jak kobieta Kobiecie

May 2, 2015 5:05 am

Miejsce akcji: Wisełka, plaża; czas: koniec lata 2012 (i ostatniego turnusu). Świat przedstawiony w moich myślach: trzeba jakoś wrócić do domu, w którym przestało dawno chcieć się mieszkać. Choć wielu ludzi na świecie nie ma dachu nad głową i trzeba być wdzięcznym za każde lokum, nasze malutkie i nieremontowane mieszkanie wyczerpało swoje możliwości.

Na kocu siedząc, grzebię palcami  piasku i rozmawiam z Matką Bożą. Opowiadam Jej jak kobieta kobiecie. Bo już nie wiem, co robić. I mówię jej, że nie umiem tego gospodarstwa domowego już prowadzić. Że nie wiem, jak tam wrócić, w beznadzieję tych czterech kątów. Że gdybym miała szansę zacząć gdzieś od nowa, odnalazłoby się utracone zdrowie i zaginiony zapał do prac domowych i wszystko by rozkwitło na nowo. “Ale przecież my się nigdy nie wyprowadzimy”, kończę naszą rozmowę. I wtedy przychodzi czas Jej odpowiedzi. W tym samym bowiem momencie pod palcami wyczuwam maleńki kamyk. Płaski, obmyty wodą, o wyglądzie chatki z piernika.

Pisząc to siedzę przy stole w naszym nowym domu. Który w stanie surowym dostaliśmy w prezencie. Wprowadziliśmy się we wrześniu zeszłego roku. Obietnica tyle razy wydawała się nierealna, że rozwój wypadków całkowicie nas zaskoczył. Jest w tym domu tyle miejsca dla naszego najmłodszego synka. I tyle dla nas wszystkich radości.

Dziś Jej Święto (przeniesione z jutra). Królowa, wiadomo. Ale wspominam ten moment, gdy spotkały się dwie mamy, dwie “gosposie”, dwie kobiety. Matka od spraw najbardziej codziennych. Niezwykła.

CIMG0540

M

Tags: , , ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers