie gorsz się sobą, bo Ja się Tobą nie gorszę”. Jakże szybko obmywa Twoją twarz ze wstydu – i nigdy nie wstydzi się stanąć obok Ciebie, swojego brata, i w Ciebie wierzyć. Pokazywać Ci, że wszystko można zacząć z Nim od nowa, w każdej chwili. I tłumaczy, jak Nikodemowi: “Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3, 17). Nasz własny wstyd może nas przekreślać, Jego spojrzenie – nigdy.

M

Nasze rocznice

April 29, 2014 8:52 am

Kalendarz to nie tylko dni, ale też wydarzenia, które za nimi się kryją.

Niepozorna data – 29 kwietnia, normalny dzień jakich pełno w roku, choć u mnie w domu dzień wyjątkowy, bo to dzień urodzin mojego śp. Taty. Od związania się z Łomiankami ten dzień stał się historią, która zaczęła się długo przed nami i do której tak wielu z nas zostało zaproszonych. Najpierw to dzień wyzwolenia z obozu w Dachau (1945), który stał się w naszej Ojczyźnie Dniem Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego. Obchodzony uroczyście w Sanktuarium Św. Józefa w Kaliszu, bo to Jego interwencji zawdzięczamy to wyzwolenie. To także data powstania Instytutu Studiów nad Rodziną ATK (1975); dziś Wydział Studiów nad Rodziną UKSW. W tym także dniu, Założyciel Instytutu i Wspólnoty Świętej Rodziny, śp. Abp Kazimierz Majdański przeszedł do domu Ojca. Pan Bóg ocalił jego życie w Dachau 29 kwietnia 1945 i powołał do siebie tego samego dnia w 2007 roku.

Stał się więc ten dzień okazją do pielgrzymek wdzięczności do św. Józefa w Kaliszu przez wiele lat. Przyjeżdżaliśmy mu dziękować za to, że tak jak opiekował się Synem Bożym i troszczył o Jego życie, tak też troszczy się o życie w Kościele, że ocalił naszego Ojca, przyczynił się do powstania Instytutu i opiekuje się nami przez te wszystkie lata.

W tym roku pielgrzymujemy ze szczególną intencją: powierzamy Jego trosce życie naszego chorego brata ks. Dariusza. Św. Józef wie, co to znaczy chronić zagrożone życie. Wiec mu to życie szczególnie powierzamy. Ufamy także, że będzie tam też szczególnie obecny św. Jan Paweł II, który znał nasz Instytut i wielokrotnie mu błogosławił, a teraz jako Patron Rodzin jest jeszcze bliżej obecny.

Cieszę się na spotkanie i tam w Kaliszu, i w Łomiankach i z tego, że nawet z bardzo daleko można być z modlitwą blisko.

Przez wiele lat wiernie jeździłem na nasze kaliskie spotkania. I te rodzinne, i te męskie tylko. Dziś je wspominam szczególnie, bo jestem daleko i nie będę obecny fizycznie. Przypominają się nasze podróże pociągami, przesiadki w Łodzi i długie przemarsze. Nasze rozmowy i wspólne modlitwy. Czasem dołączali do nas synowie i mogliśmy wspólnie dzielić się wiarą i historią.

Dziś jestem tam razem z Wami sercem i modlitwą. Pamiętajcie też o mnie, proszę.

z bliską w sercu modlitwą

ks. Jarosław

Kanonizacja nowych świętych

April 28, 2014 5:00 am

To najpierw wielka radość z ubogacenia Kościoła. Dla nas szczególna. Dziś mogłem odprawić Mszę św. z udziałem dużej grupy Polskich emigrantów. Zjechali się z różnych stron, żeby w kościele pw. św. Stanisława Biskupa uczestniczyć we wspólnej Koronce do Miłosierdzia Bożego, a potem procesji i Mszy św., polsko-amerykańskiej. Panie poubierane w swoje regionalne stroje. Dominowało Podhale. Jak bardzo się ucieszyłem, że można było pomodlić się wspólnie po polsku.

Ale największą radością dnia dzisiejszego było wypowiedzenie w Modlitwie Eucharystycznej imienia św. Jana Pawła II. Oczywiście też i św. Jana XXIII.

Dla mnie, który cały życie miał szczęście studiować i wykładać naukę Jana Pawła II o małżeństwie i rodzinie, miało to swoje dodatkowe znaczenie. Nasze Programy to cała Jego troska o zdrowe małżeństwo i wspaniałą rodzinę. Dziś Kościół nam uroczyście ogłosił, że on jest dalej z nami i o wszystko możemy go prosić. Proszę go bardzo, żeby był obecny w każdym Programie, przy każdym małżeństwie, które – tak jak on – ma w sercu troskę o ten sakrament – choć tak powszechny, a jednocześnie najbardziej unikalny, bo łączy najściślejszą więzią małżonków ze sobą i z Bogiem.

Do pełnego szczęścia brakuje mi jeszcze tylko jednego. Pewnie już wiecie, o czym myślę. Beatifikacji Pawła VI. Wierzę, że oni tam już razem w Niebie modlą się za małżeństwa, ale trzeba jeszcze chwilkę poczekać na ogłoszenie tego przez Kościół.

Św. Janie Pawle II – módl się za nami. Amen.

z Omaha, kościoła św. Stanisława Biskupa

ks. Jarosław

Niedziela Bożego Miłosierdzia

April 27, 2014 5:00 am

Jak bardzo dziś raduje się cały Kościół. Przynajmniej widzę to tu, w USA. Każdy kto się tylko dowiaduje, że jestem Polakiem, od razu nawiązuje do dzisiejszego święta. I to już od kilku tygodni. I tak pięknie się połączyło. Św. Jan Paweł II to święto ogłosił, w jego wigilię zmarł, w to święto został beatifikowany (2011) i teraz kanonizowany. I choć wszyscy o nim szczególnie myślimy i z jego życia tak pięknie dziś ukonorowanego się radujemy, to z pewnością chciałby, żebyśmy się też dziś szczególnie do Bożego Miłosierdzia uciekali. Nie trzeba nam przypominać słów św. Faustyny, żeby przejąć się tym niezwykłym darem, jakim jest Boże Miłosierdzie.

Pierwszy raz, tak bardzo konkretnie i wyjątkowo spotkałem się z tym nabożeństwem na pielgrzymce prowadzonej przez ks. Andrzeja Szpaka (tzw. pielgrzymka hippisów). Była tam jedna grupka, która niosła przez całą drogę obraz Jezusa Miłosiernego, a na postojach odmawiała koronkę, klęcząc przy obrazie. Tę grupkę w dużej części stanowili byli narkomani i alkoholicy. Ich żarliwość i modlitwa budziła szacunek wszystkich. To dzięki nim pojechałem zaraz po pielgrzymce odwiedzić Sanktuarium w Krakowie. Jak bardzo tego nabożeństwa pilnował nasz śp. Założyciel. Jak bardzo jest ono nam potrzebne.

Jezu, ufam Tobie!

ks. Jarosław

od rana

April 26, 2014 5:00 am

“Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów (…) Ci jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć.”

Takie ważne, czego używamy do patrzenia. Maria Magdalena, tak mocno poturbowana przez zło, że Jan naliczył aż siedem złych duchów, widzi Go “wczesnym rankiem” jako pierwsza. Chociaż poznaje Go dopiero w tym, jak On sam na nią patrzy. “Mario”. Spojrzenie, które nadaje imię, przywraca godność, potwierdza przynależność.

Ale też i w naszym spojrzeniu inni odczytują siebie. Przeglądają się jak w lustrze w tym, co my w nich widzimy. Naprawdę to, co widzę w drugim, nie jest tylko moją osobistą sprawą. Nawet ktoś najbliższy może zobaczyć siebie w moich oczach jak w krzywym zwierciadle. Odejść zraniony. Innym razem widzimy ogrom dobra, ale to, co wypowiadamy na temat drugiego, nie jest jego czy jej prawdziwym imieniem. Może bardziej uciążliwą łatą. A może trzeba na słabości trochę oślepnąć. Może gdy się je zrozumie i wytłumaczy, wyglądają zupełnie inaczej. Może trzeba nagłaśniać sukcesy i zalety. Od rana. Odzyskać wzrok już od “wczesnego ranka”.

Jezus, mimo że wyrzuca uczniom niedowiarstwo, bo nie wierzą tym, co użyli do patrzenia serca, daje się “zobaczyć” każdemu. Na koniec Piotr przed Sanhedrynem woła: “bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli.” (Dz 4, 20) Ale Jezus nie tylko pozwala zobaczyć siebie, ale i pożycza swój wzrok do patrzenia na innych. Byśmy mogli całemu światu nagłaśniać, jak wspaniali ludzie nas otaczają: jak cudownych mamy mężów, żony, dzieci i przyjaciół. Od rana. By usłyszeli z naszych ust echo ich własnego dobra. Mogą nie mieć o nim pojęcia.

M

śniadanie u Pana

April 25, 2014 8:00 am

Chociaż trzy lata wcześniej Jezus obiecał Piotrowi, że więcej nie będzie łowił ryb, lecz ludzi, to po śmierci Pana Jezusa, nawet po Jego zmartwychwstaniu, a nawet po dwukrotnym z Nim spotkaniu, Piotr wraca do czynności, które kiedyś były jego codziennością – trudną, żmudną, wyczerpującą i niekoniecznie przynoszącą efekty. Ale były one mu znane i nie były pozbawione sensu. I nie myśli wcale o ludziach, do których miał iść z orędziem!

Ale zmartwychwstały Jezus wie, że nawet Jego najbliżsi uczniowie będą mieli kłopoty z tym, aby uwierzyć, przyjąć i żyć zupełnie nowym, pełnym ufności i radości życiem i mówi do nich czule: Dzieci, czy macie coś co na posiłek? I nie dość, że czyni kolejny cud, podobny do tego, gdy wszystko się zaczęło przy powoływaniu pierwszych uczniów, bo dzięki Niemu łowią pełną sieć ryb, która jednak tym razem się nie rozrywa, to jeszcze tym razem przygotowuje dla nich posiłek: Chodźcie, posilcie się! (J 21,1-14)
Niesamowite! Realne śniadanie z Panem! Po prostu z nimi jest!

O jakże piękne mogą być spotkania z Panem. Wśród codziennych czynności, które tak doskonale znamy. Przyjmijmy tylko Jego zaproszenie! On chce, abyśmy Go wtedy rozpoznali i nabierali pewności Jego obecności.

Dorota

Pokój Wam!

April 24, 2014 5:00 am

„… On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: „Pokój wam”. Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha”. (Łk 24,36-37)

Po zmartwychwstaniu Jezus przychodzi do swoich z darem pokoju.

On wie, jak bardzo tego potrzebujemy, jak sami z siebie go nie mamy, jak łatwo go tracimy. Wie też, jak lęk zniekształca rzeczywistość, zamyka w sobie, pozwalając pracować wyobraźni (najczęściej na naszą niekorzyść).

Nie przez przypadek również bł. Jan Paweł II tyle razy wołał: „Nie lękajcie się!”

Panie, bądź naszym pokojem. Nie pozwól, by opanował nas lęk, niepokój. Udziel nam daru pokoju, abyśmy mogli „podać go dalej”.

Basia

Łamanie chleba

April 23, 2014 8:45 am

“Poznali go po łamaniu chleba” (Łk 24, 35)

Pierwsza nazwa Eucharystii: “łamanie chleba.” Sprawowana w Kościele każdego dnia, poza Wielkim Piątkiem i Wielką Sobotą. Misterium Jego miłości. Nie tylko pamiątka tamtych wydarzeń ale i ich uobecnienie. To On jest obecny w każdej Mszy św., to ciągle na nowo Jego Ofiara, Jego śmierć, ale i Jego Zmartwychwstanie, i Wniebowstąpienie, i Zesłanie Ducha Świętego. Misterium Jego najszczególniejszej obecności.

Im bardziej wchodzimy w to misterium, im bardziej staramy się w niej uczestniczyć, tym lepiej poznajemy Pana Jezusa. Jak dzisiejsi bohaterowie Ewangelii – “poznali go po łamaniu chleba.”

ks. Jarosław

czemu płaczesz?

April 22, 2014 5:01 am

“Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. (…) Rzekł do niej Jezus: Niewiasto, czemu płaczesz?” (J 20, 15)

Jezus nie mówi: “po co tyle płakać?”, “przesadzasz”, “płacz jest nudny”, “jak musisz, to płacz”, “wiele ludzi płacze”. Ani nie powiedział do Marii Magdaleny, która przez łzy go nie poznała: “Przecież wszystko zapowiedziałem, gdzie mieliście uszy?” Do głębi prawdziwa reakcja na płacz: “czemu płaczesz?”

