nasze natchnienia

February 2, 2016 5:00 am

Wczoraj, w późnych godzinach wieczornych, prowadziłam korespondencję z Małgosią. Miałam nadzieję, że uda mi się z nią za coś fajnego zamieć swój dyżur na Przystani, bo niedomagam odrobinę i w głowie tylko myśl, w jaki sposób uniknąć tego fizycznego bólu głowy, a tymczasem u Gosi też swoisty ból głowy, bo do ogarnięcia niezwykle dużo, i jeszcze córka w szpitalu, więc troski tak do bólu ziemskie, że aż nieziemskie.

W natchnieniu „Pod Twoją obronę” za Gosię i jej rodzinę odmówiłam i pomyślałam, że może jednak natchnienia w czytaniach na ten dzisiejszy wpis poszukam.  I czytam: A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. (Łk 2,25-27a)

Jakże ważne są te natchnienia Ducha. Ile od nich może zależeć, ile się może zacząć i ile skończyć tak jak należy. I każde z nich ważne, i każde potrzebne. Tym bardziej, że codzienne troski i trudy pomagają przezwyciężać. Pomagają podnieść się i znosić ciężary. Mogą też pomóc i wesprzeć innych. Choćby to miała być najdrobniejsza rzecz, krótkie słowo, uśmiech czy akt strzelisty. Bo Duch Boży zawsze zachęca do dobra.

Dorota

Tags: ,

Categorised in: Dorota

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 148 other subscribers