Ostatnie długie wybieganie….

November 15, 2012 5:00 am

dwa tygodnie przed maratonem – to bieg na 30 km. Dłuuugie. I po asfalcie, bo maraton jest po asfalcie. Czas, żeby się organizm przyzwyczaił do tego, co go czeka, czas, żeby się człowiek oswoił z tym, co przed nim. To prawdziwa samotność długodystansowca. Mijane samochody, ludzie na przystankach, coś mierzą geodeci, karetka przeleciała na sygnale… Bieg pośród normalnych przejawów życia. Czasem drobny gest ludzkiej życzliwości i wsparcia. Raczej rzadko (to nie ścieżki biegowe, gdzie spotkasz takich samych jak ty).

Sam maraton będzie pełen ludzi biegnących przed tobą, za tobą i obok. I to przez cały czas. Maraton to świętowanie, to radość, emocje, to koniec tylu tygodni treningów, to nagroda za trud.

Zadajemy w czasie naszych Programów* zadania domowe. Tak, żeby codziennie coś, choćby drobnego, malutkiego, ale w duchu Programu. Czyli z myślą o niej/nim, ku poprawie siebie… Moje lepsze ja.

Dziś przeżywane jako samotność długodystansowca, ale to tylko trening. Ten trening jest po coś. Przed nami ten właściwy bieg. „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem” (2 Tym, 4, 7) Moje małżeństwo, moje życie, moja wieczność… Było warto się trudzić…

xj

*Programy Rozwoju Relacji Małżeńskich

Tags: , ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers