księga ocalenia

October 27, 2015 10:01 am

Sądzę, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. (Rz 8, 18-19)

“O, zobacz, ptaszek leci!!!” Tak czasem rodzice czy dziadkowie reagują, gdy małemu brzdącowi się coś stanie i płacze. Metoda, z którą bardzo polemizują pedagodzy, bo nie uczy malca radzić sobie z trudnymi przeżyciami. Mądrzejsza strategia to: “Wiem, jak boli i jestem z tobą tak blisko, jak to możliwe”. Bo przecież przytulamy i całujemy, i łzy szyciej mijają.

I mimo że gdy cierpimy jako dorośli, chcielibyśmy szybkiej pociechy (w angielskim mamy już na przykład “comfort eating” – oddzielną frazę na określenie “zajadania problemów”), Pan Bóg też nie postępuje z nami metodą “na ptaszka”. Nigdy naszego cierpienia nie lekceważy.

Czasami wydaje się, że nic się nie zmienia. Są takie doświadczenia, które idą w miesiące, lata; nie tylko fizyczne choroby, ale i nieuzdrowione głębokie wewnętrzne rany. Jakby cisza, jakby nic się nie działo. A przecież gdy się spojrzy właśnie z odległości lat i miesięcy, widać taki ogrom Jego interwencji, dojrzewanie, wzrost, wysłuchane prośby. Pomyślałam, że warto spisać własną “księgę ocalenia”- wydarzeń, które pokazują, jak bardzo On nas nie opuszcza i nosi w sercu szczególnie wtedy, gdy wydaje się, że nie odpowiada. Bo w perspektywie jest to dobro, które za trudnymi doświadczeniami przyjdzie. I po czasie dostrzegamy je.

Oczekujemy “objawienia się synów Bożych” – nie tylko nas tak bardzo podobnych do Jego syna, gdy cierpienie nas przemieni. “Synów Bożych”, też dlatego, że w trudnych wydarzeniach doświadczamy, jak niewyobrażalnie bardzo ukochał nas Bóg.

“Wiem, jak boli i JESTEM z Tobą najbliżej, jak się da”.

M

Tags: , ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers