Minutito

January 17, 2014 8:39 am

Bardzo ważne słowo. Opowiadają tu historię o współpracy jakiejś meksykańskiej firmy z inną firmą z Kataru. Ustalają szczegóły kontraktu i tego rodzaju sprawy. W czasie rozmów są także podjęte kwestie związane z terminowością. Firma z Kataru, znając firmę z Meksyku, która wsławiła się znakomitą realizacją kilku projektów w USA i w Europie, upewnia się, że mają świadomość, że u nich czas troszkę inaczej płynie. Na to przedstawiciel meksykańskiej strony uśmiecha się i mówi: “Spokojnie, my znamy pojęcie mañana” (słownikowo w największym skrócie oznacza to jutro). Na to strona katarska: “Nie, nie, nie chodzi nam o aż taki pośpiech”.

Podobnie jest z “minutito”. Za minutkę. I nie masz zielonego pojęcia ile to potrwa. To raczej emocjonalne wyrażenie, że zależy mi na jak najszybszym zobaczeniu się tobą, ale nie wiem ile mi jeszcze czasu zajmie, zanim się zobaczymy.

Pod tym względem Meksyk jest dobrym ćwiczeniem się w elastyczności. Przy czym istota sprawy polega na tym, że nikt się z tego powodu nie denerwuje. I to jest chyba najważniejsze. Umieć zachować dystans. Nikt tego nie robi specjalnie. Taki tryb życia. Podobnie pisałem w maju ubiegłego roku. Trochę czasu minęło, doświadczenie niby urosło, ale ciągle jest to trudne. W Meksyku teoretycznie tylko walki byków i Msze św. zaczynają się punktualnie. Co do pierwszego – nie widziałem, więc nie wiem. Co do drugiego – różnie bywa. Raczej z poślizgiem. Kiedy więc słyszysz “minutito”, wiedz, że komuś bardzo zależy na spotkaniu z Tobą i zrobi wszystko, żeby być jak najwcześniej, ale kiedy dokładnie? Tego nikt nie wie.

Z pamięcią o Was zawsze

i do zobaczenia już za minutito

ciągle jeszcze Padre J.

Tags:

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers