Dzień Kobiet

March 8, 2017 5:00 am

Na początek żart:

– Jaki jest najlepszy prezent, jaki Mąż może sprawić Żonie na Dzień Kobiet?

– Wynieść choinkę. 🙂

A tak bardziej na poważnie (chociaż żart jak najbardziej można uznać za życiowy), to uważam, że święta niekoniecznie powinny być okazją do spełniania dobrych/od dawna zalegających uczynków dla Żony. Tak samo drobne upominki czy kwiaty – bardziej naturalne dla mnie wydaje się ich ofiarowywanie zwyczajnie, z miłości, a nie przy jakiejś okazji. Ale dobrze, że są takie dni, jak dziś, które o tych drobiazgach przypominają. 🙂

A z tą choinką – to na może nie aż tak drastycznie, ale na pewno każdy na swój sposób tego doświadczył: Żona poprosiła, Mąż nie rzucił wszystkiego i nie zrobił tego od razu; zaplanował sobie to na kolejny dzień, ale rano już Żona zdążyła przypomnieć, więc przesunął to na dzień kolejny i już nawet chciał się za to zabrać, ale Żona zdążyła powiedzieć, że u sąsiadki to już dawno jest załatwione i ona też by chciała mieć to wreszcie z głowy itd… znany schemat. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale tak to działa.

Zatem drogie Panie, życzę Wam dziś wszystkiego, co najlepsze i cierpliwości do nas. 🙂

Łukasz

P.S. Dobrym pomysłem jest ustalenie, po jakim czasie i w jaki sposób można zacząć się dopominać. U nas działa.

 

 

Myśląc o seksie

February 5, 2017 9:05 am

…każde z małżonków myśli trochę o czym innym.

Dla niej – to nawet nie wynik końcowy czegoś, co musi się wydarzyć na długo przed, i co jest dowodem, że są blisko, że są razem, że się rozumieją i są dla siebie ważni, ale i zachowuje świadomość, że to, co ich połączy, może też mieć cudownie i niezwykłe konsekwencje, które choć takie są, to może jednak nie teraz, nie w tym czasie powinny nastąpić lub odwrotnie, są szczególnie upragnione – niekiedy nawet tak bardzo, że ta pierwsza część trochę ginie z oczu.

Dla niego – to potrzeba chwili, stale gotowe do zrealizowania pragnienie bycia tak wyłącznie i tak wyjątkowo razem.

I nawet samo pisanie o tym, pokazuje jak daleko widoczne są te różnice. 🙂

Kiedy czytam komentarza pod moimi różnymi wypowiedziami w mediach o czystości małżeńskiej czy o konieczności świadomego troszczenia się o relację, czy o antykoncepcji, większość komentatorów męskich nie szczędzi mi uwag krytycznych i przysłowiowego „hejtu”. Bo jakim prawem ksiądz im będzie zabraniał „wypróbować się”, „czerpać pełnymi garściami z przyjemności”, tym bardziej, że partnerka też tego chce i dlaczego jak pies ogrodnika zabrania im czegoś, o czym nie ma zielonego pojęcia… Same jednak wypowiedzi często pokazują, że komentujący myślą tylko o przyjemności, o własnych korzyściach, o użyciu (nie tylko drugiej osoby, ale przecież i siebie samego, zredukowanego do kategorii przedmiotu). Z pola widzenia dawno zniknęła troska o drugą osobę, gdzie znakiem miłości może być zarówno sam akt małżeński, jak i równorzędnie powstrzymanie się od niego.

Myśląc o seksie – myśleć nam trzeba o tym, jak powiem, jak pokażę i jak dam odczuć drugiej osobie, że kocham ją najbardziej na świecie i że jestem szczęściarzem mogąc z nią być i iść razem z nią przez całe życie.

Z pozdrowieniami z P1 we Wocławiu

Ks. Jarosław Szymczak

Niedziela Chrztu Pańskiego – albo o “prawdziwym mężczyźnie”

January 8, 2017 5:00 am

“Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. On z mocą ogłosi Prawo, nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi, a Jego pouczenia wyczekują wyspy.” (Iz 42, 2-4)

Prawdziwy mocarz. Nie będzie wołał, nie będzie podnosił głosu, nie poleci do kolegów szukać poparcia dla swojej wersji wydarzeń, ani nie zamanifestuje, tak żeby usłyszeli sąsiedzi, “kto tu rządzi”. Nie zniechęci się ani nie załamie, nawet jeśli wszystko się sypie. I mimo braku tych wszystkich “dowodów siły”, wszystko zostanie wykonane. Nie przez przemoc i nie dlatego, że tak musi być, bo ja mam rację, ale “dlatego że Bóg był z Nim” (Dz 10, 38).

Bóg, który jest Stwórcą tego świata i ma nad nim wszelką władzę, z nami postępuje kierując się tylko miłością. Gdybyśmy poszli za tym przykładem, jak bardzo zmieniłby się nasz świat, a szczególnie nasze rodziny. Zapanowałaby w nich miłość, współczucie, szacunek, uprzejmość, dar z siebie (zawsze wolny, twórczy i radosny) i troska o dobro współmałżonki czy współmałżonka.

Dzisiejszy świat bardzo potrzebuje takich silnych mężczyzn. Bardzo, ale to bardzo silnych. Ale nie siłą z siłowni (przynajmniej nie tylko), nie silnych przez dominację, ale przez miłość i to taką, jaką nas Bóg umiłował. A więc nie przez przemoc, a przez delikatność. I pielęgnujących w sobie świadomość, gdzie jest prawdziwe źródło tej mocy: “ponieważ Bóg był z Nim” (Dz 10,38).

Kiedy dziś przeżywamy święto Chrztu Pańskiego, możemy odnowić nasze przyrzeczenia chrzcielne i zaczerpnąć z Jego miłości. By stać się podobnym do Niego.

“Wszechmogący, wieczny Boże… spraw, aby Twoje przybrane dzieci, odrodzone z wody i Ducha Świętego, * zawsze żyły w Twojej miłości.” (z Kolekty)

Z serdeczną modlitwą,

Ks. Jarosław

[oryginalny post z 12 stycznia 2014 r., http://fpr.pl/niedziela-chrztu-panskiego/]

mężczyzna: instrukcja, jak nie zniszczyć

October 29, 2016 5:00 am

Wydarzyło się tydzień temu. We francuskiej sieciówce sportowej, tam taniej, u nas drogiej (tak, tak, w “Decathlonie”). Zbliżając się do kasy słyszałam jak kobieta nerwowo krzyczy do męża: “Stawaj w tamtej kolejce! Szybciej! No stawaj!”. Oboje koło czterdziestki i bardzo zadbani, choć o niej trzeba by powiedzieć, że złość piękności szkodzi. Bo na tej twarzy był tylko gniew, choć na pewno chadzała do fryzjera i kosmetyczki.

Ustawiała męża przez cały nasz pobyt w kolejce. O dzieci, które jedno nie wiadomo gdzie było i to on nie wie, gdzie. O drugie, które wzięło piłkę i nie chciało oddać – i kto teraz mu zabierze, bo czy ona ciągle musi być tym złym policjantem. O kartę, o wszystko. Talent aktorski jakiś to musiał być ogromnie niezrealizowany, bo świadomość licznej kolejkowej publiczności tylko dodawała jej elokwencji. W tej sytuacji wyrażenie “jechać po kimś” nabrało zupełnie nowej treści.

On zaś kurczył się, im bardziej ona rosła. Mimo że wysoki i w kurtce skórzanej. Nie miał za co się schować, wystawiony publicznie na wzrok ludzi, w stanie oskarżenia za liczne niedociągnięcia – przeszłe, obecne oraz in spe. I pomyślałam, że jeśli ona jeszcze z czymś wyjedzie, to ja coś powiem. Ale nie umiałam znaleźć słów w lepszej formule niż jej jazda po nim. A potem pomyślałam, że cokolwiek powiem, zemści się na nim.

A jednak da się coś takiego zrobić współmałżonkowi. Bolałoby każdego, żonę postawioną w takiej sytuacji też. Faceta boli podwójnie, bo nawet na dnie serca kolosa rodyjskiego pobrzmiewa pełnie niepokoju, fundamentalne pytanie: “Czy się sprawdziłem?”. Do tego rytmu otwierają zastawki, tętnice toczą krew, ciało zrywa się do działania, by ona się uśmiechnęła. I by wtedy on przekonał się, że się sprawdził. Choć nigdy nie wypowie tego wprost. To jego tajemnica, miejsce najbardziej kruche, najbardziej chronione przed ciosem.

Kobieto. Uśmiechnij się. Powiedz mu, że świetnie daje radę. Doceń. Zauważ. Ofiaruj mu wolność bycia mężczyzną.

m

pospolite ruszenie

June 1, 2016 5:00 am

Już po raz czwarty w Domu Świętej Rodziny w Święto Bożego Ciała odbyło się „pospolite ruszenie”. Zjechało się wiele rodzin z całej Polski, by wspólnymi siłami zrobić coś szczególnego i wyjątkowego.  Był już plac zabaw, był gród Drużyny Czasu, była warownia rycerska, a tym razem… Trzy Wieże.

Mam nadzieję, że będzie możliwość przedstawienia Wam co najmniej fotorelacji z tegorocznej budowy, ale w moim odczuciu niezwykle interesujące są wrażenia uczestników tegoż przedsięwzięcia.

A oto, co odpowiedzieli zapytani o wrażenia uczestnicy:

Najpierw męski punkt widzenia 😉

Zdzisek (czwarty  raz na budowie):

„Wrażenia? Bardzo dobre! Podziwiam kunszt organizatorski Jacka (szefa całego „zamieszania” ;)). Bardzo mi się podoba, że dyrektorzy, lekarze, prawnicy zgodnie pracują i nikt się nie wywyższa, a fachowcy nie pokazują im, że nie mają za bardzo wprawy”

Mikołaj (pierwszy raz na budowie):

„Jestem stolarzem i jestem tu w swoim żywiole. Dla mnie było bombowo. Współpraca? Zrobiłbym kilka rzeczy po swojemu, ale się podporządkowałem. Dobrze by było, gdyby takie budowy były częściej.”

Andrzej (czwarty raz na budowie):

„Bardzo podziwiam moją żonę i doceniam, że wiedząc, co będzie się tutaj działo, wciąż zgadza się tu przyjeżdżać. Fajnie, że zmienia się skład ekipy. Bardzo cenne jest to, że nieliczni fachowcy nie dają poznać nam, amatorom, jak bardzo jesteśmy amatorami przy tej pracy, a nawet pozwalają sobą kierować. I bardzo się cieszę, że pracując mogę słyszeć radosny śmiech żony ;)”

Piotr (drugi raz na budowie):

„Mnie zawsze podobają się wszelkie inicjatywy, gdzie faceci robią coś razem, bo chcą, a nie że muszą! I to daje niesamowitą frajdę i poczucie jedności między facetami. Bo odkryłem, że faceci potrzebują bliższych więzi z facetami, ale opartych na trudzie i zaangażowaniu. Na „módl się i pracuj” przez krew, pot i łzy. To przeżycie to jedna z piękniejszych męskich chwil.”

Marek (trzeci raz na budowie):

„To jest niemożliwe, żeby wykonać tak dużo w tak krótkim czasie (po ludzku), a jednak to, co niemożliwe staje się możliwe dzięki współpracy wielu osób, wspólnego dążenia do celu i dzięki temu, że nie potraktowaliśmy tego jako pracy, ale jak wielką przygodę i realizację marzeń z dzieciństwa.”

Piotr ( trzeci raz na budowie):

„Fantastyczne wrażenia! Trzeci raz budowałem i trzeci raz wyszło wszystko super. Ciekawi ludzi. Ciekawa inicjatywa. Dużo przyjemności i dużo zmęczenia. Po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że… nie jestem już młodzieniaszkiem.”

