grupa drogi

October 14, 2013 5:00 am

2184795508_3dbf18b3c1_oBędzie już 9 lat, jak się spotykamy w tym gronie sześciu małżeństw. Szmat czasu. Albo raczej: kawał drogi, bo mówimy, że to “grupa drogi”. Towarzyszenia sobie nawzajem. Nasze JA+TY=MY w 2009 przyszło jako niespodzianka i otworzyło nowe perspektywy.

Pewnie wiele dało to, iż od początku umówiliśmy się, że spotykamy się regularnie, niezależnie od tego, ile osób akurat w tym czasie może i jaką ostatecznie ścieżkę formacji w Kościele wybierze (większość z nas jest w Ognisku Świętej Rodziny, ale nie wszyscy).

Nie wyobrażam sobie, ile trudniej byłoby nam jako małżeństwu funkcjonować bez tej grupy. Tutaj można się weryfikować i mobilizować, szukać rozwiązań dla konkretnych trudności, widzieć, “jak to działa” (lub “nie działa”) u innych. W duchu wieloletniej przyjaźni, poznania wzajemnych ograniczeń i mocnych stron, z wielkim poczuciem humoru. Bo nasze spotkania to nie tylko poważne tematy, ale i górskie wędrówki, babskie spotkania w kawiarni i sylwestrowe szaleństwo w perukach z lat sześćdziesiątych.

Piszę o tym po jednym z naszych spotkań, by zachęcać do “łączenia się w grupy”. Poszukania wokół siebie małżeństw po Programie 1, 2, … W naszym świecie przetrwać samemu mógł jedynie Robinson Cruzoe, choć i on miał Piętaszka. A jednak był rozbitkiem. Wsparcie, jakiego mogą udzielać sobie nawzajem małżeństwa, jest ogromne i nie do przecenienia. I nie ujmuje niczego naszej indywidualności, lecz wydobywa na światło dzienne nasze dary – i pomaga się o nie troszczyć.

A po drodze się samemu nie zgubić – i nie zgubić kogoś z nas.

M

Zdjecie: źródło

Tags: , ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers