Przytulić się do Mamy

April 5, 2017 8:04 am

Gietrzwałd to miejsce niezwykłe – jedyne w Polsce uznane przez Kościół miejsce objawień Maryi. W kościelnej hierarchii gietrzwałdzkie sanktuarium stoi na jednym poziomie z Lourdes czy Fatimą.

W tym roku obchodzimy 140. rocznicę objawień – chciałbym zwrócić uwagę na jedną tylko rzecz: Maryja praktycznie na każde pytanie wizjonerek odpowiadała „Odmawiajcie różaniec”. To jest klucz, remedium na wszystko.

Myślę sobie, że różaniec to jest taka forma modlitwy, dzięki której jakby przytualmy się do Maryi – wtedy Ona nie jest w stanie nam niczego odmówić. Niby czemu nowenna pompejańska jest taka skuteczna?

W małżeństwie dobrze jest też mieć takie słowo czy gest, który będzie takim środkiem zaradczym. Coś, czego Mąż czy Żona nie będzie w stanie odmówić, odtrącić – choćby właśnie przytulenie: nawet kiedy jestem zły, podczas kłótni nie jestem w stanie się przed tym przytuleniem „obronić”.

Oczywiście to nie załatwia wszystkich problemów w małżeństwie, to nie jest lek na całe zło, ale na pewno pomaga przywrócić równowagę. A jak mówią znawcy – lepiej zapobiegać niż leczyć.

Łukasz

Józef, człowiek czynu

March 20, 2017 5:00 am

Pięć lat temu, wykonując kolejne tłumaczenie artykułu na temat głębokich wykopów, ścianek szczelnych i parametrów gruntowych w ramach mojej specjalizacji zawodowej, jaką osiągnęłam tłumacząc podobne teksty od roku 2000, napisałam list do św. Józefa z prośbą o zmianę branży. Było to ostatnie zlecenie, jakie do mnie przyszło wtedy na długie miesiące potem. Liścik przechowuję do dzisiaj, bo ta prośba jakoś także przyprowadziła mnie do Fundacji i zaangażowania swoich talentów w pracę na rzecz małżeństwa (najpierw swojego) i rodziny.

Święty Józef, Patron dzisiejszego dnia, tak mi się kojarzy. Z konkretem. Z dachem nad głową (zawsze go znajdował, gdy Święta Rodzina była w opałach), z troską o swoich bliskich w ciągłych podróżach (dlatego zawsze modlimy się do niego, gdy wyruszamy w podróż), z pomocą w trudnych dylematach zawodowych czy materialnych niedostatakach.

Nie wiem, czy Mu to wystarcza i czy nie można pójść w stronę pogłębienia tego, jak dobrym był mężem i wspaniałym tatą, ale ta oszczędność słów na kartach Ewangelii, gdy jest o nim mowa, mówi mi bardzo wiele o mężczyznach: o ich wąskiej specjalizacji do konkretu i czynu, o potrzebie zaufania ze strony kobiety w ich decyzjach podejmowanych w stanie zagrożenia, o miłości wyrażającej się poprzez zapobiegliwość i wreszcie o ofierze, jaką składają z własnej potrzeby kontroli, gdy poddają się Bogu.

Jak bardzo Maryja musiała znać różnice i ubogocać ich wspólne życie intuicją, drobiazgami, kobiecą delikatnością i mądrością. Choć przecież była kobietą silną, pełną wewnętrznego piękna, w dodatku Matką Boga. Mogłaby uprosić jakiś cud u Niego, żeby Józef gadał z nią godzinami, osiem razy dziennie zapewniał ją, że jest ważna, jedyna i najwspanialsza na świecie, opowiadał jej ze szczegółami o każdym kliencie stolarni oraz jak miała na imię jego żona i dzieci. Bo przecież wydaje się,  że na pytanie: “jak było w pracy?” On także odpowiadał: “dobrze”. 🙂 A jednak Maryja nigdy nie zwątpiła w jego miłość.

Małgorzata Rybak

Kraina łagodności…

October 7, 2016 5:00 am

…to nie tylko tytuł cyklu programów TVP 1 z lat 1994-1996 i serii płyt zawierających utwory z nurtu piosenki turystycznej, autorskiej, literackiej, poezji śpiewanej. Kraina łagodności to także obszar, a może raczej atmosfera, która powinna być wynikiem moich działań – zawsze, ale szczególnie po JA+TY=MY. Czasem ludzie mówią, że przeciwstawieniem łagodności jest gniew, porywczość, niecierpliwość. Ale myślę, że bardzo dużym przeciwieństwem jest obojętność, egoizm, brak zaangażowania…

Dziś, we wspomnienie Matki Bożej Różańcowej, słyszę, że “Apostołowie trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i Jego braćmi” (Dz 1, 14), i “niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1, 38)… Zatem łagodność – to także jednomyślność, to spolegliwość, ale i zaufanie Bogu…

Można powiedzieć, że Maryja jest wzorem i esencją łagodności. Modlitwa różańcowa – spokojna, łagodna, bardzo prosta – może być drogą, środkiem ku łagodności, ku jej pogłębieniu. Drogą wyzbycia się egoizmu, nauką wyrozumiałości.

Maryja – kraina łagodności… Chyba nie ma teologicznych przeszkód, by i taki tytuł dodać do loretańskiej litanii 😉

Andrzej O.

Matka Boska Częstochowska

August 26, 2016 5:00 am

Dziś w naszych polskich parafiach dokonuje się Akt Zawierzenia Matce Bożej Królowej Polski. To kolejny etap obchodów 1050-lecia Chrztu Polski.

26 sierpnia – w tym dniu wielokrotnie naród polski oddawał się i ślubował Maryi. W czasach nam bliskich pierwszy taki akt miał miejsce 26 sierpnia 1956 roku na Jasnej Górze. Mimo panującego wtedy jeszcze stalinizmu, utrudnień z dojazdem i przepływem informacji, uczestniczyło w nim ponad milion (!) wiernych. Prymas Wyszyński, który napisał tekst Ślubów Jasnogórskich, był jeszcze w więzieniu, w Komańczy. Tam, w odosobnieniu, ale w łączności z Polakami w Częstochowie, także to zrobił. Za rok, po uwolnieniu, Śluby Jasnogórskie zostały ponowione już z jego udziałem.

Wielka Boga-Człowieka Matko, (…) oddajemy dzisiaj w Twoją wieczystą i macierzyńską niewolę milości naszą parafię, kapłanów, osoby konsekrowane, małżeństwa i rodziny, ojców i matki, dzieci i młodzież, ludzi starszych, chorych i samotnych, wspólnoty, grupy i wszystkie dzieci Boże.

Odnowienie ślubowania – to nieodłączny element i ukoronowanie programu FPR. To wielkie przeżycie, wielkie wzruszenie, nowy początek, “nowe otwarcie”, nowe chęci… Uśmiechy, łzy, łamiące się głosy powtarzające słowa małżeńskiej przysięgi, czerwona róża… Kto tego doświadczył, ten wie…

Dziś, z takim samym wzruszeniem oddaję siebie i moich bliskich Bożej Matce. Tej, która zawsze trwa do końca przy swoich dzieciach, która dba o ich szczęście, potrzeby i dobre imię – jak na weselu w galilejskiej Kanie.

Matka Boska Częstochowska, ubrana perłami,

Cała w złocie i brylantach, modli się za nami.

Aniołowie podtrzymują Jej ciężką koronę

I Jej szaty, co jak noc są gwiazdami znaczone.

Ona klęczy i swe lice, gdzie są rany krwawe,

Obracając, gdzie my wszyscy, patrzy na Warszawę.

O Ty, której obraz widać w każdej polskiej chacie

I w kościele i w sklepiku i w pysznej komnacie

W ręku tego, co umiera, nad kołyską dzieci,

I przed którą dniem i nocą wciąż się światło świeci.

Która perły masz od królów, złoto od rycerzy,

W którą wierzy nawet taki, który w nic nie wierzy,

Która widzisz nas każdego cudnymi oczami,

Matko Boska Częstochowska, zmiłuj się nad nami!   (J.Lechoń)

 

Andrzej O.

 

szukaliśmy Ciebie

June 4, 2016 11:37 am

“Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie.” (Łk 2, 48)

Wczoraj, gdy Jezus odkrywał przed nami swoje serce, też mówił o szukaniu – o jednej pogubionej owieczce, dla której jest gotowy nadkładać drogi i przerywać to, czym się akurat zajmuje, po to, by ją ratować. Dziś, w sobotę Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, Ona okazuje się tak bardzo podobna do swojego Syna w tym poszukiwaniu. Tak, jak szukała Jego, zgubionego po drodze ze świętowania w Jerozolimie – tak szuka Ciebie i mnie, gdy wpadamy w tarapaty i ciemności. Nigdy nie bagatelizuje żadnego wołania; więcej, jest pierwszą, która zaczyna szukać, zanim zdążymy zawołać.

Myślę nad tym Jej “z bólem serca”. Brzmi ono jak wyrzut, a przecież nim nie jest: to tylko informacja – o tęsknocie, o martwieniu się, o trosce. Nie trosce o siebie – “ile ja mam na głowie, a jeszcze musiałam Cię szukać”. Gdy się gubimy, myśli Jego i Jej są przy tym, by nie stała nam się krzywda. Byśmy nie zwątpili. Byśmy nie zrobili czegoś, co pogrąży nas jeszcze bardziej czy zada nam jeszcze większy ból.

Skoro jesteśmy tak szukani, to i znajdowani. Pozwalajmy się im znajdować: być branymi w ramiona i niesionymi do domu.

m

Królowej Polski

May 3, 2016 5:00 am

Jak pewnie pamiętamy, o ten tytuł upomniała się sama Matka Najświętsza. I tę Jej wielką miłość do naszego Narodu przez całe wieki odwzajemniamy. Ale dziś jakoś szczególnie mnie uderza towarzysząca Jej wszystkim objawieniom niezwykła łagodność. Czy przychodzi w Lourdes, czy w Fatimie, czy objawia się w Gietrzwałdzie, czy w Guadalupe, zawsze jest delikatna i pełna troski. A wypowiada ją z największą łagodnością, jakby chciała nam powiedzieć, że siłą, złością, mówieniem z pozornym „zaangażowaniem” – nie zyskamy wiele. Mówi zawsze jak najtroskliwsza mama, czasem zwracając się – jak w przypadku św. Juana Diego – przez „syneczku” czy też „Janeczku”.

Mówi o rzeczach ważnych, czasem upomina czy uświadamia grzechy. Nie redukuje wymagań Ewangelii, nie lekceważy zła, ale swoją troskę o nas przekazuje w sposób najłagodniejszy. Jak bardzo naśladuje w tym swojego Syna, który „nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knotka o nikłym płomyku.” Matka Najświętsza, która tyle lat pielęgnowała Syna Bożego, uczyła się od Niego, jak się głosi Dobrą Nowinę – ponieważ ta nowina jest dobra, to pełna łagodności, w której jest miejsca na twoją i moją słabość, ale jeszcze więcej miejsca na gotowość każdego z nas do poprawy, do zmiany na lepsze i do wzrostu. Tam, gdzie łagodność, tam miejsce dla godności.

 xj

 

o kruchości i sile kobiecości

April 4, 2016 5:00 am

“Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga.” (Łk 1, 30 – Święto Zwiastowania Pańskiego)

Niezwykłe, jak Pan Bóg rozumie kobiety. 🙂 “Nie bój się” potrzebne było, by na świecie pojawił się pod sercem Maryi mały Jezus. Wiadomość dla nas o kobiecości: podatna jest na lęk. Nie tylko lęk o siebie, ale i lęk o innych. W każdej kobiecie jest taka ogromnie krucha część, która potrzebuje usłyszeć “nie bój się”. W wielu okolicznościach. Szczególnie także wtedy, gdy zostaje mamą.

Wspaniale, gdy pierwszym, który powie jej “nie bój się”, jest tata dziecka. A także gdy radość z wieści o macierzyństwie podzieli rodzina, rodzice, znajomi. Zwłaszcza gdy, jak w przypadku Maryi, potrzebna jest drobna korekta planów; gdy Życie przychodzi jako niespodzianka. Wtedy “nie bój się” jest bardzo potrzebne, by nowy człowiek mógł jak najszybciej być otoczony pokojem i bezpieczeństwem miłości.

Lęk zamyka kobietę w sobie i powoduje, że walczy jedynie o przetrwanie w świecie pełnym przeciwności. “Nie bój się” czyni z niej “niewiastę dzielną” – zdolną do dzieł, które przechodzą ludzkie pojęcie. I do takiej też miłości.

I nawet gdyby cały świat stanął przeciw radości zwiastowania, co niestety zdarza się i to nierzadko – zawsze Bóg Ojciec mówi: “Nie bój się”. On, który liczy włosy na głowie i jest gotowy chronić każde życie – i każdą mamę.

m

Święto zaślubin Maryi i Józefa – 23 stycznia

January 23, 2016 5:00 am

Dziś już nie jest obchodzone powszechnie, ale zachowało się jeszcze w niektórych miejscach, w tym w zakonach. To jedyne święto, które łączy ich oboje. Od czasów seminaryjnych zacząłem zwracać uwagę na to, że w tak wielu kościołach każda z Osób Świętej Rodziny jest przedstawiana osobno. Pan Jezus w centrum (tabernakulum, ołtarz), a Matka Boża w jednej nawie i św. Józef w drugiej. A przecież przez trzydzieści lat byli jedno. I teraz w niebie także są jedno. Trudno sobie wyobrazić, żeby Pan Jezus, który powierzył się całkowicie im obojgu, który ich szanował jako swoich rodziców i „był im posłuszny” – teraz, gdy są w niebie, traktował ich inaczej.

I tak, jak dla małżonków dzień ich zaślubin jest dniem tak  dla nich ważnym, podobnie i my możemy dziś świętować razem z Maryją i św. Józefem ich zaślubiny.

Proszę dziś szczególnie o Ich opiekę nad każdym małżeństwem, nad Wami wszystkimi, żebyście „rozpalili w sobie na nowo charyzmat, który został Wam dany.”

Z najserdeczniejszą pamięcią

Ks. Jarosław

brak

January 17, 2016 1:12 pm

“Nie mają już wina” (J 2, 3)

A nie: “czyja to wina?” Miriam nie pyta, czy byli za mało gospodarni lub czy czasem nie przeznaczyli za mało środków na catering. Nie zastanawia się, czy może byli za słabo zorganizowani albo nie dogadali się, ilu gości zaprosić. Albo może byli tak lubiani, że znajomi przyprowadzili jeszcze znajomych. Widzi brak: “nie mają już wina”.

Dziś też nie przychodzi mówić, że może zbyt zalatani, zarobieni, przemęczeni, bo kredyty, bo wiele głów do wykarmienia, bo już nie waidomo, w co ręce włożyć. Nie wytyka, że może nadmiernie zaangażowani społecznie albo może przeciwnie, egoiści. Matka Boża jest pierwszą, która zauważa w małżeństwie brak. Bo przecież konflikty i trudny czas to wynik jakiegoś braku. “Nie mają już wina”. Zagapili się, zapomnieli, jak to jest znaleźć dla swojej relacji środki zasilania. Rozminęli się.

I z powodu Jej wrażliwości możliwe jest to cudowne “więcej”. Więcej przebaczenia, więcej miłości, więcej szacunku dla odmienności. I czas dla nas. Czas na najskromniejszą choćby randkę przy lampce wina.

M

 

Żona św. Józefa

December 30, 2015 5:00 am

Zastanawiałam się w Święta, jaką Miriam była żoną. Przecież sytuacje nie były łatwe. Same niespodzianki i wszystko nie w porę. A tu końcówka ciąży i “Przesyłka od Boga” (jak napisał w scenariuszu jasełek 15-letni bratanek mojego męża, Adam) gotowa do rozpakowania.

Stereotypowa żona z niewybrednych dowcipów (choć przecież “na faktach”) w takich sytuacjach powiedziałaby do Józefa:

“Jak zwykle, cały ty. Wszyscy gdzieś znaleźli miejsce na nocleg, a my chodzimy od drzwi do drzwi i nic”.

“Czy nie dało się tego lepiej zaplanować? Czy ty w ogóle myślisz do przodu? Czy nie dociera do ciebie, że jestem w ciąży, a do tego przecież jestem Matką Boską i jestem warta więcej?”

“Naprawdę szopa? Przecież jest Boże Narodzenie. Tak, wiedziałam, że tak będzie, przecież nie mogło być dobrze”.

Wszystkie te teksty to trucizna zabijająca w mężczyźnie jego męskość, odbierająca siły, zamykająca na dialog. Co gorsza, bywają wygłaszane publicznie.

Żałuję ogromnie, że nie mogłam słyszeć tamtych dialogów, jakimi były naprawdę. Słów pełnych cierpliwości (“damy radę”), wdzięczności i uznania (“jesteś wspaniały”), a może i pociechy (“jaka piękna szopa! jak królewski apartament”). Jak wielkim wsparciem musiał być Józef dla Miriam, ale i jak wielkie oparcie musiała Ona dać jemu.

M

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 148 other subscribers