wychowanie i szacunek – c.d.

April 30, 2016 5:00 am

Gdy mam rok lub dwa lata, rozmawiając ze mną – kucasz i wtedy nie wydajesz mi się taki wielki. Lepiej Cię widzę i lepiej słyszę, i wiem, że naprawdę chcesz mnie wysłuchać. I że wysilasz się tak dlatego, że jestem dla Ciebie ważny. To znaczy, że w ogóle muszę być kimś ważnym i dobrym.

Czasami potem za szybko wydaje Ci się, że już jestem duży. I zaczynasz mówić do mnie tak, jakbym już wszystko wiedział i umiał. A ja, choć rosnę i ciągle potrzebuję butów w nowym rozmiarze, nadal jestem tylko dzieckiem. I nadal Cię potrzebuję.

Mamo, Tato, jeśli trochę się schylisz, bez trudu wejdziesz do mojego świata. Popatrz na niego moimi oczami. Ja Ci chętnie o nim opowiem, jeśli tylko znajdziesz czas, by zadać pytanie. Jak wtedy, gdy kucałeś, i czas stawał w miejscu.

Stań się trochę dzieckiem jak ja, bym ja kiedyś mógł stać się dorosły jak Ty.

M

29 kwietnia…

April 29, 2016 5:00 am

… to szczególny dzień dla osób, w jakikolwiek sposób związanych z Ks. Arcybiskupem Kazimierzem Majdańskim, z dziełami powstałymi z Jego udziałem, z Jego inicjatywy. Co roku na “Przystani” przypominamy wydarzenia tego dnia: 1945 – cudowne uratowanie polskich księży uwięzionych w KL Dachau (29.04. ustanowiono Dniem Pamięci Męczeństwa Duchowieństwa Polskiego w II Wojnie Światowej), 1975 – powstanie Instytutu Studiów nad Rodziną na wydziale teologicznym warszawskiej Akademii Teologii Katolickiej, 2007 – dzień śmierci Ks. Arcybiskupa.

Włocławek, Dachau, Kalisz, Łomianki…

Oto dwa cytaty z  filmu “Czas wielkiej próby” – zawierającego obozowe świadectwo Abp. Majdańskiego:

Wolność – dar Boga dla człowieka. Wolność – potrzebna jak oddech i słońce. Wolność – bez której człowiek nie może być Człowiekiem.

W 1975 roku niemiecka prasa relacjonowała proces sądowy przeciwko lekarzowi SS Heinrichowi Schuetzowi: Pierwszy proces w sprawie mordu na polskich duchownych w Dachau. Lekarzowi SS zarzucono 11 morderstw i pomoc w dwunastym. Więźniowie poddawani doświadczeniom pseudomedycznym umierali wolno i w nieludzkich cierpieniach. Polski biskup – wybacza. Ofiara obozu koncentracyjnego podaje rękę lekarzowi SS: “Możemy przecież spojrzeć sobie w oczy. Tamto nigdy nie powinno się powtórzyć”.

I jeszcze św. Augustyn: dla was jestem biskupem – z wami jestem chrześcijaninem.

Andrzej O.

Zaufanie

April 28, 2016 5:55 am

Byli młodym małżeństwem. Mieli dobrze płatne prace. Dziecka nie planowali, choć bardziej pasowałoby: nie chcieli. Po czterech latach dziecko się jednak urodziło. Ojciec dopiero teraz zrozumiał, czym jest prawdziwe szczęście. Czuł się szczęśliwy. Niestety „szczęście” z jego rąk zabrali lekarze, ponieważ dziecko urodziło się poważnie chore. Została usunięta mu nerka. Dziecko wróciło do rodziców. Nie na długo jednak. Po roku okazało się, że jedyna już nerka w jego organizmie także zaczyna pracować nieprawidłowo. Rodzice zdecydowali się pojechać do Łagiewnik. Tam ojciec szczerze powiedział Bogu: „możesz go zabrać, masz do niego większe prawo; myśmy go nie chcieli … ale proszę, pozostaw go nam”. Dziecko żyje. Rośnie i rozwija się, a ojciec zrozumiał, że szczęścia nie można sobie zabezpieczyć. Nie można uważać, że jeśli się pojawiło, to już pozostanie na zawsze. Zrozumiał także, że Panem życia i śmierci jest Bóg i że są sytuacje, w których nie może zrobić NIC, poza zaufaniem Bogu. Podzielił się tym doświadczeniem z kapłanem na wizycie duszpasterskiej, a ten z kolei podzielił się tym ze mną. I tak zacząłem się zastanawiać, jak wygląda moja wdzięczność Bogu za to, czym mnie obdarza. Przecież staram się trwać w dziękczynieniu na co dzień. Ale czy naprawdę uświadamiam sobie, że nie jestem w stanie własnymi siłami zagwarantować sobie aktualnego stanu? Jutro może być bardzo inne niż dziś. „Ufajmy opatrzności Bożej” – dopowiedział kapłan.

Michał

 

Kawa

April 27, 2016 5:00 am

Ameryka nie żyje bez kawy. Kawa jest wszędzie. W każdym biurze, w każdym banku, w poczekalni. W każdym barze nalewana do kubka prawie od wejścia (ale po wyjaśnieniu, czy normalna czy bezkofeinowa) i potem nieustannie uzupełniana, bez limitu i bez płacenia, jako naturalny dodatek do posiłku (w dobrych restauracjach już nie oczywiście). Podobnie jak woda, która jest serwowana od początku i bez pytania, wszędzie (także w dobrych restauracjach).

Jadąc samochodem do Instytutu Papieża Pawła VI, ciągle mijam miejsca, gdzie można zajechać po kawę (można też i “na kawę”, ale generalnie nie ma na to czasu, więc większość zajeżdża tylko po kawę), „zatankować” i zapłacić przez okno. Scooter’s, Green Beans Coffee, Crane  Coffee czy Starbucks to tylko najbardziej znane. Wierzcie mi, tych miejsc jest dużo, dużo więcej.

Można tam czasem trafić na informacje takie, jak ta poniżej. Generalnie jest prosta: jak jesteś w sytuacji, że nie możesz się poruszać bez opieki psa-przewodnika, to możesz z nim wejść, nie ma problemu, ale jeśli nie jesteś w takiej sytuacji, to czworonóg musi pozostać na zewnątrz. Ale sposób przekazania tej wiadomości jest już zupełnie niezwykły.

Kiedy komunikujemy innym coś ważnego (lub nie-całkiem-ważnego), warto zdać sobie pytanie, z czym chcę tę osobę zostawić. Można z wiadomością, ale można też zostawić jeszcze z uśmiechem. Wartość dodana. Jak dobra kawa, ale wypita w dobrym towarzystwie.

Pets

Fr. Jay

 

The Music Man

April 26, 2016 6:16 am

Pisaliśmy o “Panu od muzyki”, ale The Music Man to zupełnie inna opowieść, w iście amerykańskim stylu. Musical trafił w 1957 roku na Broadway, zdobył 5 razy Tony Awards, 1375 razy został przedstawiony, doczekał się pierwszej Grammy za najlepszy musical i przez 245 tygodni nie schodził z listy przebojów; na koniec został zekranizowany w 1962 roku dla kina, a potem sfilmowany dla telewizji.

A piszę o tym, bo obejrzałem The Music Man w wykonaniu młodzieży katolickiej szkoły św. Cecylii, gdzie odbywał się nasz Program. I były tam dzieci wielu par, które uczestniczyły w JA+TY=MY. Kiedy znalazłem się w szkolnej (i parafialnej zarazem) sali widowiskowej, wiele osób do mnie podchodziło się przypomnieć. Nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał się: “a jak wasze rytuały?” Okazało się, że najwięcej mężczyzn spośród wszystkich kroków proponowanych w Programie praktykuje otwieranie drzwi w samochodzie 🙂 Gdy chodzi o resztę, to rozkładają bezradnie ręce.

Przyjęło się, że od dbania o relację jest kobieta, a mężczyzna nie musi tu wiele się wykazywać. A przecież ten sam mężczyzna potrafi zawodowo się troszczyć o utrzymanie dobrej relacji z klientem, pozostawać w bardzo dobrych relacjach ze swoim zespołem, pamięta o imieninach i o tym, żeby pochwalić zespół i poszczególne osoby za zaangażowanie i wyniki, w tym samym czasie zapominając o rocznicy ślubu czy rocznicy urodzin własnej żony. Przy tym traktuje wiele rzeczy jako należne i nie wymagające nawet podziękowania. W work-life balance liczy się dla niego tylko work, a life (rozumiane jako życie rodzinne) to już nie kwestia balance, ale zwykły balast.

