droga krajowa

August 3, 2013 5:00 am

Wczesny poranek. Drogą wiejską dojeżdżam do krajowej. Z zamiarem jazdy w prawo, do pobliskiej wsi po chleb na śniadanie. Rodzina jeszcze śpi w domu.

Lewa wolna, więc wjeżdżam zwalniając. I wtedy po prawej widzę przed sobą samochód. Stary model, czerwony. I jedna myśl tylko, że jest nie na tym pasie ruchu, co trzeba. Wyprzedza na podwójnej ciągłej. Przez szybę spostrzegam kierowcę i pasażera, młodzi, rysy twarzy widać wyraźnie. Zdziwienie, że znaleźli się tutaj, jest tak ogromne, że zupełnie nic nie robię, patrzę. W ostatniej chwili auto mieści się między mną a wyprzedzanym przez nie samochodem, skosem wjeżdża na swój pas ruchu. Gdyby się nie udało, nie rozmawialibyśmy nawet o szpitalu. Przy prędkości wyprzedzania nawet tylko 110 i zderzeniu czołowym, nie byłoby bułek na śniadanie i słuchałabym “Anielskiego orszaku” po innej od reszty zebranych stronie.

Wydaje się, że tyle spraw zależy od nas. Że albo nasza wina, albo nasz problem, albo staraliśmy się nie tak, jak trzeba, albo coś musimy zrobić, bo inaczej nie wiadomo co. Czasem, że On o nas zapomniał, albo że nie obchodzimy Go aż tak. A jednak dwa decydujące punkty naszej historii, gdy przyszliśmy na świat i ten, w którym z niego odejdziemy, nie są w naszej mocy. Czy Ten, który ze swoją miłością jest obecny w obu tych momentach, nie dba o wszystkie pozostałe? Czy coś, co nas dotyczy, mogłoby ujść Jego uwadze, skoro byliśmy dla Niego warci hańby krzyża? Ocala, podnosi i wyprowadzi dobro ze wszystkich, nawet najbardziej straconych w naszych oczach, spraw.

Szczęśliwi, którzy Mu wierzą.

M

Tags: ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 149 other subscribers