Kościół otwarty

December 18, 2013 9:01 am

dość dosłownie. Bo kiedy po nocy zostanie otwarty, to  już go nie dzieli żadna przeszkoda. Drzwi są bowiem rozsuwane i cały tył kościoła wychodzi na ulicę. Nie sposób więc przejść czy przejechać ulicą, żeby nie zostać dotkniętym sprawowaną wtedy liturgią. Choć działa to i w drugą stronę. Moje najbliższe sąsiedztwo to salon fryzjerski i jedna z bardzo wielu na mojej ulicy otwartych kuchni, gdzie można zjeść meksykańskie specjały od rana do nocy. Trochę tak jak nasze budki na kółkach z hot-dogiem, tylko że menu jest zdecydowanie bardziej meksykańskie.

Gdy sprawuję rano Mszę św., to mój sąsiad już stoi na ulicy i rozpala w piecu, słysząc wszystko, co się dzieje w kościele. Wieczorem zaś klientki salonu fryzjerskiego słyszą w środku nasze śpiewy i kazanie, a my ich muzykę. I wcale to nie wygląda na zderzenie dwóch światów. Bardziej na wzajemne przenikanie się ich. To dlatego, jak wracałem po Mszy św. do domu, potrafił podejść jeden z klientów salonu, który siedział w poczekalni, czyli na wystawionej na naszym chodniku ławce i poprosić o błogosławieństwo.

z pamięcią o wszystkich moich wirtualnych parafianach

Padre J.

Tags:

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers