torpeda

July 4, 2015 5:11 am

budzi mnie koło szóstej rano w hotelowym pokoju. Zza ściany dochodzi nie tylko głos płaczącego niemowlaka (nie umie jeszcze mówić), ale i krzyki kobiety, że ona nigdy nie chciała jechać w góry, tylko nad morze. I po co oni tu przyjechali. Że to góry – potwiedza schronisko na Śnieżce, ktore przez okno widzimy jak na dłoni z powodu świetnej pogody.

Hotel, choć bez wielu gwiazdek, wyposażony jest w całym Karpaczu znaną świetną kuchnię oraz basen kryty, otwarty cały dzień. Jesteśmy z rodziną pod wrażeniem, że choć kilka dni uda się nam tu spędzić, mając dla siebie nawzajem w końcu dużo czasu, i to w tak sprzyjających warunkach. Więc zdumiewa mnie ten krzyk zza ściany. Pewnie za nim kryje się jakiejś tej żony i mamy zmęczenie, niewyspanie, frustracja, żal może o zepełnie inne sprawy. Ale też myślę, że można łatwo storpedować urlop, dokonując takich uogólnień. “Dla mnie już tego urlopu mogłoby wcale nie być”, “z naszą rodziną nie warto nigdzie wyjeżdżać”, “odpocznę dopiero w trumnie” – by podać tylko kilka zasłyszanych. Mają wspólną cechę: zanegowanie i przekreślenie całości, gdy jedynie jakiś element nie spełnia naszych oczekiwań.

Z pomocą przychodzi wdzięczność. “Dziękuję Ci, że tu przyjechaliśmy”, “to był wspaniały pomysł, żeby się tu wybrać”, “rewelacyjna jest tutaj kuchnia”, “jaka piękna pogoda – mogłoby przecież lać”. Że nie wspomnę o sztandarowym dla Programów “ale to dobrze, bo…”

Oczywiście można sytuacje, które nas irytują, wykorzystywać do konstruowania armaty, ktora rodzinny urlop wysadzi w powietrze, ale lepiej je ocalać, eksponując najmniejszy choćby powód do szczęścia. Ono się wówczas pomnaża przez pączkowanie.

M

Tags: , ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers