Home, sweet home…

April 26, 2012 6:00 am

Jak dobrze jest mieć miejsce, które można nazwać domem. Nawet jeśli się potrafi wszędzie czuć jak w domu ;-), to jednak taki punkt na mapie musi być. Gdy się ma oparcie w Domu, to się nim jakoś żyje gdziekolwiek się jest. I w żadnych trudnościach nie jest się samemu. I nawet nie trzeba do tego skypa, żeby prosić o modlitwę, bo wiadomo, że moi domownicy codziennie się modlą za każdą osobę, która jest poza domem w jakimś szczególnym zadaniu, każdego dnia mają godzinną adorację i wspólnotową Mszę św., w której przez modlitwę odnajduje się łączność ze wszystkimi, którzy ten Dom stanowią.

Podróż powrotna trwała dłuuugo. Nie obyło się też bez typowych podróżniczych przygód, jak awaria samochodu, którym mieliśmy jechać na lotnisko i trzeba było ratować się taryfą, awaria samolotu, którym mieliśmy lecieć (w końcu podmienili go na jakiś zastępczy), awaria systemu przeładunkowego bagaży, które nie doleciały razem z nami, i długie czekanie na samolot w Amsterdamie, bo nasz planowy nie chciał czekać na nas i odleciał planowo. A nam został przedostatni lot do Warszawy i przymusowe czekanie na lotnisku kilka godzin.

To dobrze, że ta podroż taka długa, bo można spokojnie podziękować, za wszelkie dobro otrzymane i doświadczone. I że można się było podzielić z nieznanymi sobie wcześniej, ale tak bliskimi przez wiarę osobami, doświadczeniem wiary i nieskończonej miłości Pana Boga. Być nie tylko nauczycielem, czy pasterzem, ale też i bratem, który staje obok z podziwem, widząc ich wiarę i pobożność i walkę o wierność Bogu. „Będę na wieki sławił łaski Pana”!

Ale też i w Amsterdamie na lotnisku dzięki temu, że sporo tam trzeba było czekać, można było poczuć się już jak u siebie i usłyszeć wreszcie nasz taki własny, domowy, swojski wręcz komentarz na widok księdza w sutannie w pewnym miejscu: „wychodzę, bo mam alergię na koloratkę”. Co mi jeszcze bardziej przypomina uniwersalną prawdę, „nemo prophet in patria sua”. Co oczywiście nie oznacza, że trzeba częściej wyjeżdżać, tylko że i u nas ciągle jest coś do zrobienia. Więc dziś już od 8 rano na wykładach.

X Jarosław

Tags: ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 149 other subscribers