kółko

August 17, 2015 5:00 am

Podjeżdżamy pod kościół w Rewalu w Święto Wniebowstąpienia. Po dwóch dniach w podróży, ale ogromnie szczęśliwi, że już na miejscu. Miejsca parkingowego brak, więc Andrzej wypuszcza mnie z dziećmi, by poszukać czegoś dalej. Mamy jeden mały problem: wózek jest w częściach w bagażniku (dla zwiększenia ładowności naszego auta na podróż) i trzeba go szybko poskładać. Udaje się. Zostaję z trójką, Andrzej odjeżdża. Zbliżamy się do krawęznika na przejściu dla pieszych. I wówczas jedno z kół wózka odrywa się i toczy po ulicy. Wózek z Pawełkiem traci sterowność i się przechyla. dzieci w panice chcą biec po nie na drogę, nadjeżdża auto.

Jakoś to kółko łapiemy, ale potem nie dajemy rady przykręcić. Patrzy na mnie cała turystyczna mekka: ludzie na ulicy, na straganach, na przejściu. Patrzą ludzie i nie wiem, czy myślą, że dzieci za dużo, czy że wózek kiepski, czy ciekawi, co będzie. Ale nikt nie pomaga.

W końcu daję radę z pomocą dzieci, wisząc na krawęzniku przejścia dla pieszych.

Opowiadam wieczorem Andrzejowi, że sytuacja taka. I wtedy on pyta: “A nikt nie kręcił na komróce?”

Bo to dzisiaj bardziej prawdopodobne niż pomoc. A przecież to dobry nawyk: zamiast oceny, pytanie “jak mogę pomóc?”

Dobrego podróżowania wszystkim zmierzającym dokądś, w szczególności na Program 4 – i z uśmiechem do tych, co w pracy, by wypocząć mógł ktoś… 🙂

M

 

 

Tags: ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers