powalentynkowo

February 17, 2016 5:00 am

Zdarzyło się na dzień przed Walentynkami, gdy razem z Dorotą, wraz z kilkoma rodzinami, szykowaliśmy się już do wyjazdu z Zakopanego i opuszczenia domu, który nam wszystkim wynajmował pokoje. Trwało właśnie śniadanie; najbardziej liczna rodzina łapała na posiłek szóstkę swoich dzieci. Choć właściwie wszystkie nasze dzieci opanowały stołówkę i przylegający maleńki korytarzyk, przystosowany na kącik zabaw.

W to wszystko przybyli nowi goście, wyglądający na zakochaną parę, która w Zakopanem zamierzała świętować Dzień Zakochanych. Stanęli w kąciku zabaw, a ich przerażone twarze wyrażały jedno: “gdzie myśmy przyjechali!?!” Choć zdołali wydusić jedynie: “Gdzie tu jest toaleta???” 😉

Pewnie przerażony byłby każdy gość, ale moje myśli pobiegły ku temu, jak bardzo miłości potrzeba dojrzewać. Dobrze pamiętam lekcję prowadzoną w szkole językowej dla grupy dorosłych, gdy jedna z Pań zapytana o to, jakiej decyzji obawiałaby się w życiu najbardziej, odpowiedziała: “urodzenia dziecka, bo już potem cały czas jest i nie można z niego zrezygnować”.

Miłość ułatwia wiele spraw. Miłość żony i męża owocuje miłością do dzieci, które przychodzą na świat. Nie czyni rachunków, nie planuje godzin oddanych ze snu, zgadza się na nieprzewidywalność, zależność, ograniczenie, zmianę planów i bałagan. Potrzebuje też poczucia humoru, by czasem nie zwariować. Gdy w miłości zabraknie gotowości do dawania – i to nie tej wymęczonej ofiary, ale ofiary radosnej i twórczej – pozostanie z człowieka duże dziecko, bohater mydlanej opery w stylu latino, który/a nie wyjdzie nigdy poza motyle w brzuchu i stan “zakochania”.

Jak cudownie móc dzięki swojej rodzinie dorastać.

M

Tags: ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 148 other subscribers