Schodzę do podziemia

July 21, 2012 2:19 am

Nie da się już wytrzymać nad jeziorem. Jest zbyt gorąco. Moja skóra woła o swojskie, polskie klimaty. Ale przed tym gorącem nie da się uciec. Chyba że do… jaskini. Na szczęście dla mnie, w pobliżu jest słynna Minnetonka Cave. A że jesteśmy w Ameryce, więc i ta musi mieć coś naj… Więc jest największą jaskinią w całym Idaho. Już nie mówiąc o tym, że stanowi dom dla 5 gatunków nietoperzy, które obecnie również są na wakacjach i wrócą dopiero jesienią.

Do pokonania 444 schody w jedną stronę i tyleż w drodze powrotnej. Na dole panuje temperatura 4 stopnie C i nareszcie wieje chłodem. Po drodze mijamy szereg jaskiń, których nazwy związane są z ich kształtem lub formacją skał.

To, co uderzyło mnie (nie dosłownie), to jak wiele skojarzeń dotyczyło małżeństwa, ślubu, wesela. Ludzka wyobraźnia ciągle poszukuje bezpieczeństwa – oswajając przez najbliższe sobie obrazy – nawet tak tajemnicze czy wręcz budzące grozę miejsca, jak ciagnące się przez tyle setek metrów podziemne korytarze. I tak ostatnia jaskinia kończy się (przynajmniej dla zwiedzających) “Narzeczonym” (stalagmit), który czeka na swoją “Narzeczoną” (wiszący nad nim sopel stalaktytu). Ślub będzie wtedy, kiedy wreszcie się spotkają – a do pokonania jeszcze jakieś dwa metry. Czasem i w naszym życiu trzeba chwilkę poczekać, zanim się wreszcie spotkamy. Na szczęście dla nas trwa to zdecydowanie krócej.

Wracam na powierzchnię. Dziś przenosimy się w nowe miejsce. Koniec wody.

Fr. Jay z Wyoming (przejazdem)

Tags: , ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 148 other subscribers