skok przez płot

June 24, 2014 5:00 am

Idź, popilnuję dzieci” – mówi do mnie koleżanka, gdy widzi, że mój Mąż przystawia do płotu drabinę dla mnie, żebym szybciej mogła się przedostać na drugą stronę i chwilę mogła z nim spędzić i pooglądać zarysy powstającej budowli. Podekscytowana więc pobiegłam i z płotu, wprost w ramiona męża, spadłam (na szczęście  zdołał mnie złapać 😉 ) Ta wspólnie spędzona chwila okazała się być bardzo ważną dla nas.

Dobre planowanie to podstawa – to przecież wynika z dwóch poprzednich wpisów 🙂

Ale też zgadzam się z Małgosią T., której wpis o planowaniu w pełni opisuje wszelkie perturbacje, z którymi zmaga się każda mama.  Jednak nie da się ukryć, że gdy coś planuje się z rocznym wyprzedzeniem 🙂 ma duże szanse na to, aby się zrealizowało.

Na ten weekend właściwie czekaliśmy od roku i wiedzieliśmy, że rozpocznie się już w środę. I już od roku można było przygotowywać się, że będzie to weekend  pod hasłem: „odpoczynek przez pracę” lub  „ora et labora” – jak kto woli.

Efekt końcowy ciężkiej pracy naszych mężów rzeczywiście robi wrażenie, z podziwu wyjść nie mogę nie tylko ja, ale też wiele innych żon, które na miejscu a niektóre z zacisza domowego, bo akurat stan zdrowia nie pozwolił mimo wszystko na przyjazd.

Łezka w oku mi się zakręciła, gdy na koniec naszego wspólnego pobyty w Wisełce, Jacek – jeden z ojców projektu, podziękował też wszystkim żonom, że umożliwiły mężom zrealizować założony plan. Poczynając od Ani, której mąż Piotrek zaprojektował całą bazę i wyliczył niemal wszystkie potrzebne śrubki, przez Martę, która przyjechała do Wisełki wraz z zapakowaną torbą do szpitala na porodówkę gdyby nastąpiła taka konieczność, której mąż Jarek od samego początku był mocno zaangażowany w projektowanie i realizację, po Agnieszkę – własną żonę, która dzielnie wspierała Jacka na każdym etapie (a tych etapów było kilka od wczesnej wiosny). Sama też się poczułam wyróżniona w tych podziękowaniach, bo przecież niejedna z nas marzy w końcu o długim weekendzie w jakimś nadmorskim kurorcie ale spędzonym  tylko we dwoje, gdy tymczasem dane nam było dla odmiany zajmować się dziećmi i myć gary i talerze. Tyle tylko, że pilnowanie dzieci gromadnie jest bardzo przyjemne i mniej absorbujące, a praca „na zmywaku” w dużej i miłej grupie jest bardzo wesoła. No i zawsze i wszędzie można w końcu wspólnie wypić tę kawę, na którą zwykle, w normalnych warunkach, nie da się umówić. I pomimo różnego tempa spacerowego można było się spotkać nad morzem i tam dokończyć wiele bardzo istotnych tematów zażywając przy okazji kąpieli słonecznych.

A wiem też, że pomimo ciężkiej pracy naszych mężów i ciągłej „zajętości” żon sprawami wielce ważnymi –  takich „skoków przez płot” było zdecydowanie więcej, bo każdemu zależało żeby ten weekend był chociaż trochę „tylko we dwoje”.

u Męża w pracy :)

u Męża w pracy 🙂

zbiorowa kontorla

zbiorowa kontrola

zachwyt żon

zachwyt żon

kąpiele słoneczne

kąpiele słoneczne

 

 

Tags: , , , ,

Categorised in: Dorota

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 149 other subscribers