Koszt

September 12, 2013 5:00 am

Napotkałem jakiś czas temu na informację, ile kosztuje wychowanie dziecka. Takie niby proste. Wziąć kalkulator i dodawać: jedzenie, ubranie, zabawki (może dostanie w prezencie?), edukacja itp., itd. Na końcu studia. I jak to liczyć? Jedni używaną bluzę akceptują, inni nie. Ma być tylko nowa. Jedni komputera nie liczą, jako że rzecz nie jest niezbędna. Inni w krzyk: ależ jak to, w dzisiejszych czasach! No i doliczają jeszcze tablet i komórkę. Czy to właściwa perspektywa rodzicielstwa?

Ja naprawdę wiem, czego temat dotyczy. Wychowanie piątki dzieci to trud, którego stale doświadczam. A recesja nie pomaga. I mógłbym tu jeszcze dodać wybrudzone ściany, zepsute sprzęty itp. Ale bilans to przecież dwie kolumny. Więc jak wyglądają zyski? Uśmiechy, pierwsze słowa, przytulenia, pierwsze kocham cię. Potem także zrobiona herbata, pomoc w pracach domowych. Wszystko to, co rodzic obserwuje gdy dojrzewa człowiek. Fakt, zwykle nie miodem i mlekiem płynący ten proces dojrzewania, lecz dla mnie bilans zawsze dodatni.

Ale trzeba zwracać także na te trudniejsze strony rodzicielstwa uwagę, ktoś powie. Tak. Lecz zauważam negatywny wpływ podkreślania finansów w ostatnich czasach. Dają temu wyraz narzeczeni i młodzi małżonkowie na spotkaniach. Dziecko?  Jeszcze nie teraz, bo jeszcze nas nie stać, bo to, bo tamto, słyszę. Czasem rzeczywiście trudności są obiektywnie poważne, lecz nieraz chciałoby mi się odpowiedzieć: kochani, w waszej sytuacji to dwójeczkę bez problemu można mieć.

Cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Naprawdę, nie koncentrujmy się na finansach, bo stracimy z widoku to, co zdecydowanie ważniejsze. Każde dziecko potrzebuje przede wszystkim miłości.

P.S.
Dzisiaj Junior puścił z sikami, 6×0,48=2,90 zł. Na miesiąc to da 87zł i nie jest to jeszcze szczyt jego możliwości 🙂

Michał

Tags: ,

Categorised in: Michał

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 148 other subscribers