umiłowany, umiłowana

January 10, 2016 5:00 am

Zastanowiło mnie wczoraj, że uczniowie widząc Jezusa myśleli, że to “zjawa” i bali się Go. Pomyślałam, że lękamy się Go tym bardziej wtedy, gdy tracimy z pola widzenia Jego człowieczeństwo. “Zjawa” to ktoś oderwany od rzeczywistości. To taki “Bóg”, który przychodzi nie znając nas ani realiów naszego życia, stawiający niemożliwe do spełnienia wymagania, bezosobowy, kogo my także nie poznaliśmy. Ktoś “obcy”, jakby z kosmosu.

Lęk ustępuje, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że On działa w sposób najbardziej “ludzki” z możliwych. “Ludzki” nie znaczy taki, który myśli tylko kategoriami pragmatycznymi, jak wtedy, gdy mówimy “ludzkie plany”. Jest względem nas “ludzki” – czyli pełen szacunku, cierpliwości, świadomy naszych ograniczeń i zranień, specyfiki naszego powołania. Być dla kogoś “ludzkim” to rozpoznać jego godność, ochronić ją.

W Niedzielę Chrztu Pańskiego, gdy Pan Jezus wchodzi razem z innymi do Jordanu, jakby był każdym najmniejszym z nas, otwiera się niebo i słychać głos Ojca: “Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. I to samo mówi do każdego z nas: “Tyś jest mój syn umiłowany, Tyś jest moją umiłowaną córką, w Tobie mam upodobanie”.

Pewnie ucieszyłby się, gdybyśmy w to uwierzyli, nie odpowiadając w duchu: “ale to nie może być przecież o mnie…”

M

Tags: ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 149 other subscribers