(wielki) post

March 7, 2014 5:00 am

“Umartwialiśmy siebie, a Tyś tego nie uznał” (Iz 58, 3)

Jakże dosadnie Księga Izajasza wyśmiewa dziś pewien styl umartwiania się. “Zwieszanie głowy jak sitowie i użycie woru z popiołem za posłanie” (Iz 58, 5b). “Pościcie wśród waśni i sporów” (58, 4).

Przypomina mi się św. Teresa z Lisieux, młodziutka karmelitanka. Nie wiem, czy istnieje zakon, który w bardziej precyzyjny sposób określałby regułą rozmaite umartwienia. Zamiast krzeseł – stołki bez oparcia, chodzenie po schodach – bez użycia poręczy, posiłki – głównie postne w ilości lub jakości, milczenie, zakaz kładzenia się w dzień czy nawet siadania na łóżko. To tylko kilka przykładów, a przecież oprócz listy “zwyczajnych” – jeszcze dodatkowe umartwienia, o które można prosić przełożonych.

W środowisku niemal prześcigania się w praktykach pokutnych – Teresa odkrywa, że jedynie miłość cokolwiek znaczy i że najmilszym Bogu umartwieniem jest pogodne przyjmowanie tego, co niesie codzienność. Plus “przełamywanie własnej woli”, polegające na przykład na “powstrzymywaniu się od ciętych odpowiedzi, na spełnianiu drobnych usług bez przywiązywania do nich wagi”.*

Dzisiejsza rewizja pojęcia postu u Izajasza przenosi punkt ciężkości z siebie samego na drugiego: nie chodzi o to, bym jak najwięcej stracił, ale o to, by ktoś drugi poczuł się naprawdę kochany.

M

*Dzieje duszy rozdz. VI

Tags: ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers