Jak coś jest do wszystkiego…

December 14, 2016 10:04 am

Niemiecki przedstawiciel Oświecenia, Georg Christoph Lichtenberg, powiedział kiedyś, że ludzie, którzy nig­dy nie mają cza­su, czy­nią najmniej. Zastanawiające, prawda? Muszą przecież ciągle coś robić, skoro nigdy nie mają czasu, a jednocześnie przy tym czynią najmniej – czyli tak, jakby nic nie robili?

Przekładając to na nasze podwórko, można zestawić to powiedzenie ze swojskim „jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. Działa to na różnych płaszczyznach – w biznesie weryfikowane jest bardzo szybko, bo jeśli ktoś chce otworzyć lokal, gdzie bar szybkiej obsługi połączony będzie z myjnią samochodową, a transmitowane mecze Ligi Mistrzów będą przerywane koncertami filharmoników, to raczej dobrze na tym nie wyjdzie. Na połączenie tylu płaszczyzn potrzebne są osobne miejsca i osobne czasy. Jeśli będzie się chciało wszystko połączyć, to ani czasu, ani efektów nie będzie.

Jak to działa w małżeństwie, da się łatwo sprawdzić: jak już się uda w ciągu tygodnia wyrwać godzinę na randkę, spróbujmy załatwić sprawę zajęć pozalekcyjnych dzieci, zakupów na Święta, mycia okien, wyjazdu na ferie (pomijając przy tym niezwykle ważne dla drugiej strony wydarzenia, jak choćby Liga Mistrzów czy koncert filharmoników). Efekt zapewne popamiętamy na długo. 😉

Łukasz

 

Tags: , ,

Categorised in: Łukasz Czechyra

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers