modlitewnik

February 7, 2014 5:00 am

Szukam modlitewnika. Tego od Pierwszej Komunii, a jakże, to ostatni posiadany. Przypominam sobie słowa, że rozwój wiary może się zatrzymać na katechezie w szkole podstawowej, i że mówił kolega, iż nabył sobie książeczkę dla dorosłych. Rozważam przez chwilę. Ale potem myślę, że słów takich nie napisano jeszcze, że musiałby zbiór taki wyjść spod pióra kobiety, choć dobrze, by emocjonalnie bliżej skandynawskiego opanowania. W tym stopniu spersonalizowania musiałabym stworzyć go sama.

Pamiętam stary modlitewnik Babci, że pewnie miał swoją nieznaną nikomu historię okoliczności używania go. I tak się z Babcią po ostatnie jej dni zrósł. I mój niech będzie jeden, podpisany panieńskim nazwiskiem. Litanie w nim pachną kadzidłem nabożeństw majowych i szturchaniem się ze znajomymi w ławce. A przecież wypełniła je potem dorosła, osobowa i osobista treść.

Pamiętam też modlitewnik pierwszy i najstarszy, maleńki, z datą druku 1956, dla dzieci, od drugiej Babci. Otwierałam go, mając kilka lat, na jednym tylko obrazku. Parę lat temu wycięłam go stamtąd i trafił do ulubionych w Piśmie Świętym. Tyle czasu minęło i wyraża to samo pragnienie: ciszy, bezpieczeństwa, zaufania. Sznurki słów w książeczkowych Litaniach, powtarzane w szczególnych potrzebach. Też są ścieżkami pokoju.

Jezus ucisza burzę

Ciekawe, jaką historię opowiada Twoja książeczka.

M

Tags:

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers