6 dni do maratonu

September 1, 2013 5:00 am

i człowiek coraz pokorniejszy. Wyniki z treningów mówią, że będzie ciężko i że zbyt późno zacząłem realizować program treningowy. I myślę sobie, to dobrze, bo maraton rozliczy mnie z braku solidności, pewnej swobody interpretacji rodzaju treningu i trochę już ode mnie niezależnej ilości dni w podróżach i doświadczanych trudności ze zorganizowaniem treningu. Będzie więc okazja przygotować się w następnym sezonie zdecydowanie lepiej. Nauczką będzie niepotrzebny ból i zmęczenie na ostatnich kilometrach (oczywiście marzy się bieg do końca, bez poddania się). To, gdy chodzi o wynik. Ambicja, oczywiście.

Ale gdy chodzi o coś więcej – o radość z pokonywania rozmaitych trudności przez te wszystkie miesiące, o dawanie z siebie wszystkiego na treningach, o poznanych ludzi i nowe miejsca biegowe (treningi w NZ, Londynie i Nowym Orleanie, Wrocławiu i Wisełce) to patrząc wstecz jest też i miejsce na taką własną, spokojną dumę – walczyłem, byłem systematyczny, wiem, co poprawić.

Zmiana nie następuje tylko w mięśniach czy wpisanych miejscach w kalendarzu treningów. Zmiana następuje w nas, bo to my trenujemy, to my walczymy ze słabością – a to się rozciąga na wszystkie inne obszary naszego życia.

Dziś się modlimy we Mszy św. o wzrost pobożności. Jak każdy wzrost potrzebuje czasu, systematyczności, dobrego doradcy-przewodnika, świadomości, co już wychodzi i co jeszcze trzeba poprawić. I tylu jeszcze innych drobiazgów (jak choćby odpowiednia suplementacja).

„Boże wszechświata… Umocnij w nas wszystko, co dobre, i troskliwie strzeż tego, co umocniłeś” (z dzisiejszej kolekty).

Z pamięcią o Was

ks. Jarosław

Tags: , ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 149 other subscribers