konflikt

September 15, 2015 1:02 pm

IMG_0535

Dotknęło mnie bardzo to zdjęcie. Tym żywiej, że żywe jest jeszcze doświadczenie konfliktu, w który przeżyliśmy w domu kilka dni temu, a nie jest to jedyna sytuacja braku porozumienia, jaką niosę w tym czasie dotkliwie na sobie.

Wielką tragedią naszego położenia w sporach jest to, że rzeczy, które mówimy do siebie w konflikcie, nie przybliżają nas do celu, jaki chcielibyśmy osiągnąć. Chcielibyśmy, aby było dobrze. Pragniemy porozumienia. Tak bardzo, że krzyczymy coraz głośniej. Nieraz już pogubieni w tym, od czego się zaczęło i dokąd to wszystko zmierza. I o co właściwie chodzi. Intelekt nie pomaga, sięgając głęboko do zbiorów pamięci i zgromadzonych w niej długów, podrzucając także coraz to dosadniejsze złośliwości. I zdumiewamy się coraz bardziej – “Jak on mógł, jak ona może mówić podobne rzeczy”, “Jestem kompletnie niezrozumiana”, “To wszystko nie ma sensu”.

Tylko dziecko w nas chciałoby – podobnie jak nieraz nasze dzieci w takich sytuacjach – powiedzieć “dosyć”.”Nie kłóćcie się”. “Dość”. Nie chcemy siebie nawzajem ranić. To wielkie nieporozumienie. Dziecko w nas mówi językiem czystej, prawdziwej miłości, prosząc o bycie w relacji. Gdzieś dopiero z bycia w relacji może wyrosnąć rozmowa, która zbuduje porozumienie. Dobrze, jeśli choć jedna strona w sporze pozwoli, by odezwało się dziecko. “Nie kłóćmy się, proszę”. “Przytul mnie”. “Nie umiem sobie poradzić”. Ciąg dalszy może być już zupełnie inny.

M

Zdjęcie: Emily Rosen

Tags: ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 149 other subscribers