Zakończenie we Wrocławiu

October 12, 2015 5:00 am

Kończymy szczęśliwi, że Program przyniósł tyle dobra. W świadectwach jak refren wracało wyznanie, że „Jedynka” przyniosła tak wiele pozytwnych zmian, iż wydawało się, że już w „Dwójce” niewiele będzie do odkrycia. Tymczasem okazało się, że i ona porządkuje bardzo wiele spraw. Długo trwały świadectwa, bo każdy chciał się podzielić tym, co dla niego było ważne. A było tego sporo.

Mnie najbardziej ucieszyły te wszystkie głosy, które mówiły o radości z tego, że pary mogą ten czas spędzić razem, że Programy nauczyły ich troski o siebie nawzajem, o pielęgnowanie wspólnego czasu i stawianie właściwych priorytetów. I choć były też głosy o doświadczanych trudnościach, to rozumiano je jako konieczny element wzrostu.

Dziękuję wszystkim za pamięć o Uczestnikach i Zespole prowadzącym. Dziękuję moim braciom w kapłaństwie za uczestnictwo oraz za wygłoszenie wykładu (ks. Stanisław) i za wygłoszenie homilii w czasie Mszy św. na zakończenie (O. Radomir).

Z modlitwą

Ks. Jarosław

"Dwójka" we Wrocławiu

October 11, 2015 5:00 am

Par 13, z których część uczestniczyła w „Jedynce” aż kilka lat temu. Jedną z radości tej edycji Programu jest fakt, że kilka spośród przybyłych małżeństw kontynuuje swoją Programową przygodę pod opieką tych samych par trenerskich. Inną, że uczestniczą w nim księża – przyjaciele naszych Programów: ks. Stanisław Krzyżanowski z Trzęsacza i O. Radomir Buchcik OFM z Rybnika. Tak się cieszę, że są kapłani, bo bez nich trudno wyobrazić sobie rozwój Programów. I nie tylko, że są, ale że się włączają tak aktywnie i tak żywo uczestniczą.

Mamy dwie grupy prowadzone przez Anię i Jurka oraz Agnieszkę i Jacka. Dodatkowo jest Ania i Staszek, którzy uczestniczą jako obserwatorzy warsztatów w trakcie swojego szkolenia. A wokół przecież jeszcze tyle osób, które dyskretnie troszczą się o spokojny przebieg całości.

Bardzo dziękujemy za wsparcie modlitewne. Prosimy o jeszcze. 🙂

Z modlitwą

Ks. Jarosław

życie!

October 10, 2015 5:00 am

Przedwczoraj wieczorem nasz 8-miesięczny synek Paweł odbył swoją pierwszą podróż samolotem na linii Warszawa-Wrocław. Podpisywał wraz ze mną i ze Znajomym Księdzem z Polski umowę wydawniczą z Rosikon Press, za sprawą której najdalej za dwa miesiące wyjdzie nakładem nasza długo zapowiadana książka o work-life balance pt. “Raz się żyje”. Pewnie trochę jeszcze o tym opowiemy tu na blogu.

Chciałam jednak napisać o podróżowaniu z niemowlakiem. O tym, że potrzebne jest w pendolino takie wyjście, które umożliwiłoby wysiadkę z wózkiem bez narażenia na wpadnięcie między pociąg a chodnik peronu. Że w samolocie typu ogórek miejscówka na kolanach mamy to warunki tylko trochę lepsze niż dla przewozu kotów. Że w wielu innych miejscach potrzeba odwołania się do tego, czym zaczął się wczoraj Program 2: MY+RODZINA we Wrocławiu: otwartości na życie. Na życie w przestrzeni publicznej.

W naszej gminie trwa akcja “Dzieci do żłobka, mamy wracają do pracy”. To jakaś straszna bzdura. Proste wiadomości z zakresu psychologii rozwojowej mówią, że tę więź mamy i małego dziecka trzeba do 3. roku życia uszanować. Więc może zamiast zamykać dzieci w żłobkach, umożliwić mamom uczestniczenie w życiu społecznym z maluszkiem (na miarę jego możliwości). To wymaga kolektywnej świadomości, że dziecko to dar – wówczas czekając, aż mama z niemowlakiem zrobi przejście, przyjdzie nam do głowy pytanie, jak można pomóc – nie będzie zaś pierwszym odruchem zniecierpliwienie czy reprymenda.

Nie inaczej jest na Programie 2. Jest kilka par, które przybyło z niemowlętami. Wielkie brawa dla nich za ten wysiłek, bo zawsze jest on wtedy większy, niż gdy dzieci są na tyle duże, że można je zostawić z babcią i dziadkiem. Organizacja opieki do maluszków to jedna z ważniejszych spraw. I tu objawia się wielka ofiarność rodzin związanych z Programami – przychodzą dyżurować, by rodzice mogli skupić się choć trochę bardziej na przeżyciu wykładów, warsztatów i dialogu. To nas czyni podobnymi do Boga, wielkiego entuzjasty życia. 🙂

Prosimy bardzo o towarzyszenie w modlitwie na czas Programu

M

Najmłodsza opiekunka w czasie tego weekendu – Marta 🙂

FullSizeRender

Przypadek – czy zamiar?

