kukuryku

April 16, 2016 5:00 am

Było ich dwóch. Jeden po jednej stronie ulicy, drugi po drugiej. Poza zasięgiem wzroku. Ale w zasięgu słuchu.

Jeden kogut piał z gospodarstwa rolnego, drugi – z ogródka znajomej rodziny 5+ z naszej wiejskiej obecnie parafii i ulicy. Tego drugiego poszłam z Pawełkiem obejrzeć z bliska. Stał na daszku kurnika, aż tam się wspiął, by mieć większy zasięg. Czujnie słuchał i gdy tylko z oddali doszło nieco cichsze “kukuryku”, ten nabierał powietrza w płuca i z całą siłą piał. Głos miał znacznie bardziej donośny i wydawało się, że chrypiący kolega z wioski w końcu odpuści, ale nie. Nie odpuszczał. Wyglądało, że jest to sprawa życia i śmierci.

Staliśmy ze 20 minut, potem poturlaliśmy się z wózkiem dalej. Jestem ciekawa, który pierwszy zrezygnował.

Istnieje w przyrodzie wielka pokusa, by mieć zawsze ostatnie słowo. Nieraz aż człowieka skręca. Ty tak, to ja Ci jeszcze ripostę. Punkt, set i przerwa, kolejny set i mecz. Jednak o wiele większym jest zwycięstwem zrzeczenie się prawa do ostatniego słowa. Bo jest coś ważniejszego niż ja i “moja święta racja” (której co gorsza mogę nie mieć – co okaże się, gdy emocje opadną) – to MY.

Dobrego ćwiczenia się w tym zrzekaniu się – sobie i Wam życzy

m

Tags:

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 145 other subscribers