Dobrym początkiem jest zawsze sięgnięcie na powrót do rytuałów i wzięcie ich na siebie. To ja organizuję nasz miesięczny rytuał, to ja wykazuję inicjatywę i dbam o wszystkie szczegóły. Wiemy dobrze, że to nie jest łatwe, że za tym się kryje pewnie trud, ale czyż nie dlatego życie ma smak? 🙂

Z Hastings w Nebrasce

Fr. Jay

zaproszenie do wspólnego balansowania

April 25, 2016 1:23 pm

Zapraszamy serdecznie na  nową stronę dedykowaną książce “Raz się żyje. Przewodnik po work-life balance, na której będziemy zamieszczać dwa razy w tygodniu wpisy o tematyce poruszanej w książce. Sami walcząc o nasze jak najlepsze life i spełnione, uważne na człowieka work – chcemy się z Wami dzielić naszymi spostrzeżeniami. Bardziej jako ciągle jeszcze początkujący praktycy tej drogi, jaką odkrywaliśmy pracując nad książką, niż zaawansowani specjaliści, których życie mogłoby przebiegać bez napięć i rozdarcia między pracą i życiem osobistym.

Do zobaczenia

Małgorzata Rybak i Ks. Jarosław Szymczak

 

Teamwork

April 24, 2016 11:27 am

W Programie w Hastings uczestniczy 7 par. To mało jak na nasze możliwości, ale wystarczająco, żeby zmienić świat tych rodzin na piękniejszy. Blisko drugie tyle uczestniczy jako zaplecze Programu. Wiele z rodzin uczestników wcześniejszych edycji samodzielnie przygotowało posiłki. Jedna para zorganizowała śniadanie, druga lunch,  trzecia – przekąski na przerwę, zaś czwarta – uroczystą kolację przy świecach. Prawie każde ze “starych” małżeństw pojawiło się w komplecie, by spędzić z nami trochę czasu i wrócić do atmosfery ze swojego Programu.

Jak spokojnie prowadzi się Program, gdy jest jedna para opiekująca się całością, nowa para wprowadzana jako trenerzy pracuje pod opieką starszej pary, a Absolwenci wpadają na chwilę chociaż, żeby pobyć chwilę razem.

W Programie uczestniczy także Fr. John z diecezji Detroit w Michigan, który przyjechał razem z Ronaldem, absolwentem JA+TY=MY. Ronald i Margaret zachęcili ks. Johna, by przyjrzał się Programom jako potencjalnemu narzędziu pracy z parami. Nie udało się namówić żadnego księdza z Nebraski tym razem, ale cieszymy się tym, że jest przychylność księdza proboszcza i diecezjalnego Duszpasterza Rodzin.

W załączeniu mini fotorelacja.

Fr. Jay

Od kuchni 🙂

IMG_8113

IMG_8111

 

Warsztat

IMG_8109

 

Blair i Mark – trenerzy i opiekunowie Programów w Hastings

IMG_8106

Steve i Diane
IMG_8099

Bob i Carmen

IMG_8097

Ronald, Znajomy Ksiądz z Polski i Fr. John

IMG_8096

Wiktuałów ciąg dalszy

IMG_8090

IMG_8087

IMG_8085 (1)

żona szczęśliwa

April 23, 2016 5:00 am

Nie wiem, dlaczego nam to natura podpowiada, i czy tylko niektóre z nas muszą walczyć z wewnętrzną “jędzą”, ale bywa, że podążamy kompletnie mylną ścieżką, gdy chcemy sygnalizować swoje kobiece potrzeby. Wygląda ona mniej więcej tak, że mąż zawsze usłyszy o tym, co zawalił, czego nie zdążył lub czego nie ma i nie było. W wersji ekstremalnej, nawet jeśli sprzątnął kuchnię, to śmiał wrzucić noże do łyżek i tego się nie wybacza. W wersji łagodniejszej – najmłodsze dziecko spędziło “tatowe” sobotnie przedpołudnie z przesyłką w pampersie i mama to właśnie zauważy (lub też “wyczuje” swoim lepszym węchem) po powrocie ze sprawunkami. Nie zauważy natomiast, że wszyscy przeżyli i są w świetnej formie, bo tata wiele dał z siebie w dziedzinie szaleństwa i zabawy.

Metodologia “na jędzę” ma finał odwrotny do pożądanego: za którymś głosem krytyki mąż po prostu ustawia przycisk odbioru na “off”. I co gorsza zyskuje szereg wewnętrznych przekonań typu: “jej nic nie zadowoli”, “nie warto się starać”, “ona zawsze musi być nieszczęśliwa”.

Pozostaje zatem podążyć drogą alternatywną: być szczęśliwą. Szczęśliwą, że jest się żoną swojego męża i otrzymuje się od niego tak wiele. Za tym więc szłoby komunikowanie swego szczęścia na wszelkie możliwe sposoby, a wdzięczność za każde dobro i staranie byłaby zapewne ogromnie doceniona. O ile mąż wyszedłby z szoku, że otrzymuje tak wiele uznania i nie zacząłby podejrzewać, czy żona nie ma czasem w zanadrzu wiadomości o skasowaniu nowego auta.

I tu głos małżeńskiego GPSa pyta: “Are you ready? Let’s GO!!!”

m

Czas Wielkanocny

April 22, 2016 5:00 am

Czwarty tydzień okresu wielkanocnego – rozpoczynający się Niedzielą Dobrego Pasterza – to czas, w którym Kościół zaleca większą troskę w modlitwie o nowe i dobre powołania kapłańskie i zakonne. Słyszę to wezwanie co roku; z ciekawością odwiedzam seminarium duchowne – w tym czasie udostępniane do zwiedzania. Ale czy rzeczywiście jestem przekonany o potrzebie modlitwy w tej właśnie intencji…? Przelatuję w pamięci, w notesie, w książce adresowej w komputerze i w komórce nazwiska i kontakty do znajomych księży, sióstr i braci, osób konsekrowanych. Jest ich trochę. Ale czy zdaję sobie sprawę, że miejsce każdego z nich powinno mieć następcę, nie powinno zostać puste…? Znajomy ksiądz powiedział w niedzielę na kazaniu, że na jego kursie 30 kleryków przyjęło sutannę, a 17 z nich zostało wyświęconych. W tym roku akademickim w tym samym seminarium obłóczonych zostało 15 alumnów.

O Jezu, Boski Pasterzu, który powołałeś Apostołów, aby ich uczynić rybakami dusz, pociągnij ku sobie gorące i szlachetne umysły młodych ludzi i uczyń ich swoimi naśladowcami i swoimi sługami. (…) Spraw, by odpowiadając na Twoje wołanie, przedłużali tu, na ziemi Twoją misję, budowali Twoje Ciało Mistyczne – Kościół i byli solą ziemi i światłością świata  (z modlitwy o powołania).

To truizm, ale takich będziemy mieli księży, jakich sobie wymodlimy. I to nie przypadek, że to właśnie dziś Pan Bóg mówi do nas i w czytaniu z Dziejów Apostolskich, i w psalmie responsoryjnym: “Tyś moim Synem, ja Cię dziś zrodziłem”.

Otoczmy modlitwą wszystkich zaangażowanych w JEDYNKĘ, w ten weekend odbywającą się w Hastings.

Andrzej O.

 

odpuszczenie win

April 21, 2016 5:00 am

“Nie postępuje z nami według naszych grzechów ani według win naszych nam nie odpłaca.” (Ps 103, 10)

Nasz trzyletni Michałek słynie ze słownych „kwiatków”. Ostatnio miał zły dzień. Marudził, płakał, odmawiał współpracy. Po małej drzemce wrócił mu dobry humor i zdolność refleksji 🙂 . „Dziękuję ci kochana mamusiu, że zawsze odpuszczasz moje winy” – usłyszałam. I przypomniały mi się od razu słowa Psalmu 103:

„Pan odpuszcza wszystkie twoje winy i leczy wszystkie choroby. On życie twoje ratuje od zguby, obdarza cię łaską i zmiłowaniem”.

I tak sobie myślę, że dając dziecku doświadczenie „odpuszczania win” przez najbliższych, przygotowujemy grunt Panu Bogu. Mam nadzieję, że Michałkowi nie będzie bardzo trudno uwierzyć w Boga, który jest miłosierny i przecież nieskończenie lepszy od nas, słabych rodziców. Obyśmy nie przeszkadzali mu w odkrywaniu Jego miłości.

Basia

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 145 other subscribers