okazja

January 12, 2017 10:35 am

Nieidealny świat, ze mną, nieidealną, w roli głównej zdążył mi w Nowym Roku pokazać, że moje idealistyczne wizje to nikłe mają szanse na przetrwanie.  Co nie znaczy, że z założenia powinnam je sobie odpuścić. Wręcz przeciwnie. Małymi kroczkami powinnam je urzeczywistniać.  Codziennie. Zaczynając od uśmiechu do siebie i do moich bliskich. Albo od czułego, bezpiecznego dotyku, dodającego siły najbliższym, od dobrego słowa na dzień dobry i na dobry wieczór, gdy rzeczywistość dnia poturbuje za bardzo, przez ciepłą herbatę podaną do łóżka, albo składane z mozołem miliony skarpet i na dodatek żadnej od pary.

W pracy nas zdyscyplinują – to pewne. O progres służbowy mogę być spokojna.  Dzieci również przywołają do pionu. Czasami nawet za bardzo.

I chociaż Nowy Rok dopiero się zaczął, może jednak warto zadać sobie pytanie, co w tym roku już zrobiliśmy dla naszego małżeństwa? Czy byliśmy już w tym roku chociażby na randce?

Bo może warto o tym już dzisiaj pomyśleć i się zorganizować? Będzie już jutro okazja- nie traćmy jej. 🙂

 

Dorota

Czas przedświąteczny

December 23, 2016 5:00 am

Najdłuższy możliwy adwent “wreszcie” dobiega końca, jutro wigilia Bożego Narodzenia. Nasze dzieci dziś już nie idą do “placówek dydaktycznych, edukacyjnych, opiekuńczo-wychowawczych”. Najczęściej są w domu – i tutaj z grubsza są dwie możliwości: albo same pomagają, albo pomocy wymagają 😉

Przygotowania przedświąteczne i atmosfera panująca wtedy w domu chyba każdemu zapada mocno w pamięć. Wydarzenia te, z dzieciństwa i wczesnej młodości, utrwalone dodatkowo przez mocno emocjonalne podejście, towarzyszą mi również w dorosłości. Ale, jak zwykle, z pomocą przychodzi dzisiejsze czytanie z Księgi proroka Malachiasza. Zawarta w nim jest bardzo cenna wskazówka:

“Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego. I skłoni on serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi klątwą” (Ml 3, 23-24).

Jeśli Eliasz skłania moje serce ku ojcu i ku synowi, ku tym, z którymi mam więzy krwi – to o ileż bardziej chcę skłaniać serce wobec Osoby, którą wybrałem i ślubowałem jej przed Bogiem…

Takiego “skłonienia serca, by nie ulec klątwie” życzę w czasie przedświątecznym wszystkim PT Czytelnikom “Przystani”. Niech maleńki Jezus czuje się dobrze w naszych rodzinach. Błogosławionych Świąt, pełnych miłości, radości i pokoju!

Andrzej O.

Wypełnienie czasu

December 16, 2016 5:00 am

Słyszę czasem różne określenia – “czas się wypełnił”, “nadeszła pełnia czasu”, “kiedy się wypełniły dni”. Pełnia kojarzy się z doskonałością, obfitością. Także w relacjach – wypełnienie, pełnia – kojarzy mi się  po pierwsze z trwaniem, wytrwałością, konsekwencją; po drugie – ze swego rodzaju inwencją,  pozytywnym wysiłkiem, dobrą treścią.

Dysponuję czasem tylko w teraźniejszości, nie mam wpływu na przeszłość i przyszłość. Czas dla Małżonka, Dzieci, Bliskich – może niejednokrotnie być porównany do napełniania basenu przy pomocy łyżeczki czy naparstka. Nie widać od razu zmian, dobrych rezultatów. Ale przez swoją ciągłość, trwanie – przynosi zaskakujące skutki. Czas wypełnia relację, prowadzi ją do pełni.

Adwent  – to oczekiwanie na przyjście Chrystusa do nas. Pamiątka jego narodzenia, ale i oczekiwanie na powtórne Jego przyjście w pełni czasu. To nie jest bierne oczekiwanie – On także czeka na mnie i na tych, którzy są dla mnie ważni, których kocham. Czeka na moje działanie, także na mój czas – niejednokrotnie w moim poczuciu uznany za “stracony” – a poświęcony Rodzinie.

Andrzej O.

 

Nierówni

December 9, 2016 5:00 am

Parę dni temu ukazała się płyta Mietka Szcześniaka o tym tytule. Artysta, wraz z brazylijskimi muzykami, prezentuje utwory oparte na tekstach księdza Jana Twardowskiego. Latynoskie rytmy, latynoskie instrumentarium. Zachęcam do posłuchania całej płyty, ale piosenka “Nierówni” (oparta na wierszu “Sprawiedliwość”) wywołuje u mnie ogromne wrażenie.

Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
Gdyby wszyscy byli silni jak konie
Gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
Gdyby każdy miał to samo
Gdyby każdy miał to samo
Nikt nikomu nie byłby potrzebny

To co mam i to czego nie mam
Nawet to czego nie mam komu dać
Zawsze jest komuś potrzebne
Nierówni potrzebują siebie (…)

Kiedy zastanawiam się i myślę na temat daru z siebie (wolnego, radosnego i twórczego) – wracają do mnie te słowa.

Niech dzisiejszy patron, św. Juan Diego (na którego płaszczu powstał wizerunek Maryi z Guadalupe) towarzyszy wszystkim zaangażowanym we wrocławski program MY+RODZINA. I my o nich pamiętajmy.

Andrzej O.

Adwentowe dary

December 2, 2016 5:00 am

W grudniu, w czasie adwentu, często myślę o prezentach – są co najmniej dwie okazje ku temu – mikołajki i gwiazdka 🙂

Ale adwent, radosny czas oczekiwania, ogniskuje moją uwagę na dawaniu, obdarowywaniu. Na różnych płaszczyznach tego działania – materialnej, duchowej, emocjonalnej. Doskonale przecież wiadomo, że mając niewiele materialnie – można podarować swój czas, uwagę, zainteresowanie, empatię. Dar z siebie w sposób wolny, radosny i twórczy – jak przypominał ostatnio Ks. Jarosław. Rzeczy materialne, finanse, mogą być jakimś ograniczeniem – mogę oddać to, co jest moją własnością. “Nie można bez pytania podarować biednym kapelusza mamusi” 😉 (x. J.Twardowski, “Zeszyt w kratkę”).

Wolność, radość, kreatywność – im więcej daruję, tym bardziej jestem, a nie mam.

Choć adwent ma cztery niedziele, to liczba jego dni jest różna – od 23 do 28. W tym roku adwent jest najdłuższy, zatem mam najwięcej czasu na wszelkie dobre działania. Pomny doświadczeń z ubiegłych lat wiem, że im wolniej i spokojniej przygotowuję się do świętowania, tym głębsze i radośniejsze jest tego przeżywanie. A i moim bliskim jest ze mną łatwiej i lżej…

Życzę wszystkim dobrego, spokojnego, nieśpiesznego przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Pamiętajmy w tych dniach o wszystkich, których zgromadził w Łomiankach Program 2: MY + RODZINA.

Andrzej O.

Akceptacja odmienności

November 25, 2016 5:00 am

Trochę się zawirowało na naszym blogu – po przymusowej przerwie (“Przystań tu na dłużej”), nieudanej próbie nauki dalekowschodnich języków i ponownym starcie (re-starcie) mam nadzieję na powrót do regularności…

Choć Święto Niepodległości było dwa tygodnie temu, to warto do niego wrócić właśnie w tytułowym kontekście. Polska po 123 latach odzyskuje niepodległość, państwowość, z trzech kulturowo, językowo i obyczajowo różnych zaborów powstaje jeden organizm… Przecież to najlepszy przykład na praktyczną akceptację odmienności 🙂

Odrodzona Polska – Polonia Restituta – w ciągu 20 lat dynamicznie bardzo niwelowała różnice między poszczególnymi, dawnymi zaborami. Nie pokuszę się o postawienie tezy, że w małżeństwie po mniej więcej 20 latach różnice się zniwelują 😉 – ale jednak w obu tych sytuacjach zauważalne jest podobieństwo w podejściu, motywacji, chęci zaakceptowania odmienności. Kiedy małżeństwa w czasie JA+TY=MY uczą się najpierw zauważać, a potem akceptować swoją odmienność –  to warto, by odpowiedziały sobie na pytanie, dlaczego chcą tak postępować, co nimi kieruje, co ich do tego skłania, w imię czego to robią…

Może to zbyt naciągane analogie, czy zbyt ewidentne porównania. Ale w obu sytuacjach mamy do czynienia z tą samą motywacją – z miłością…

Andrzej O.

Szacunek przedwojenny…

November 4, 2016 5:00 am

Kiedyś takie słowa usłyszałem w odpowiedzi na moje powitanie. Szacunek przedwojenny – co to jest? Kojarzy mi się z “Kodeksem Honorowym” Boziewicza,  pojedynkami o świcie, żądaniem i dawaniem satysfakcji. Ale szacunek przedwojenny – to także całowanie kobiet i rodziców w rękę, wstawanie, gdy do pomieszczenia wchodzi kobieta. Dzisiaj takie zachowania są raczej w formie szczątkowej. Wobec wszechobecnego równouprawnienia pozbawione są racji bytu. Czy słusznie…?

