Kolorowy Meksyk

November 4, 2013 9:17 am

W ostatnim czasie zdarzyło mi się ładnych kilka razy przemieszczać się przez miasto w różnych kierunkach. W dużej części przejeżdżałem przez dzielnice raczej ubogie. To co mnie niezwykle uderzyło – to niezwykła kolorystyka tego miasta.

Typowa biedna dzielnica, jakich wiele możemy sobie wyobrazić w naszych miastach: stare domy, bardzo dawno nie remontowane; tu – zamiast szyby dykta, tam drzwi, które już nie spełniają swojej roli, bo bez zawiasów. A przecież każdy z domów żyje swoim życiem wypowiadanym innym kolorem. To nie odgórna decyzja władz miasta – to radosna twórczość mieszkańców, którzy malują swój świat na niebiesko, czerwono, zielono, żółto, w całej palecie odmian. Całe ulice pełne kolorowych domów. Nie udało mi się zrobić zdjęć (jeszcze nie, ale z pewnością je zrobię i wtedy umieszczę) i wiem, że opis tego nie oddaje.

Przypomina mi się moja dzielnica  z jej nieodłączną szarzyzną, wszystkie kamienice jednakowo szare. Nie mówię o nowoczesnych osiedlach, pięknie wymalowanych, mówię o dzielnicach, gdzie się turyści nie wybierają, a gdzie życie jest pełne kolorów. Kolory są mocne, różnorodne, i wszystkie tak bardzo ciepłe.

I wcale nie chodzi o ukrycie biedy. Ona sobie dalej istnieje, ale nie przytłacza swoją szarzyzną.

Pewnie jest wiele powodów, które za tym się kryją. Ale nie robię tu żadnych studiów antropologicznych. Po prostu dzielę się tylko tym, co mnie uderzyło po raz kolejny, gdy przejeżdżałem przez miasto.

Załączam tylko jedno zdjęcie z wnętrza.

Z pamięcią o Was,

Padre J.

IMG_1018

Tags: ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 148 other subscribers