on, ona i słowa

April 11, 2016 5:00 am

“Czy kochasz Mnie?” (J 21, 17) – pytał Jezus wczoraj Piotra aż trzy razy (najpierw w wersji “czy miłujesz?”). Proboszcz naszej parafii zauważył, że tak również pytają żony. Jak gdyby jeden raz nie wystarczyło.

Pomyślałam, że w istocie rzeczy tak jest. Że “on” potwierdza czynami to, co “ona” chciałaby usłyszeć słowami. On każdego dnia “czyni” swoje “kocham Cię”, jak idzie do pracy i załatwia kwity, i wynosi śmieci, i myśli, po co tyle gadać. A ona stoi w oknie i czeka, żeby zostawił wszystko “czynienie” i o tym opowiedział, nie widząc świata poza nią. I że to taki pat właściwie, że odbiorcy komunikatów mijają się z ich nadawcami. I jakie to przykre, że ona z jego czynów nie czyta, jak bardzo on ją kocha. A on nie rozumie, dlaczego ona wciąż prosi o słowa i czy to znaczy, że ma się zamienić w piszącego wiersze dandysa, który nie dźwiga swojej męskiej odpowiedzialności za działanie.

Może sprawdza się szczególnie w przypadku kobiet, że “wiara rodzi się ze słuchania”. Dlatego potrzeba to usłyszeć częściej niż jeden raz przy ołtarzu, a potem to już nie. Ale trzeba też, by ona nauczyła się jego języka czynów i przyjmowała je jak prezenty. Może jest też wykonalne, by on przygarnął słowa i próbował się ich nie bać.*

M

*Choć jest zawsze taka ewentualność, że gdy w końcu powie bez powodu: “kocham Cię”, ona odpowie: “Mówisz to tylko po to, by mi sprawić przyjemność”, albo “wcale nie”, żeby w domyśle on to powiedział jeszcze raz – i potwierdza się, że lepiej nic nie mówić! 😉

 

Tags: ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 148 other subscribers