Z tym pytaniem przychodzi do Ciebie. Zmartwychwstały, żyjący. “Czemu płaczesz?” I jest w owym pytaniu prośba, byś opowiedział o tym, co jest treścią Twojego życia, a może zwłaszcza jego szczególnym smutkiem, Twoją “ślepą ulicą”, może czymś, co przy świątecznym stole siedziało w tyle głowy. Może powodem łez, które nie pozwalają już widzieć jasno rzeczywistości, bo tyle ich było. Pyta o to, ponieważ dziś razem z Tobą idzie w zwykłe życie – nie jako świąteczna dekoracja i ozdoba pocztówek, ale jako Nauczyciel, Pocieszyciel, Zwycięzca, który wszystko przeszedł i pokonał zło.

Po to właśnie potrzebne było zmartwychwstanie, by mógł być blisko Ciebie. W najbardziej pozornie szary dzień powszedni – i od święta.

M

Niby tak samo, ale troszkę inaczej

April 21, 2014 3:32 pm

Po raz kolejny zachwycam się moim Kościołem Powszechnym. Gdziekolwiek jesteś na świecie, w jakimkolwiek języku nie byłaby sprawowana liturgia, jesteś zawsze “u siebie”. Możesz nie rozumieć tekstów, ale wiesz dokładnie, w którym momencie Mszy św. jesteś. 

Tak jak w Meksyku mogłem przeżywać Adwent i Boże Narodzenie, przeżywając ich liturgiczne dodatki, tak teraz w USA przyglądam się Wiekiemu Tygodniowi i Oktawie Wielkanocy. Dziś więc troszkę o tym, co tu jest troszkę inaczej.

Msza św.  Krzyżma. U nas rano w Wielki Czwartek. Tu, w Omaha, w poniedziałek. Choć im dalej na zachód, to tym wcześniej. W niektórych diecezjach bywa nawet przed Niedzielą Palmową. Powód? Odległości. W niektórych diecezjach nie ma szans, żeby księża zdążyli dojechać tego samego dnia do swojej parafii po liturgii w katedrze. Trzeba więc urządzić litugię wcześniej. Ale za to jest czas nie tylko na wspólną modlitwę, ale także na braterskie spotkanie przy posiłku. Nikt się nie spieszy, każdy szczęśliwy, że może spotkać współbraci. Przy czym wielu z nich nie kończyło tego samego seminarium. Seminaria są międzydiecezjalne. “Nasz” parafialny kleryk jest w seminarium duchownym na Alasce. Gdy się więc spotykają, to jest to dla wielu okazja zobaczyć nowych księży, których widzi się czasem po raz pierwszy. 

W Wielki Czwartek za to wspólna modlitwa południowa w jednym z kościołów Omaha, gdzie przyjeżdżają wszyscy, którzy mają blisko. Zebrało się nas przeszło dwudziestu. Modlitwa, okazja do spowiedzi i posiłek przygotowany przez Rycerzy Kolumba. 

Nie ma Grobu Pańskiego! Nie ma święconki! Nie ma procesji rezurekcyjnej!!! Był za to Chrzest osoby dorosłej, połączony od razu z Bierzmowaniem i Pierwszą Komunią świętą w Wiglię Paschalną. I piękna oprawa muzyczna. 
Gdy opowiadam “mojemu” Proboszczowi o naszych zwyczajach, oczy mu się świecą. Obiecałem mu przywieźć następnym razem figurkę Chrystusa Zmartwychwstałego. Wie, że coś takiego istnieje. Jeszcze nie widział. A Grób Pański zrobił po raz pierwszy w życiu. Na razie jako dekorację w holu Kościoła.  W przyszłym roku ma już się znaleźć w środku. Obejrzał setki zdjęć z naszych kościołów – jak wyglądają nasze Groby Pańskie. Bardzo mu się podobały. W zeszłym roku po raz pierwszy zrobił u siebie w parafii Procesję na Boże Ciało. I wszyscy byli zachwyceni. Planujemy następne Święta Wielkanocne w bardziej “polskim” klimacie. Już się nie może doczekać. 🙂

Przenikanie się dobrych tradycji. Dzielenie się dobrem. A za dwa tygodnie w parafii po raz pierwszy Program 1. Obaj jesteśmy ciekawi, ile par się zgłosi. A Was już proszę o wsparcie modlitewne. Już nie mówiąc, że jakaś jedna czy druga para trenerska by się też przydała. 🙂

z pamięcią o Was kochani zawsze serdeczną

ks. Jarosław

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 146 other subscribers