October 9, 2015 6:05 am

– zastanawiam się nad tym… Nie, nie chodzi mi o fakt medialny w przeddzień rozpoczęcia Synodu o Rodzinie 🙁

W kolejne cztery weekendy odbywają się we Wrocławiu i w Warszawie programy Fundacji. Skojarzenie ich terminów z rzymskim synodem jest dla mnie nieprzypadkowe. To rodzaj szczególnej więzi, bliskości z papieżem Franciszkiem i Kościołem. To praktyczna odpowiedź na problemy omawiane w Rzymie.

Jeśli coś robisz – rób to do końca. I nie chodzi tu tylko o konsekwencję w działaniu, by nie ustać w drodze do celu. By nie rozgrzebać spraw i ich zostawić, porzucić. To przede wszystkim zachęta do zaangażowania się w działanie całym sobą, nie “na pół gwizdka”.

Czytam w dzisiejszej Ewangelii: “Gdy duch nieczysty wyjdzie z człowieka, krąży po miejscach bezwodnych i szuka odpoczynku, aż wreszcie, nie znajdując, mówi: Wrócę do tego domu, z którego wyszedłem” (Łk 11, 24). Droga fundacyjnych programów jest długa, wymaga konsekwencji i pracy, ale kto nie idzie naprzód – ten się cofa… Przypadek  – czy zamiar? Na pewno zamysł Pana Boga, Jego plan.

Pamiętajmy w modlitwie o wszystkich zaangażowanych we wrocławski program w tych dniach: o uczestnikach, trenerach, cichych bohaterach zaplecza.

Andrzej O.

Historia inaczej

October 8, 2015 5:00 am

Dzieci weszły już w rytm szkolny całkowicie. My – rodzice – chyba też. Odwożenia, przywożenia czasem już przebiegają po prostu jak odruch. Niestety, to już czas pierwszych klasówek, więc powtórki i odpytywania coraz częstsze. Ostatnio była historia. Poziom zaawansowania – gimnazjum. Jakoś tak zeszło na prawo Hammurabiego i znane wszystkim „oko za oko, ząb za ząb”. Doszliśmy do wniosku, że prawo to opisuje handel narządami 🙂

Dla równowagi – w temacie odpoczynku. Dzieci dochodzą czasem do mądrych wniosków. “Wychodźmy tak razem raz na tydzień, a obie będziemy lepsze” powiedziała córka do żony wracając z babskiego wypadu na basen.

Michał

śmiertelny gniew

October 7, 2015 5:00 am

“Na to rzekł Bóg do Jonasza: “Czy słusznie się oburzasz z powodu tego krzewu?” Odpowiedział: “Słusznie gniewam się śmiertelnie”. Rzekł Pan: “Tobie żal krzewu, którego  nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej, a nadto mnóstwo zwierząt?” (Jon 4,9-11)

Przeszywający jest ten śmiertelny gniew Jonasza.

Jonasz, człowiek oddany Panu Bogu, gdy nie widział efektów swojej pracy i służby, był bliski rezygnacji. Rezygnacji z życia. Jeszcze bardziej wtedy, gdy został pozbawiony zewnętrznej ochrony, jaką był krzew i jego cień, choć ten krzew był prezentem od samego Pana Boga, aby ująć mu goryczy.

Przeszywający jest ten jego gniew, gdy uświadamiam sobie, jak ja nieraz potrafię się rozgniewać lub obrazić, gdy coś idzie nie po mojej myśli – mimo że działam w słusznej sprawie. Że pod wpływem niepowodzeń mam ochotę zrezygnować z dalszych wysiłków, bo czuję się niezrozumiana, niedoceniona, czasami poniżona. Potrafię wówczas obrazić się, gniewać. Na innych. Na Pana Boga.

I dlatego przeszywający jest ten gniew Jonasza, bo to był tak silny gniew, że wręcz śmiertelny. Jonasz był tak zrezygnowany, że pragnął swojej śmierci.

Dlaczego? Miał dość opornego ludu Niniwy, miał za złe Panu Bogu, że ulitował się nad tym miastem, że był dla nich łaskawy i łagodny. Był tak pryncypialny, zasadniczy, że trudno mu było zrozumieć zamysły Boga.

Ale, jak widać,  tylko dzięki temu, że Bóg jest miłosierny i łagodny, mamy szanse na zmianę. Przede wszystkim na naszą zmianę, na naszą przemianę.

On nie chce naszego zniszczenia, On pragnie naszego ocalenia.

