czwartek

July 11, 2013 9:50 am

Pamiętam, jak bardzo kloszardzi cenili sobie czwartek w muzeum w jednej z czytanych za młodu powieści Remarque’a. Wstęp był wolny, więc ciepło kaloryferów za darmo. Bogaci przychodzili delektować się dziełami sztuki, choć w czasach wielkiej inflacji w Niemczech bogactwo nie było już niczym pewnym, a biedacy – by się ogrzać.

Czasem w kaplicy zmęczona troską i pytaniami głowa nie potrafi szukać już słów. Czasem przychodzi człowiek przed Najświętszy Sakrament, aby się ogrzać. Być. Jak biedak, któremu nie starcza owinięcie się gazetą i zachodzi po trochę ciepła. Otrzymuje w zamian spokój, jakiego nie da telewizor czy portal w sieci. I mimo iż zakradł się, starając się nie zwracać na siebie uwagi, może usłyszeć: ” dziś będę wieczerzał u Ciebie.”

Dlaczego o tym wspominam? Czy na tym blogu nie powinno być bardziej o tym, jak krzesać z siebie sukcesy na miarę codzienności? Jak zauważyliście, nie jestem specjalistką od sukcesów, choć staram się pamiętać, że zamiast “odniosłam porażkę” lepiej powiedzieć “dopiero się uczę”. Ale tylko odkrywając, że jesteśmy naprawdę kochani przez Tego, który nas stworzył, jesteśmy zdolni do coraz większej miłości w naszym życiu. Dostajemy bowiem w naszą gazetę biedaka dobroci i miłości na wynos.

Nie tylko w “darmowy czwartek”.

M

Tags:

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers