Rekolekcje w Leśniowie

June 26, 2016 5:00 am

Mają już swoją tradycję i swoje zwyczaje. Zaczynają się w piątek późno, bo Mszą św. o godzinie 19:00 (oczywiście z homilią ojca rekolekcjonisty), potem jest konferencja o 20:15 i trwa do Apelu Jasnogórskiego. Po Apelu procesja ze świecami, dróżkami różańcowymi, z rozważaniem jednego z ojców paulinów, a po niej szansa na kawę przed drugą konferencją. Na zakończenie – adoracja Najświętszego Sakramentu z indywidualnym błogosławieństwem każdego małżeństwa i każdej rodziny, obecncych na rekolekcjach.

W sobotę Msza św. z nauką rano i wieczorem, a w ciągu dnia indywidualne rozmowy z uczestnikami. Lista zapełnia się w ciągu kilku minut, czas od 10:00 do 21:00 już zajęty.

W niedzielę sześć Mszy św. z naukami – od 6.30 do 19.00. Powrót do domu – może uda się dotrzeć przed północą.

Pytam: “Ile mam czasu na konferencję? Ile na homilię?” Odpowiedź o. Jerzego (przeora, tego, który zapraszał mnie już od kilku lat, tylko nie było czasu 😉 ) jest zawsze ta sama: “Tyle, ile trzeba. Każdy, kto tu przyjeżdża, wie, co go czeka i na to właśnie przyjeżdża. Proszę mówić tyle, ile trzeba”.

Czas ze strony mówcy i czas ze strony słuchacza to mogą być zupełnie dwa różne czasy. Przynajmniej w przeżyciu, bo w ilości przecież różnic nie ma. Przyznam, że rzadko jest taka wolność przyznawana rekolekcjoniście. 🙂

To, co mnie uderzyło w indywidualnych spotkaniach, to radość, że udało się znaleźć obojgu czas na to, żeby przyjechać razem. To zupełnie co innego, niż wybrać się razem na rekolekcje parafialne czy razem do kina. Prawie wszyscy, którzy tu trafili, przyjechali tu specjalnie. Niektórzy z tzw. daleka – Warszawa, Starachowice, inni z okolicy.

Znalezienie czasu dla swojego małżeństwa jest zawsze szansą na lepszą relację. Ona, nasza relacja, żeby żyć, potrzebuje przede wszystkim czasu. I to takiego, który się spędza razem. Lubi dostawać prezenty, robić coś wspólnie, słyszeć, że się jest kochaną/kochanym, lubi być przytulana, ale w pełni rozkwita dopiero wtedy, kiedy wspólnie „marnuje się czas”, kiedy się po prostu jest razem.

I takich chwil nam trzeba. Ale żeby były, trzeba ich poszukać. Czasem z większym trudem, czasem idzie łatwiej. Ale zawsze to owoc naszych świadomych starań. Bo w końcu przecież chodzi o coś niezwykle ważnego – o naszą relację.

Z pamięcią w modlitwie

Z Leśniowa, od Matki Bożej Opiekunki Rodzin

Ks. Jarosław Szymczak

gdy Twój mąż jest zadaniowcem :)

June 25, 2016 5:00 am

Mój mąż, Andrzej, to typowy zadaniowiec. Choć nie, jest absolutnie wyjątkowy pod każdym względem i tutaj też. Nie wiem, co to znaczy niewyniesiony kubeł ze śmieciami czy mąż przysypiający na kanapie przed TV (tej zresztą od lat nie mamy). Wieczorem ściga się ze mną do kuchennego zlewu i ładowania zmywarki (“ty sobie coś popisz, a ja posprzątam”), a gdy wychodzę i ma zostać z trójką dzieci, krzyczę tylko na odchodnym: “broń Boże, nie włączaj prania!” (w trosce o delikatne i kolory, bo od kiedy nauczył się prać, wykorzystuje każdą ku temu okazję, co czasem powoduje niemałe kłopoty). W nocy z latarką czołówką sadzi w ogrodzie kwiaty. Wszystko to po całym dniu pracy.

“Minus ujemny” jest taki, że trudno jest mu tylko być. Że te wspólne kawy takie rwane z kontekstu – takie, że na super glue by trzeba przykleić mu spodnie do krzesła. Piszę o tym, by dać alternatywę idealistycznej wizji, w której “czas dla nas” jest czymś łatwym i po Programie naturalnym. Gdy spodziewamy się, że ten sam mąż-zadaniowiec, który realizuje się w wielkiej ofiarności, zaprosi na kolację przy świecach (a wtedy będziemy gadać sześć godzin głównie o tym, jak bardzo się cieszy, że został moim mężem i że czekał na to przez całe swoje życie, a każdego dnia nadal nie może się nadziwić, jakie szczęście go spotkało).

Jaką myślą chcę się podzielić z żonami zadaniowców? Podarujcie swojemu mężowi ten czas. Zaplanujcie same, bez narzekania, że on nigdy czasu nie ma. Bez oczekiwania na samotnej wieży, kiedy wróci z kotłowni, z ogrodu, z garażu. Powiedzcie, że jest niesamowity i że czyny jego są imponujące. I że jesteście najszczęśliwsze na świecie, że teraz będziecie mogły wypić razem z nim kawę, coś zimniejszego z lodówki, czy też ziółka 😉 Pomóżcie mu się zatrzymać z Wami, zamiast słać torpedę, że on nigdy nie ma czasu. Bo on go nie ma – swój czas zamienia, wielkim kosztem siebie, na czynną miłość do Was i do Waszej rodziny.

Może i mnie się dzisiaj uda bardziej niż wczoraj 🙂

m

Czas – to miłość, a miłość – to obecność…

June 24, 2016 5:00 am

Tak właśnie Ola kończyła przedwczoraj swój pierwszy wpis na Przystani. Te słowa wypowiedział Prymas Wyszyński: “Ludzie wam mówią – czas to pieniądz. Ja wam powiadam – czas to miłość. Pieniądz jest znikomy, a miłość trwa”. Przypominają mi się też słowa z Ewangelii św. Mateusza: “Cóż pomoże człowiekowi, jeśli nawet cały świat posiądzie, a na duszy swojej poniesie szkodę?” (Mt 16, 26).

Czas – jako dar z siebie. Ale to przecież inwestycja. Nie można jej zmierzyć – jak inwestycji finansowej – przyrostem kapitału czy wzrostem stopy zwrotu. Inwestycja we wzajemne relacje. Ale i inwestycja w siebie – by bardziej być, niż bardziej mieć.

Patron dzisiejszego dnia, św. Jan Chrzciciel, żyjący na pustyni, ubrany w skórę, żywiący się szarańczą i miodem leśnym, bezpośredni poprzednik Pana Jezusa, największy człowiek na ziemi zrodzony z niewiasty (por. Mt 11, 11) – przypomina mi dziś, by udać się z pośpiechem (jak Maryja do Elżbiety – Łk 1, 39), bez zwłoki, bez ociągania się – do najbliższych, którzy mnie potrzebują; by darować swój czas, siebie. By być…

Andrzej O.

 

Nasz czas

June 22, 2016 5:00 am

Wróciliśmy świeżo z rekolekcji w Wisełce. Jak zawsze jest to dla całej naszej rodziny wyjątkowy czas. Przepełniony modlitwą, zabawą, spotkaniami z innymi rodzinami, licznymi relacjami. Jednak najważniejsze w tym jest to, że mimo różnorodnych aktywności dnia, kulminacyjnym punktem jest godzina małżeńska (na co zwrócił uwagę ks. Wiesław Jankowski). To ona jest centrum, daje oddech, zatrzymanie dla nas małżonków. Uświadamia nam rodzicom, często zabieganym, jak ważne jest dbanie o tą pierwszą relację, z której wypływają kolejne – z naszymi dziećmi, rodziną, znajomymi. Możliwość bycia tylko we dwoje przez godzinę przy rozważaniu tekstu, dotykającego naszego życia w aspekcie zarówno duchowym, jaki i codziennym, jest niezwykle cenna i budująca. Dodatkowo pytania pod tekstem skłaniają do zastanowienia się i często pozostają na długo w naszej pamięci.

Zawsze budzi się we mnie taka refleksja, że jakoś w takich przyjemnych, idealnych, rekolekcyjnych warunkach dużo łatwiej nam znaleźć czas dla siebie, pomijając nawet tę godzinę małżeńską. Choćby podczas drogi na plażę wracamy do tematów z dzielenia czy innych kwestii, które nas poruszyły i nie są to sprawy dotyczące zakupów, prania, pracy, przedszkola. Teraz będąc jeszcze mocno poruszona tym naszym szczególnym czasem, mam wielką nadzieję, że uda nam się częściej znajdować chwilę, by pobyć tylko we dwoje. W końcu czas to miłość, a miłość to obecność, trwanie przy ukochanej osobie…

Ola Czechyra

Czas dla nas!

June 21, 2016 5:00 am

Wczoraj, po raz kolejny, usunąłem z mojego telefonu jeden z kontaktów. Powód? Do kontaktu z tą osobą już nie będę więcej potrzebować ani numeru telefonu, ani maila czy innych narzędzi komunikacji. Poza modlitwą. Młody człowiek, 32 lata, mąż, ojciec i jedyny syn swojej mamy, która samotnie go wychowała. Pożegnaliśmy go wczoraj, odprowadzając na miejsce doczesnego spoczynku.

A w drodze od kaplicy do grobu myślałem o naszym ostatnim spotkaniu – o tym jak często ze sobą rozmawialiśmy i jaki był charakter naszych spotkań. Czy mieliśmy kiedykolwiek czas na to, żeby się trochę lepiej poznać, podzielić czymś osobistym? W tym wypadku rachunek sumienia z tego obszaru wypadł całkiem dobrze. Znaliśmy się dobrze, a spotkania nasze zawsze były połączone z jakimś jeszcze lepszym poznawaniem siebie; umieliśmy się podzielić i obdarzyć nawzajem dobrym słowem i pomocą. Nie były to spotkania częste, ale jeśli już były, to nie byle jakie.

Pewnie z każdym, kogo mamy na liście naszych kontaktów, łączy nas jakiś czas spędzony razem w przeszłości (pewnie poza telefonami do służb i różnego rodzaju pogotowia). To może być kilka minut, może być kilka dni czy kilka lat. Od nas zależy, czy ten czas będzie mieć wartość dla nas. Czy on będzie rzeczywiście – dla nas.

Nawet tę odrobinę czasu, jaką mamy do dyspozycji w spotkaniu z drugim człowiekiem – choćby za sklepową ladą – można wykorzystać, żeby nadać sens tej chwili przez troskę o jakość wzajemnego odniesienia. Czas jest dla nas, na zbudowanie choćby minimalnego „my”, bo jesteśmy relacyjni, bo jesteśmy stworzeni do budowania komunii osób, bo bez „my” grozi nam wielkie, samotne „ja”.

xj 

Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej – Euro 2016…

June 17, 2016 5:00 am

…trwają od tygodnia. Niektórzy mówią – wielkie święto futbolu; inni – takiej szansy nie mieliśmy jeszcze nigdy dotąd; jeszcze inni – nic nie mówią, bo wzięli urlop na ten czas. Oglądanie meczów w czasie tak długiego turnieju (w fazie grupowej 2-3 mecze codziennie przez 12 dni) jest “dodatkowym, nieprzewidywalnym czynnikiem” mającym wpływ na work-life balance. W sieci pojawiają się porady – i dla Mężów,  i dla Żon – jak przeżyć, jak przetrwać ten czas, nie zabijając się wzajemnie i nie raniąc. Tym razem dodatkowym ułatwieniem/utrudnieniem (właściwe podkreślić) jest fakt, że mecze nie są transmitowane w ogólnodostępnych kanałach tv…

Absolwenci programu JA+TY=MY mają ZA DARMO miesięczny warsztat w kilku dziedzinach: szacunek i akceptacja odmienności, dar zamiast roszczeń, czas dla nas, dialog i komunikacja…

Trzymając kciuki za 23-osobową kadrę Adama Nawałki myślę, że zwycięzców tegorocznego Euro może być – i będzie jednak – wielokrotnie, wielokrotnie więcej…

“ŁĄCZY NAS PIŁKA”  Mam nadzieję, że nie tylko ona… 😉

Andrzej O.

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers