Boston Marathon

April 16, 2013 12:05 am

Wszyscy jesteśmy porażeni wiadomością. W te rejony terroryzm nie docierał. Ale może jest w tym jakaś logika. Nienawiść do człowieka musi także docierać i w takie miejsca, gdzie człowiek właśnie stara się walczyć ze swoją słabością i wydobywać z siebie siłę, gdy wszystko krzyczy o odpoczynek, o odpuszczenie sobie, o poddanie się. Na mecie maratonu nie ma przegranych, nawet jeśli nie udało się zrealizować planu. Jak powiedział kiedyś mój przyjaciel maratończyk: wyniku nie ma, ale wstydu też nie ma (biegł teraz ten maraton, był 15 minut wcześniej na mecie. Na szczęście nic mu się nie stało). Każdy, kto dobiega, przynosi ze sobą na metę wszystkie swoje treningi i włożony w nie wysiłek. A już samo to jest wielką wartością: systematyczność, pracowitość, obowiązkowość, pokonywanie przeszkód, bólu, przeciwności…

Modlę się za tych, co życie stracili, za tych, co o życie walczą dalej w szpitalach. Modlę się za maratończyków, bo wnoszą w nasze życie pragnienie bycia lepszymi.

Jutro rano pobiegnę w ich intencji; niech do modlitwy dołączy się pot wysiłku.

Z modlitwą

Fr. Jay

Tags: , ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers