wielki(e) post(anowienia)

March 10, 2014 5:00 am

“Proszę Was, nie róbcie żadnych postanowień na Wielki Post. Bo albo będziecie od początku sfrustrowani, gdy Wam nie będzie wychodzić, albo dumni z siebie, gdy się będzie udawać. Ale w obu przypadkach bohaterem Postu będę ‘ja sam’. I nie otworzę się na to, co przygotował dla mnie Bóg. A to On jest pierwszym, który wkłada na siebie wór i kładzie się w popiele, żeby w końcu do nas dotrzeć ze swoją miłością.”

Jakże radykalnie. To z homilii ks. Rafała Chruślińskiego, współbrata Kapitana Przystani, w czasie Mszy św. na spotkaniu naszej wspólnoty w ramach Ogniska Świętej Rodziny.

Moje serce podąża bardzo za tym słowem. Nic tak mocno nie zmienia, jak przyjęta miłość. Odkryta tożsamość poszukiwanego dziecka, bezgranicznie kochanego, zrozumianego, wspartego i podnoszonego ze słabości gestem Ojca, Brata, Przyjaciela – uwalnia w nas pokłady miłosierdzia, czułości, dobroci, do których jakoś próbujemy rozmaitymi postanowieniami dotrzeć. “Nie będę krzyczeć, nie będę robić przytyków, nie będę mieć pretensji…” Z naciskiem na “nie”, zwiastującym od razu fiasko założeń.

Pozwolić Mu się do nas zbliżyć. Choć w praktyce nie będzie to wcale bezwład, bo by pozwolić, trzeba się z Nim bardziej serio spotkać. Znaleźć czas, by zadać pytania. Dać się odkryć. Dać się uleczyć. Dać Mu pole do działania, bo sam zbyt delikatny, by je sobie brać, gdy nie chcemy. Bo szanuje naszą wolność. Przyjąć innych z ich słabością, poznawszy własną. Przekazać dalej dotyk Jego miłości. A kto wie, co jeszcze.

“A jeśli już musicie, niech to będą postanowienia pozytywne…”

M

Tags: ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers