porażka

April 15, 2014 5:00 am

“Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły.

A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę (…): Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi.” (Iz 49, 4-6)

Niepowodzenia. Te małe, codzienne, o których wiemy tylko my sami. I te bardziej spektakularne. Im więcej włożonego wysiłku, tym bardziej bolesne. Czasem upublicznione bardziej niż wszystko to, co się udało. Czasem bylibyśmy wdzięczni, by ktoś nas na scenie porażki miłosiernie zasłonił, opuścił kurtynę.

A jednak właśnie wtedy możemy doświadczyć najcenniejszych, wspierających więzi. Wczoraj dom Łazarza i jego siostra Maria, która rozbija flakonik olejków. Niby “nic” wobec tego, co ma się stać. Niby dla Człowieka spisanego na straty nie da się już nic zrobić, “nie opłaca się”. A jednak Pan Jezus przechowuje w sercu jej gest.

Dziś czytamy, że “doznaje głębokiego wzruszenia”, zapowiadając zdradę Judasza i zaparcie się Piotra. Jakby jeszcze szukał wzrokiem tych, którzy wobec nieuchronnego niepowodzenia jednak zostaną. Ale przecież pisze o tym Jan – do końca blisko.

Porażka wiele weryfikuje. Ukazuje człowieczeństwo w wersji najszlachetniejszej, podatnej na zranienie – i pozwalającej się zranić. Pozwala dostrzec wszystko, co najważniejsze, bo detale stają się drugorzędne. Wypełniona miłością, powierzona ufnie Jemu, już jest zwycięstwem. I nawet gdy wszystko wydaje się stracone, ostatnie słowo należy do Boga. Miłośnika Życia. “Ja zaś mówiłem”. Owszem. “A teraz przemówił Pan”.

M

Tags: , , ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers