Współczesna łacina

April 19, 2012 8:17 am

Niesamowity czas. Ludzie z kilkudziesięciu stanów i kilkunastu krajów, różnych akcentów i języków. Przyjechali na tydzień, by uczyć się języka ciała, płodności. By uczyć się jak towarzyszyć małżonkom w procesie stawania się rodzicami. By pomóc im zrozumieć piękny i trudny dar płodności, która w ich konkretnym małżeństwie tak różnie się przejawia (od „wystarczy, że się do mnie przytuli i już znowu jestem w ciąży” po „dlaczego nas Pan Bóg tak strasznie pokarał, że przez tyle lat staramy się i nie możemy zostać rodzicami”).

Wykładają ludzie, którzy całe swoje życie towarzyszą innym. Często tym porzuconym przez in vitro, oszukanym przez wygodę antykoncepcji, przez wiele lat czekającym na cud narodzin.

Jedyny problem to to, że wszystko jest przekazywane po angielsku z amerykańską wymową.

Przechodząc pomiędzy kursantami spotykam ludzi z Polinezji, Francji, Niemiec, Polski, Ukrainy, Ekwadoru, Meksyku, Kanady… że nie wspomnę o gościu z Bronxu czy południowej, meksykańskiej Arizony.

Rozmawiamy ze sobą, siedząc przy stole w czasie lunchu, nie przejmując się za bardzo wymową, akcentem, zasobem słów. Rozmawiamy ze sobą, bo mamy o czym. Ci ludzie tutaj nie są przypadkowi. Mogli się wcześniej nie znać, ale mówią tym samym językiem, żyją tymi samymi wartościami.

Czy to angielski stał się współczesną łaciną, czy raczej to miłość i troska, szacunek i respekt dla godności drugiego człowieka?

„Choćbym mówił językami ludzi i aniołów….”

Ale bez angielskiego też trudno…

Może więc dziś porozmawiaj ze swoją żoną po angielsku i włóż w to całe swoje serce i miłość i troskę jaką dla niej masz. A jeśli czytasz tego bloga po angielsku, bo polskiego, czy niemieckiego nie znasz, to…. spróbuj to pokazać. Wiem, że dasz radę.

X Jarosław

Tags: , , ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers