lider

August 1, 2013 5:00 am

Wieś. Postanawiam wziąć dzieci na rowery do lasu. Chociaż Dziadek mówi, że to niebezpieczne jak całe życie w ogóle, bo gałąź może spaść i człowieka zabić bez ostrzeżenia na przykład. Wyruszamy.

Na prowadzenie wysuwa się Karol, siedmiolatek, syn sąsiadów. Grzybek i Skakanka wołają za nim w pyle żwirowej drogi. Ja całkiem w tyle. Karol nagle skręca w lewo i ginie w lesie. Gdy go doganiamy, mówi, że nas poprowadzi, bo zna tu wszystko. Trochę oponuję, po nocnej ulewie jest mokrawo, więc może się okazać, że droga dalej będzie nieprzejezdna i trzeba będzie zawrócić.

Na kolejnym, zupełnie suchym, malowniczym zakręcie Karol zatrzymuje się znowu i czeka na nas. Potem wyjaśnia: “Będzie ogromna kałuża, ale będzie się dało przejechać środkiem. Potem wielkie dziury po obu stronach. Ale damy radę. Środkiem.”

Jedziemy, kałuża jest ogromna i błoto niewyobrażalne, ale przejeżdżamy. Wąskim środkiem. A ja nie mogę wyjść z podziwu. Gdybym kiedykolwiek miała odpowiadać za ludzi w jakimkolwiek przedsięwzięciu, chciałabym dla siebie stylu Karola. Nie Dziadka z wizją katastrofy. Ale też nie zostawienia w kurzu za prowadzącym. Bardziej poświęcenia czasu na opowiedzenie o tym, co nas czeka i jak pokonać przeszkodę. I jeszcze słowa zachęty – że “damy radę.”

Jak potrzebni są w życiu tacy liderzy. Miałam zabrać dzieci na rower, a to dzieci zabrały mnie.

M

Tags: ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 148 other subscribers