Captain Jay

July 20, 2012 1:26 am

Przystań doczekała się zdjęcia kapitana. Zdjęcie oczywiście pozowane, choć propozycja poprowadzenia tej łodzi wyszła od właściciela i dotyczyła drogi powrotnej z końca Bear Lake do przystani.

Pierwsza cześć sportów wodnych miała polegać na wyciągnięciu mnie z wody na desce (jak do snowboardu). Ale mimo 6 prób nie udało się. Druga cześć była prostsza. Nie dać się zrzucić z floating tube, jak to tu nazywają. I to była pyszne zabawa. Samo spadnie do wody było już zabawne, nie mówiąc o walce o utrzymanie się.

Pogoda wspaniała, choć słońce tak mocno do mnie przylgnęło, że skóra przypomina jego powierzchnię i kolorem, i temperaturą. Boję się myśleć o nocy. Może dzięki temu szybciej zedrę z siebie starego człowieka? Na wszelki wypadek jednak zdobyłem aloes, który w tym klimacie zastępuje znakomicie kefir, o który z kolei tu trudno. Zastanawiam się, czy w tym klimacie jest miejsce dla białego człowieka. Jeśli, to tylko w sutannie i w kapeluszu z dużym rondem.

Ciekaw jestem, co czeka mnie jutro?

Fr Jay

Tags: ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers