„Klub włóczykijów”

September 18, 2015 5:01 am

W środę wieczorem byłem na premierze tego filmu w kinie Sadyba w Warszawie. Na pierwszej w życiu premierze, gdzie pojawili się wszyscy aktorzy, twórcy i producenci, gdzie można było ich zobaczyć, usłyszeć i osobiście pogratulować. Już samo to było niezapomnianym przeżyciem.

„Klub włóczykijów i tajemnica dziadka Hieronima” to film oparty na motywach powieści Edmunda Niziurskiego (która to powieść, jak niektórzy pewnie jeszcze pamiętają, jest z kolei luźną kontynuacją „Niewiarygodnych przygód Marka Piegusa”). Moje pokolenia pochłaniało wszystkie jego książki, niektóre w nieskończoność. Moją ulubioną i przez wiele lat wielokrotnie czytaną był „Sposób na Alcybiadesa”. Wystarczyłby więc sam fakt, że to Niziurski, żeby się wybrać do kina.

Tym razem jednak zdecydowały jeszcze inne względy. Wśród producentów znaleźli się zaprzyjaźnieni od dawna państwo Budnikowie, a właściwie to ich dorosłe już dzieci: Monika, szczęśliwa żona Konrada i mama Gabrysi, która ten film „pokolorowała” i Mateusz, który ten film zmontował i od początku mu towarzyszył, wspierając jego reżysera Tomasza Szafrańskiego. Cel, jaki sobie postawili, był jeden: stworzyć film, który będzie wartościowy, ciepły, rodzinny i przygodowy. Chcieli pokazać, że można zrobić w Polsce film, który będzie i dobrą rozrywką dla całej rodziny, i jednocześnie pokazujący wartość rodziny, miłości i przyjaźni.  (Dzięki temu przypomniał mi się też film „Skarb” z roku 1948. 🙂 Ale przecież dobre książki i dobre filmy się nie starzeją.)

Dla tych, co książkę znają, akcji  przypominać nie trzeba. Dla tych, co jeszcze nie czytali, niech wystarczy, że film ma świetną, przygodową fabułę, szybkie tempo, znakomitą grę aktorską zarówno młodych, jak i doświadczonych już aktorów. Jest i odrobina „grozy”, i trochę suspensu; jest mnóstwo humoru i okazji do śmiechu, jest też miejsce na refleksję i radość.

Film, choć trwa 98 minut, ogląda się błyskawicznie i wychodzi z poczuciem niedosytu. Muzyka skomponowana przez Freda Emory’ego Smitha jest osobnym aktorem tego filmu i wnosi do niego niesamowite poczucie przygody. Doszło do tego, że z Los Angeles można przylecieć do nas, żeby uczestniczyć w produkcji takiego filmu. Jeśli się do tego doda, że Carl Rydlund, zaproszony przez Freda orkiestrator (czyli ten, kto rozpisał muzykę na orkiestrę), ma na swoim koncie takie produkcje jak “Mission Impossible 5”, “Interstelar” czy “Transformers”. Teraz na jego koncie w IMDb jako ostatnia pozycja w jego twórczości to “Klub Włóczykijów”, to w sercu rodzi się duma.  🙂

Można? Można! Wartości zaprezentowane w tym filmie, jego rodzinny charakter i nawiązanie do naszej rodzimej twórczości powoduje, że gorąco zachęcam wszystkie rodziny do wybrania się na ten film, który wchodzi do kin w piątek, w święto św. Stanisława Kostki, patrona młodzieży. 🙂 Dla dzieci od lat 8.

xj

Z głównym bohaterem, Kornelem (Franciszek Dziduch)

IMG_6898

Pierwsi od lewej – Monika i Mateusz

IMG_6897

Tags: ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 149 other subscribers