Szacunek… “Kiedy traktujemy ludzi z szacunkiem, dajemy  im odczuć, że ich bezpieczeństwo, szczęście, a także marzenia, pragnienia i potrzeby są dla nas ważne dlatego, że są ludźmi” (strona www Ruchu Światło-Życie Diecezji Rzeszowskiej).

Program w Bogocie, w Kolumbii, otoczmy naszą modlitwą…

Andrzej O.

 

Ręka do zgody

October 14, 2016 5:00 am

“Jeśli ktoś pierwszy wyciąga do ciebie rękę do zgody – to przegrałeś jako chrześcijanin”. To zdanie usłyszałem w czasie rekolekcji w czasach licealnych – czyli dawno temu. Wróciło ono do mnie przed tygodniem, po wpisie Ks. Wojciecha: “mądry jest szybciej dobry”. Czyli – owocem mądrości jest dobroć. Bis dat, qui cito dat – dwa razy daje, kto szybko daje – tak mówi łacińska sentencja. Czekanie na przeprosiny, na uznanie winy przez drugą stronę, na przyznanie się do błędu, na potwierdzenie, że to ja miałem rację – w żaden sposób nie poprawia sytuacji, nie polepsza relacji.

Kiedy wypowiadam słowa przysięgi małżeńskiej – ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że cię nie opuszczę aż do śmierci – to w mojej dłoni jest ręka współmałżonka. Te ręce są wyciągnięte ku sobie nie tylko do zgody, ale są znakiem miłości i pokoju. Podanie ręki jest także znakiem przyjścia z pomocą – a w małżeństwie nie tylko mężowi czy żonie, ale także i samemu sobie, i własnej rodzinie.

Papież Franciszek wielokrotnie przypomina, by nie kończyć dnia bez wzajemnego wybaczenia sobie tego, co było niedobre, co sprawiło przykrość, co kładzie się cieniem na wzajemnej relacji małżonków. Im szybciej, im wcześniej wyciągnę rękę do zgody – tym większa pewność, że i druga strona będzie miała poczucie zwycięstwa 🙂

Caritas Christi urget nos – miłość Chrystusa przynagla nas!

Andrzej O.

i co z tym gniewem?

October 13, 2016 5:00 am

Łagodność jest przeciwnością gniewu. Ale właściwie czym jest gniew?

Gniew jest emocją, która wywołuje działania mające na celu wyeliminowanie przeszkód w osiągnięciu zaspokojenia ważnych potrzeb. Samo słowo gniew ma wiele znaczeń, stąd też może być źle rozumiane, bo tym słowem wyrażamy informację o uczuciu oraz opisujemy działania człowieka pod wpływem silnego uczucia, jakim jest gniew.

Uczucie nie ma wartości moralnej, jest siłą, błogosławioną siłą, którą nas Bóg obdarzył, byśmy mogli bronić wartości i chronić granice. Ale kiedy pomylimy uczucie gniewu, które nie ma wartości moralnej, z działaniem człowieka pod wpływem gniewu, które już podlega moralnej ocenie, możemy wpaść w pułapkę fałszywego rozumienia i niewłaściwego postępowania. Istnieje niebezpieczeństwo, że będziemy tłumić uczucie, które jest żywotną energią, albo usprawiedliwiać złe czyny.

Gniew w swej najbardziej podstawowej postaci ma służyć przetrwaniu. Wyzwala energię, która zmobilizuje cały organizm do ataku, do wyeliminowania przeszkody po to, aby przeżyć, przetrwać. Mięśnie się napinają, wzrasta puls, aby dostarczyć dodatkowej porcji krwi mięśniom, stawom i kościom; wzrasta ciśnienie krwi, przyspiesza oddech, napinają się mięśnie. Po wyeliminowaniu przeszkody, gdy potrzeba przetrwania zostanie zaspokojona mięśnie rozluźniają się, tętno i oddech spowalniają, ciśnienie wraca do normy. Uwaga skieruje się gdzie indziej.