Robert (pierwszy raz na budowie i pierwszy raz w Wisełce):

„Całe dwa dni praca trwała od świtu do zmroku. Pierwszego dnia pracy, nie wychodząc z ośrodka przeszedłem 16,28 km (21180 kroków ;)). Praca układała się wspaniale. Jestem pod wrażeniem profesjonalistów, którzy spotkali się na budowie – profesjonalistów niebudowlańców, którzy normalnie pracują w przedziwnych dziedzinach.”

Jacek (główny szef)

„Niesamowita jest siła ludzi, którzy nie muszą, a chcą. Ta sama budowa z pracownikami najemnymi nie udałaby się w takim czasie. Jestem zadaniowcem, więc mocno koncentruję się na pracy. Ale na pewno ta budowa by się nie udała, gdyby nie doświadczenie poprzednich  dwóch lat.  Mimo że było kilku fachowców, pracowali jak grupa ludzi a nie jak indywidualiści. Spora część pomysłów i rozwiązań powstała w trakcie budowy.”

 

A teraz kobiecy punkt widzenia:

Kasia (czwarty raz na budowie):

“Cudownie. Jestem dumna!”

Agnieszka (drugi raz na budowie):

„To jest dobre dla wszystkich, dobre dla rodzin, dzieci, mam i przede wszystkim dla facetów, bo oni się integrują wolniej niż kobiety. Taka praca działa na korzyść integrowania, poznawani i zaprzyjaźniania się. Współpraca dobra rzecz, widać po dobrych owocach. O! Jaki  zbawczy wpływ pracy fizycznej dla ciała. Jaka też duma, że pracują, że robią coś dla dzieci. Że wolny czas wolą spędzić aktywnie i pożytecznie.”

Asia (pierwszy raz na budowie):

„Rewelacja! Cudowna atmosfera, współpraca. Już się cieszę, że przyjeżdżam tu za 1,5 miesiąca (a jesteśmy tu pierwszy raz).  Gdy tu przyjechaliśmy, syn jeszcze nie zdążył wysiąść z samochodu stwierdził, że już nigdzie indziej nie chce wyjeżdżać na wakacje. A ja? Ledwo tu przyjechałam, dostałam na koniec awans na kierownicze stanowisko na zmywaku 😉 Jeszcze nigdy tak szybko nie pięłam się po szczeblach kariery ;)”

Marta (żona konstruktora)
“Piorunujące wrażenie zrobiło na mnie, jak w samo południe, gdy dzwony biły na Anioł Pański, mężczyźni stanęli i zaczęli się modlić! Poprzednie budowy były w miejscach odległych, mało tam mogliśmy wszyscy przebywać, a tym razem cała ta budowa była w centrum. Więc wszyscy tu byli i mogli obserwować, a dzieci pomagać.”

Magda (trzeci raz na budowie):

„Uważam, że jest to fantastyczna rzecz. Uwielbiam patrzeć, jak faceci razem pracują! Zespołowo. W tym roku było budowanie w centrum, więc można też było patrzeć, jak pracują.”

Daria (pierwszy raz na budowie):

„Dla mnie wrażenie niesamowite, bo ogromny spokój podczas pracy był. Przyjazna atmosfera. Jest bardzo fajnie. W ogóle piękny ośrodek i to, że wciąż się go ubogaca. To jest niesamowite, że wszyscy tu teraz dla Wspólnoty pracują.”

 

Efektem tego pospolitego ruszenia nie było przygnębiające pole po bitwie, a taki oto widok:

 

Trzy Wieże

P1020911

P1020594

Warto było podjąć wszelki trud!

Korespondentka z Północnego Zachodu – Dorota 🙂

The Music Man

April 26, 2016 6:16 am

Pisaliśmy o “Panu od muzyki”, ale The Music Man to zupełnie inna opowieść, w iście amerykańskim stylu. Musical trafił w 1957 roku na Broadway, zdobył 5 razy Tony Awards, 1375 razy został przedstawiony, doczekał się pierwszej Grammy za najlepszy musical i przez 245 tygodni nie schodził z listy przebojów; na koniec został zekranizowany w 1962 roku dla kina, a potem sfilmowany dla telewizji.

A piszę o tym, bo obejrzałem The Music Man w wykonaniu młodzieży katolickiej szkoły św. Cecylii, gdzie odbywał się nasz Program. I były tam dzieci wielu par, które uczestniczyły w JA+TY=MY. Kiedy znalazłem się w szkolnej (i parafialnej zarazem) sali widowiskowej, wiele osób do mnie podchodziło się przypomnieć. Nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał się: “a jak wasze rytuały?” Okazało się, że najwięcej mężczyzn spośród wszystkich kroków proponowanych w Programie praktykuje otwieranie drzwi w samochodzie 🙂 Gdy chodzi o resztę, to rozkładają bezradnie ręce.

Przyjęło się, że od dbania o relację jest kobieta, a mężczyzna nie musi tu wiele się wykazywać. A przecież ten sam mężczyzna potrafi zawodowo się troszczyć o utrzymanie dobrej relacji z klientem, pozostawać w bardzo dobrych relacjach ze swoim zespołem, pamięta o imieninach i o tym, żeby pochwalić zespół i poszczególne osoby za zaangażowanie i wyniki, w tym samym czasie zapominając o rocznicy ślubu czy rocznicy urodzin własnej żony. Przy tym traktuje wiele rzeczy jako należne i nie wymagające nawet podziękowania. W work-life balance liczy się dla niego tylko work, a life (rozumiane jako życie rodzinne) to już nie kwestia balance, ale zwykły balast.

Dobrym początkiem jest zawsze sięgnięcie na powrót do rytuałów i wzięcie ich na siebie. To ja organizuję nasz miesięczny rytuał, to ja wykazuję inicjatywę i dbam o wszystkie szczegóły. Wiemy dobrze, że to nie jest łatwe, że za tym się kryje pewnie trud, ale czyż nie dlatego życie ma smak? 🙂

Z Hastings w Nebrasce

Fr. Jay

obiecaj mi, że będziesz szczęśliwa

January 24, 2016 5:00 am

“Obieacj mi, że będziesz szczęśliwa zawsze u mego boku.” *

To wielka ambicja i wielkie pragnienie serca mężczyzny. Żeby jego kobieta była szczęśliwa. Koleżanki będą jej zazdrościć. A ona, uśmiechnięta, będzie ozdobą jego domu.

Bywa, że mężczyzna nie znajduje odpowiednich środków do tego celu. Że daje z siebie wszystko tam, gdzie uważa, że jego miłość wyraża się najbardziej (praca, odpowiedzialność, utrzymanie rodziny) i małżonkowie się w tych znakach miłości mijają. Ale bywa też, że niezależnie od wszystkiego, jedyny komunikat kobiety do mężczyzny to “jestem nieszczęśliwa i to twoja wina”.

Będzie to osobistą tragedią mężczyzny i źródłem wielkiego stresu**. Bombardowany ciągle pretensjami i nieszczęściem żony, której nie potrafi odczarować znanymi sobie metodami, wycofuje się, gaśnie, przestaje podejmować próby.

Mówmy. Nie wtedy, gdy jesteśmy “takie nieszczęśliwe, bo 1, 2, 3…” i wtedy słowa znajdują się same. Mówmy dużo dobrego naszym mężom. Doceniajmy, nie bądźmy skąpe. To paliwo, którego nasi silni chłopcy potrzebują – choć nigdy nie poproszą o nie – by wierzyć, że coś potrafią.

M

*Zespół Train, “Marry Me” (Wyjdź za mnie) z albumu Save Me, San Francisco 2009

**Gary L. Thomas Cenniejsza niż perły

od córeczki do kobiety

June 28, 2015 5:53 am

Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. (Mk 5, 23)

Ilekroć słyszę fragment o córce Jaira i kobiecie cierpiącej na krwotok, przypominam sobie nie tylko niespodziewane pojawienie się Znajomego Księdza z Polski (i to od razu od ambony w kościele) na naszej 10. rocznicy ślubu we wsi zabitej deskami, gdzie spędzaliśmy pierwsze dni wakacji, ale i niezwykłą homilię do tego tekstu. O dziewczynce i kobiecie. Ale i o ojcu, który przedł drogę od nazywania swojego dziecka “córeczką”, przez “córkę”, aż do “dziewczynki”, jak mówi do niej Jezus. I droga “kobiety” cierpiącej na krwotok do “Córko, twoja wiara cię uzdrowiła”. “Córeczka” swojego ojca, “córka”, “dziewczynka”, “kobieta” i znowu “córka”, ale już Ojca w Niebie. Niesamowite streszczenie kształtowania się tożsamości kobiety. W tle – ofiarność ojca, najpierw przez wielką miłość, potem przez “tracenie” córki i zwracanie jej samej sobie, a potem innym.

Dobrze wiemy, że to pierwsze, ludzkie ojcostwo warunkuje to drugie. Wzrok taty – zostanie uwewnętrznionym na całe życie pierwszym wyobrażeniem o sposobie, w jaki patrzy na dorosłego już człowieka Bóg. Ale nie tylko to. Zdumiewające jest to, że córka może odkryć swoją wyjątkowość, godność, radość bycia “sobą” – swoją właśnie “kobiecość” – poprzez miłość ojca. Gdy doświadcza, jak bardzo jest przez niego kochana. W jego oczach czyta pierwszą prawdę o sobie.

Słyszę coraz częściej od znajomych “tatów” o realizowaniu inicjatywy tato.net, by spędzać czas “jeden na jeden” z córką. Są to wypady razem na wspólne popołudnie czy wieczór w kinie czy restauracji, jutro zaś jeden tata zabiera córkę na kilka dni na kajaki. I jest to niesmaowite tym bardziej, gdy przypominam sobie sytuację z wczorajszego wpisu o kafelku – bo wymaga od ojca przecież nauczenia się zupełnie innego języka, zupełnie nowego świata “dziewczyńskich” przeżyć, wejścia na zupełnie nieznaną planetę.

Wielki szacunek dla tych, którzy próbują. 🙂 O ile emocjonalny brak ojca czyni kobietę “małą dziewcznynką” na jej dorosłe życie (niestety również wydaną na pastwę różnych przypadkowych “ojców”) , bliskie ojcostwo w dzieciństwie daje jej wielką szansę na dojrzałą kobiecość.

M

 

 

Gromadzenie skarbów

June 19, 2015 5:00 am

Dzisiaj przez fragment z Ewangelii św. Mateusza powraca do mnie odwieczne pytanie: mieć, czy być? Najczęściej odpowiedź jest oczywista, problemy pojawiają się w poszczególnych, złożonych i delikatnych, sytuacjach.

“Gdzie jest bowiem twój skarb, tam również będzie twoje serce – ubi thesaurus tuus, ibi cor tuum” (Mt 6,21).

Być może starsi Czytelnicy kojarzą ten cytat z książką bądź filmem o Panu Samochodziku i Templariuszach – tam pojawiało się fikcyjne Kortumowo i wątek na nim oparty… Ten sam fragment znajduje się na epitafium z sercem Chopina w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie.

Być czy mieć? Bardziej być, czy bardziej mieć? Święty papież, Jan Paweł II, w czerwcu 1987 spotykając się z młodzieżą na Wertserplatte mówił:

Dzisiejsze “więcej być” młodego człowieka to odwaga trwania pełnego inicjatywy – nie możecie z tego zrezygnować, od tego zależy przyszłość każdego i wszystkich – trwania pulsującego świadectwa wiary i nadziei. “Więcej być” to na pewno nie ucieczka od trudnej sytuacji.
Nigdy samo “więcej mieć” nie może zwyciężyć. Bo wtedy człowiek może przegrać rzecz najcenniejszą: swoje człowieczeństwo, swoje sumienie, swoją godność.

Słuchałem tych słów 28 lat temu. Przez lata pobrzmiewały one mniej lub bardziej w mojej pamięci. Dziś, gdy jestem mężem i ojcem, gdy zabiegam o byt materialny Rodziny, nabierają one nowej głębi, nowego sensu, ale nie tracą nic ze swojej aktualności. Przeciwnie – w czasie “gospodarki wolnorynkowej będącej efektem transformacji ustrojowej 1989 roku” (nie sądziłem, że takie sformułowania kiedykolwiek zagoszczą na “Przystani”) – sytuacji, w których dokonuję takich wyborów jest coraz więcej. Z niepokojem spostrzegam, że ich mnogość może prowadzić do swego rodzaju dystansu, znieczulicy, do braku ostrej i jednoznacznej oceny każdej sytuacji. Z drugiej zaś strony – mam świadomość, że czasu na “gromadzenie skarbów” pozostaje mi coraz mniej…

Życie stale biegnie naprzód. Po zeszłotygodniowym międzynarodowym programie “RODZINA + SPOŁECZEŃTWO”, w najbliższy weekend startuje program JA+TY=MY (“Jedynka”) w Poznaniu.

Gdzie skarb – tam serce… Może dlatego do drogich nam osób mówimy “skarbie” lub pieszczotliwie “skarbuś”…?

Niech nasza modlitwa towarzyszy tym, którzy podczas programu będą poszukiwali skarbu wzajemnych relacji i tym, którzy będą im w tym pomagali.

Andrzej O.

co byś zrobił, gdybym umarła?

February 21, 2015 5:00 am

Znajduję w sieci taki tekst. “5 najtrudniejszych pytań dla mężczyzny: 1. O czym myślisz? 2. Czy mnie kochasz? 3. Czy jestem gruba? 4. Czy ona jest ładniejsza ode mnie? 5. Co byś zrobił, gdybym umarła? – Co czyni te pytania trudniejszymi niż inne trudne, to fakt, że każde gwarantuje awanturę, ciche dni itp., jeśli odpowiedź jest nieprawidłowa (…)

Pytanie 1: O czym myślisz? Poprawna odpowiedz: Przepraszam, kochanie, bylem zamyślony, ponieważ rozmyślałem o tym jak miłą, wspaniałą, opiekuńczą i piękną kobietą jesteś i jaki szczęśliwy jestem, że Cię spotkałem.” Potem mamy garść ogromnie dowcipnych kolejnych porad – jak odgadnąć pragnienia kobiety i nie popełnić jakiejś strasznej gafy. Bowiem słowa są niebezpieczne i każde może zostać wykorzystane przeciw niemu.

Raz w życiu przeczytałam harlequina. Podarował mi go z przekory szwagier w prezencie ślubnym, wiedząc, że kończyłam specjalizację literacką na wrocławskiej anglistyce, zdominowanej przez ideologię gender i feminizm. I miałam taki wniosek po lekturze, że mężczyzna w tej książce był połączeniem macho z kobiecą zupełnie psychiką. Wiem, że gdy tutaj napiszę, iż my kobiety popełniamy wiele błędów, oczekując od mężczyzn, że będą tacy jak my, narażę się ponownie jak wpisem o meczu. 🙂 Bo “znam facetów, którzy są tak głębocy, że nie boją się trudnych pytań o uczucia” albo “mąż mojej koleżanki zupełnie nie pasuje do tego opisu”. I nie wiem, skąd ten opór, by przyznać panom prawo być innymi. I zobaczyć w tym bogactwo odmiennych kompetencji.

Ale może powinnam zachęcić do udziału w Programie JA+TY=MY, który ocala inność drugiej osoby. A tych, co go już przeszli, poprosić o modlitwę za Program 1 w rodzinnym Wroclawiu. Sama po raz pierwszy będę głównie w ten sposób towarzyszyć parom i kochanym przyjaciołom, którzy w rozmaity sposób trudzą się przy organizacji, zmuszona do przerwania udziału w przygotowaniach wraz z pojawieniem się na świecie Pawełka.

Z góry dziękujemy za wsparcie.

M

 

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 148 other subscribers