Viva Cristo Rey

November 25, 2012 4:30 pm

To Jego dzień, to Jego Święto, to Jemu chwała. Tak odpowiadałem na pozdrowienia ludzi, którzy serdecznie reagowali na widok biegnącego księdza. Viva Cristo Rey!

Maraton ukończony. I to z życiówką. Jeszcze nie wiem dokładnie ile, bo przed biegiem mój biegowy zegarek mnie zawiódł i odmówił posłuszeństwa. Wiem, ze brutto było 4:14.Ogon, gdzie zająłem właściwe sobie miejsce, miał jakąś chwile, zanim objął nas pomiar czasu.

Strategia biegu była taka: zaczynam z tymi, co biegną 4:30 i po jakimś czasie zostawię ich i biegnę swoim tempem. Potem łapię tych, co biegną na 4:15 i z nimi dobiegam do mety. Dogoniłem ich przed półmetkiem, a ponieważ dobrze mi się biegło, więc dalej swoim tempem. Pomysł był taki, ze jak dopadnie mnie kryzys, to zawsze mogę do nich wrócić. I tak się stało. Choć ukończyłem przed nimi, to jednak ich pace makerom zawdzięczam, ze mimo dużego osłabienia zmobilizowałem się i tempo utrzymałem.

Jeszcze lepiej rozumiem św. Pawła, który mówił, ze bieg ukończył, wiary ustrzegł. Bo tak to na maratonie bywa,że w końcówce zostaje tylko wiara i motywacja. Ten maraton był szczególnie za rodziny. Za wszystkie Ogniska, choć szczególnie te najmłodsze i za wszystkie moje podopieczne rodziny, zwłaszcza te, które doświadczają największych trudności. Może to dlatego było w końcówce tak ciężko. 😉

Maraton jest czymś szczególnym. To duże wyzwanie, to okazja zmierzyć się z prawdziwą słabością, gdzie zostaje już tylko wola walki, choć ciało mówi “dość.” Wiele razy, wyjątkowo wiele, mijałem innych maratończyków, którzy rezygnowali, lub, gorzej, zbierani byli karetkami. To pokazuje, ze to naprawdę jest wyzwanie. Zresztą pamiętamy, co spotkało naszego zawodnika na półmaratonie uznamskim. Jestem z niego dumny, bo się nie poddał i dalej trenuje.

Za rok znowu zawalczymy. A teraz idziemy świętować.

xj

Tags: , ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 149 other subscribers