na rękach

February 22, 2013 5:00 am

“Starszych więc,(…) proszę, (…): paście stado Boże, które jest przy was, strzegąc go nie pod przymusem, ale z własnej woli…(…).” (1P 5, 1-2)

Starałam się być dobrą mamą, czułą i kochającą. I doprawdy długo nie rozumiałam, dlaczego nasz syn momentami wpada w furię z powodu źle zapiętych butów, albo gryzącej w szyję metki. A jeszcze w komentarzu od otoczenia słyszałam, że przecież dziecko nie powinno się tak zachowywać i nie powinno stroić fochów.

Moment przełomowy, który uchronił mnie przed rozpaczą, był ten, gdy rozpoznałam, że jestem wzrokowcem i że niekoniecznie  wszyscy wokół mnie też muszą być wzrokowcami. To był ten moment, w którym rozpoznawałam w naszym synu cechy charakterystyczne dla kinestetyka, które w wieku szkolnym jeszcze bardziej się uzewnętrzniają. Teraz już wiem, że żeby się uczyć – musi działać!

Na przykład ostatnio w dość oryginalny sposób czyta lekturę. Książkę trzyma w odpowiedniej odległości, czyli na wyciągnięcie rąk, z oświetleniem z odpowiedniej strony, w skupieniu, a jakże, tyle tylko, że… na rękach. 🙂

kinestetykDorota

Tags:

Categorised in: Dorota

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 149 other subscribers