refleksja o północy

December 10, 2016 5:00 am

Wczoraj we Wrocławiu rozpoczął się Program 2: MY+RODZINA. Przebogaty w treść – poszerza relację małżeńską o relacje “rodzicielskie”: i względem naszych dzieci, i te relacje, które nas samych sytuują jako dzieci swoich rodziców. Dwa skrzydła tego Programu to “nasze domy”, w których się wychowaliśmy i “nasz dom”, który chcemy wspólnie zbudować. To patrzenie wstecz i ku przyszłości jest także wyrazem nadziei, jaką każdy Program niesie małżonkom: zawsze nowego początku, zawsze możliwości rozwoju.

Nie da się budować rodziny bez solidnego przerobienia w sobie nastawienia na bycie radosnym darem, nie zaś smutnym roszczeniowcem. Choć współczesność postanowiła zliczyć podejmowane wobec najbliższych dary. Według tej kalkulacji “posiadanie dziecka” kosztuje tyle i tyle, i opłaca się lub nie. To, co przy tej matematyce znika z horyzontu, to fakt, że dziecko jest darem, nie częścią dobytku. Gdy piszę te słowa, jest północ z piątku na sobotę i nasz prawie dwuletni synek dopiero zasnął. Coś go wytrąciło z rytmu, płakał i chciał się bawić, nie wiedząc już chyba do końca sam, jaka to pora doby. Wytłumaczenie mu, jak jest naprawdę i uspokojenie go zajęło naprawdę dużo czasu. Gdyby przyjąć, że dziecko jest czymś, co posiadamy w taki sam sposób jak rzeczy, należałoby się spodziewać, że będzie chodzić jak w zegarku. A jednak dzieci wychowywane tak, by chodziły jak w zegarku, nie rozpoznają własnych potrzeb, ponieważ nikt nigdy nie dawał posłuchu ich potrzebom wtedy, gdy kształtowało się ich małe człowieczeństwo. Dzieci nierozpoznane jako dar w swoich własnych rodzinach, potraktowane jak ciężar, niosą dalej w życie brzemię bycia kimś niepotrzebnym, nieważnym i niechcianym – bez względu na to, jak zmieniają się okoliczności wokół nich i jak same zamieniają się w dorosłych (i bardzo zranionych) ludzi.

Gdy rozpoznaję w naszym dziecku dar (który zaprosiliśmy do naszego życia, ale Kto inny nam je podarował), dopiero mogę stawać się dla niego tym samym: darem. Nie powiem mu, że zawraca mi głowę, że przez niego nie śpię. Spotykamy się w tajemnicy dawania i przyjmowania; co najważniejsze, w tajemnicy przyjmowania drugiego człowieka takim, jakim jest. Pokazuję mu, że świat jest bezpieczny, a dorośli wokół niego – mądrzy i dobrzy. To przekonanie będzie kiedyś źródłem jego wewnętrznej siły.

Prosimy o modlitwę za wrocławską “Dwójkę” – by była bogata w odkrycia.

Małgorzata Rybak

Tags: , , , ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers