długa podróż

August 7, 2013 9:56 am

Najpierw 9 godzin lotu do Nowego Jorku. Niewiele spokoju, bo siedziałem obok grupy nastolatków z USA, a ci zachowywali się jak na wycieczce autokarowej, w której nikt inny nie uczestniczy. Nie bardzo więc dało się pospać. Pozostała książka.

Potem błyskawicznie przeszedłem przez Immigration – bez żadnej kolejki i upokarzających pytań, jak ostatnio. Za to postałem oczekując na walizkę, którą odebrałem jako jeden z ostatnich. Bagaż nadaje się dalej zaraz po przejściu przez Customs, więc nie trzeba się więcej o niego martwić. Pozostaje tylko zmienić terminal. Na przesiadkę było 5 godzin, więc starczyło czasu na te wszystkie operacje. Ostatni lot, niecałe 4 godziny, udało mi się w całości przespać. Tuż po północy trafiłem do hotelu.

W samolocie z Warszawy do Nowego Jorku było wyjątkowo dużo naszych starszych Braci w wierze: wielu chłopców w jarmułkach i około 10 bardzo oficjalnie ubranych Żydów, w kapeluszach i długich czarnych płaszczach. Wydawało się, że w tych warunkach sutanna zupełnie ginęła. Okazało się jednak, że została dostrzeżona i doceniona. Taka prosta sprawa jak strój, a jak silnie oddziałuje.

Pamiętam, jak w ostatnich latach moich studiów seminaryjnych, podczas praktyk w jednej parafii, z racji braku plebanii nocowałem u jednej rodziny. Mieszkał z nimi dziadek. Miał w szafie garnitur i koszulę – zestaw na niedzielną Mszę św. Nigdy mu się nie zdarzyło, żeby pójść na Mszę św. nieodpowiednio ubranym. Dzisiaj mniejszą wagę przywiązujemy do odpowiedniego stroju na Mszę św. Ale też i coraz mniej księży podróżuje w sutannie. Czasem widzę, zwłaszcza w USA, jak dzieci pokazują na mnie palcami i pytają się mamy, kto to jest. W takich chwilach cieszę się, że mogę także poza kościołem zainspirować kogoś do ewangelizacji.

z pamięcią o Was

 Fr Jay

Tags: , ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 149 other subscribers