Czasami jednak nie udaje się nam zapanować nad uczuciem gniewu i w sposób niewłaściwy go wyrażamy np. poprzez:

Bierną agresję – osoba, która w ten sposób wyraża swój gniew odmawia pochwały, uwagi, okazywania uczuć. Łatwo „zapomina” o wykonaniu swoich obowiązków. Nie dopuszcza do fizycznej bliskości. Podejmuje się działań, które będą denerwujące dla drugiej osoby. Nieustannie się spóźnia. Zaprzecza, że się gniewa.
Sarkazm – taka osoba dzieli się „żartobliwymi” i złośliwymi uwagami na temat innych. Ujawnia krępujące, osobiste informacje o kimś albo go publicznie upokarza. Posługuje się intonacją głosu i sposobem bycia ujawniającymi zniesmaczenie lub dezaprobatę. Osoby, do których kieruje sarkazm, czują się dotknięte i wywołuje to u nich poczucie winy.
Tłumiony gniew – osoba, która tłumi swój gniew przez dłuższy czas unika kontaktu z innymi. Wzbrania się przed zażyłością. Nie chce powiedzieć, na czym polega problem. Zwykle w stanie gniewu unika emocjonalnych dyskusji. Takie zachowanie powoduje, że druga osoba odwzajemnia się tym samym.
Wrogość – osoba wrogo nastawiona jest wewnętrznie napięta, mówi podniesionym głosem, wydaje się bardziej zestresowana. Jest niecierpliwa. Zdradza wyraźne oznaki frustracji i rozdrażnienia ludźmi, którzy są zbyt powolni lub nie spełniają stawianych im wysokich wymagań. Wrogość wywołuje duży stres u tych, na których skupiają się krzyki, zjadliwe krzyki i zachowania wyrażające zniecierpliwienie.
Agresję –  Podnosi głos, używa krzyku i obraźliwych słów. Posługuje się przekleństwami, wyzwiskami i oskarżeniami. Nosi się z zamiarem zranienia innych lub bawi się takimi wyobrażeniami. Wyładowuje swój gniew za pomocą kontaktu fizycznego: dotykania, popychania, chwytania lub uderzania drugiej osoby.

Jak więc zapanować nad gniewem? – „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy (…) (Mt 11, 29)

W Biblii wyrażenie „cichy” nie ma znaczenia biernego poddania, posłuszeństwa, ale oznaczają czynną postawę osoby, która odnosi się do innych z szacunkiem, uprzejmością i łagodnością. A przy tym Ewangelia wręcz zachęca do tego, aby starać się być pierwszym! „Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich” (Mk 9, 35). Zmienia się metoda dochodzenia do pierwszeństwa: nie poprzez wynoszenie się nad innych, może nawet ich deptanie, jeśli nam przeszkadzają, ale poprzez uniżenie dla wywyższenia innych razem ze sobą. Najwyższym wyrazem uznania godności osoby jest traktowanie jej z łagodnością. Jezus zostawił nam najpiękniejszy wzór łagodności. On całym Swoim życiem, nauczaniem i wierną miłością pokazywał, że „sama osoba nigdy nie traci swej istotnej wartości” (K. Wojtyła), choćby znalazła się w najbardziej upokarzającym położeniu. [za Godziek B. i M.]

Wezwanie do cichości, łagodności wskazuje na wysiłek, jaki musi człowiek podjąć. Istnieje niebezpieczeństwo zniechęcenia, gdy widzi się niemożliwość wypełnienia ich w naszym życiu i ogromną przepaść pomiędzy ideałem a praktyką. Trzeba uznać swoją niemożność i przyjąć cnoty Jezusa. W wierze możemy czerpać z cichości Jezusa i z czystości Jego serca. Możemy się łagodnością i cichością przyodziać.

[Materiały rekolekcyjne – Wisełka 2013. „Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – obleczcie się w serdeczność, miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość (łagodność), cierpliwość Kol 3,12. Aneks: Jezus i ludzkie emocje” Opracowanie tematu: Dorota i Jarosław Horzelowie]

Południe

September 30, 2016 5:00 am

Słyszałem kiedyś piękne porównanie małżeństwa do całodniowej wędrówki słońca po nieboskłonie. Najpierw wschód – dający energię, wspólne nadzieje, plany. Potem wszystko się wyjaśnia, ustala, nabiera kształtów. Najdłuższy czas – gdy słońce jest nad nami, pozornie niewiele się dzieje, niewiele się zmienia – zmiany mogą długo trwać i przez to być niezauważalne. Potem nadchodzi piękny zachód – pełen wrażeń i feerii barw…

Ten czas, gdy słońce jest wysoko, może dawać poczucie skwaru, znużenia, zmęczenia… W upalne południe szukam ucieczki, ochłody, cienia. Ale ta właśnie pora przypada na czas największych możliwości człowieka. I choć czasem pot zalewa oczy i wydaje się, że nie mam już sił, by pójść dalej, to jednak bliskość, czułość, obecność, towarzyszenie Współmałżonka diametralnie może zmienić (i zmienia) moje postrzeganie…

Bo “kochać – to nie tylko dawać, ale i przyjmować” (x. J. Twardowski)

Andrzej O.

 

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 145 other subscribers