Dorota

wdzięczność

October 6, 2015 5:00 am

– to otwarcie oczu na codzienne dary innych. Najprostszy sposób ich docenienia, bo nie wymaga wiele. “Dziękuję”. Mężowi, ale także dzieciom, gdy robią to, o co proszę.

To proste “dziękuję” zmienia nieustannie optykę z tego, czego “nie otrzymujemy”, czego się “spodziewaliśmy” itd., na te liczne wyrazy miłości, które przychodzą do nas od współmałżonków.

Pilnuję, by to “dziękuję” było obecne. By było otwieraniem oczu coraz szerzej na liczne gesty samozaparcia, ofiary, troski. “Dziękuję” – to znaczy, że je dostrzegam i wiem, że mi się wcale nie “należą”, ale są obwarowane wolnością drugiego.

M

Zakończenie w Łomiankach

October 5, 2015 11:17 am

W dniu, kiedy zaczął się Synod Biskupów poświęcony małżeństwu i rodzinie, skończyliśmy bardzo intensywny weekend refleksji nad Sakramentem Małżeństwa – nad relacją narzeczeńską i małżeńską dla jednej grupy oraz nad relacją małżeńswo-rodzina dla drugiej.

Czytania niedzielne wpisały się niezwykle w atmosferę dnia: moment stworzenia małżeństwa, potwierdzenie jego nierozerwalności przez Pana Jezusa i zaproszenie do świętości podkreślały wagę tego, co się działo i w skali micro (także gdy chodzi o liczebność) i w skali macro (wszystkich małżeństw katolickich na całym świecie).

Bardzo dziękujemy Ani i Radkowi, którzy przygotowali całość, i naszym wolontariuszom: Joli, Kindze i Mariuszowi, którzy byli na miejscu przez cały czas i troszczyli się o wszystkie szczegóły.

Dziękuję także Wam wszystkim, którzy z różnych miejsc wspieraliście nas modlitwą. To także dzięki Wam dzieje się tyle dobra. I choć tylko my, prowadzący, słyszymy o tych cudach, jakie się dokonały, to przecież mamy tego pełną świadomość, że stoi za tym modlitwa wielu. I za nią zawsze Wam dziękuję.

Z pamięcią i błogosławieństwem

Ks. Jarosław 

Program „Gaudium et Spes” i MY + RODZINA w Łomiankach

October 4, 2015 5:00 am

Jak widać bardzo intensywny weekend, bo w tym samym czasie dwa Programy, choć na szczęście też i dwa zespoły opiekunów: Tosia i Jacek dla narzeczonych oraz Agnieszka i Robert dla „Dwójki”.

Program intensywny bardzo, ale też i kameralny, bo tylko po jednej grupie w każdym. To zdecydowanie ułatwia organizację całości.

Z perspektywy prowadzącego część wykładową jest to wyjątkowo ciekawe, bo mówi się kolejno do dwóch grup: tych, co w ogóle zaczynają i  potem tych, co już mają dłuższy staż życia małżeńskiego. Przyglądając się obu grupom, można w tym kontraście więcej zobaczyć po obu stronach.

Cieszę się bardzo, że tak wchodzimy w czas Synodu o małżeństwie i rodzinie. Jest nie tylko serdeczna modlitwa w intencji obradujących, ale też i konkretne działanie na rzecz rodziny, do czego pewnie Synod nas będzie gorąco namawiać.

Polecamy się Waszej serdecznej modlitwie dalej

Z serca także modląc się za Was

Ks. Jarosław

helikopter w ogniu

October 3, 2015 5:00 am

Jadę z Pawełkiem autem pełnym filmów. Nie, żeby na płytach DVD. To RMF Classic obdziela muzyką filmową obficie. Zauważam z żalem, że myli mi się ścieżka z “Ostatniego Mohikanina”, “Helikoptera w ogniu” i jeszcze czegoś. Żadnego z wymienionych nie widziałam, z pierwszego tylko (un)happy end. Zbiega się to z nostalgiczną konstatacją, że w ogóle dawno nie widziałam nic.

I myślę sobie, że i we mnie jest helikopter w ogniu. Nieustanne dzianie się, które wysypuje się z dni po brzegi, zabierając nawet noce. To czas najwyższy, by odpalić rytuały, które z wrześniem uległy wystrzeleniu w powietrze, razem z helikopterem w ogniu. Jeśli nie da się wyjść, bo wieczorem w restauracji czy kinie trudno by mieć ze sobą niemowlaka, należy urządzić sobie okoliczności metodą dostępnej prowizroki. Kino domowe, obiad przy świeczce, kawa w fotelu.

Inaczej nasz dom się zajmie, bo gdy nie ma kiedy rozmawiać, zostaje tylko wybuchowa ścieżka na skróty. Rytuał to nie luksus, ale życiowa konieczność.

M

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers