śmiertelny gniew

October 7, 2015 5:00 am

“Na to rzekł Bóg do Jonasza: “Czy słusznie się oburzasz z powodu tego krzewu?” Odpowiedział: “Słusznie gniewam się śmiertelnie”. Rzekł Pan: “Tobie żal krzewu, którego  nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej, a nadto mnóstwo zwierząt?” (Jon 4,9-11)

Przeszywający jest ten śmiertelny gniew Jonasza.

Jonasz, człowiek oddany Panu Bogu, gdy nie widział efektów swojej pracy i służby, był bliski rezygnacji. Rezygnacji z życia. Jeszcze bardziej wtedy, gdy został pozbawiony zewnętrznej ochrony, jaką był krzew i jego cień, choć ten krzew był prezentem od samego Pana Boga, aby ująć mu goryczy.

Przeszywający jest ten jego gniew, gdy uświadamiam sobie, jak ja nieraz potrafię się rozgniewać lub obrazić, gdy coś idzie nie po mojej myśli – mimo że działam w słusznej sprawie. Że pod wpływem niepowodzeń mam ochotę zrezygnować z dalszych wysiłków, bo czuję się niezrozumiana, niedoceniona, czasami poniżona. Potrafię wówczas obrazić się, gniewać. Na innych. Na Pana Boga.

I dlatego przeszywający jest ten gniew Jonasza, bo to był tak silny gniew, że wręcz śmiertelny. Jonasz był tak zrezygnowany, że pragnął swojej śmierci.

Dlaczego? Miał dość opornego ludu Niniwy, miał za złe Panu Bogu, że ulitował się nad tym miastem, że był dla nich łaskawy i łagodny. Był tak pryncypialny, zasadniczy, że trudno mu było zrozumieć zamysły Boga.

Ale, jak widać,  tylko dzięki temu, że Bóg jest miłosierny i łagodny, mamy szanse na zmianę. Przede wszystkim na naszą zmianę, na naszą przemianę.

On nie chce naszego zniszczenia, On pragnie naszego ocalenia.

Dorota

Tags: , ,

Categorised in: Dorota

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers