Pierwszy wolny dzień

October 15, 2012 12:00 pm

więc wszystko jakby w zwolnionym tempie. Znowu jedziemy do hotelu, gdzie odbywał się kurs, ale tym razem, żeby się spotkać z gronem wykładowców, zjeść spokojnie ostatnie śniadanie (do tej pory żadne nie było spokojne i żadne w swoim gronie), a potem jeszcze dwa kursy na lotnisko, żeby pomóc z bagażami.

A w domu – wreszcie nic do zrobienia. Takie to nowe, po 8 dniach krótkich nocy, bez widzenia dnia, chyba, że przez okno. No OK, były dwie przebieżki, to prawda, ale to wszystko.

Jutro jeszcze spotkania na temat kursu w Polsce, szereg pytań i trochę dyskusji.

Z pozdrowieniami dla Kraju,

Fr. Jay

Tags: ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 148 other subscribers