Zachód słońca

August 4, 2012 12:02 am

Zostałem poproszony o napisanie czegoś o zachodzie słońca.

Przygotowywałem się do tego zadania przez cały dzień. Nie robiłem co prawda żadnych literackich wprawek typu „Słońce stopniowo zniża się ku horyzontowi, nadając lekko czerwonawy odcień niebu, które mieni się następnie odcieniami pomarańczu. Oddalając się od pola naszego widzenia, pozostawia za sobą kolorową smugę, za którą niebo robi się coraz ciemniejsze, a słońce powoli zanurza się w oceanie. W końcu całkowicie znika, pozostawiając niebo do dyspozycji nocy” (ale nie tak strasznie czarnej, bo mamy pełnię).

Zaplanowałem jednak, że napiszę to przed domem, w którym chwilowo mieszkam, wpatrując się w niebo z palcami przebiegającymi szybko po klawiaturze, żeby zdążyć oddać urok zachodzącego w subtropikach słońca. Napisałem „chwilowo mieszkam”, bo tułam się od kilku dni, co chwilę zmieniając miejsce, z racji tego, że człowiek jest homo viator, ale nawet taki włóczykij jak ja potrzebuje domu (przynajmniej na noc), choć tu pod zwrotnikiem raka i w ciągu dnia docenia się każdy kawałek dachu nad głową – choćby drzewa, które tu się nazywa umbrella tree.

Widząc, że już powoli nadchodzi zmierzch, odbyłem jeszcze jedną rozmowę telefoniczną (szukając domu na jedną noc w innym mieście) i już miałem wyjść, gdy okazało się, że nie ma po  co. Już jest noc. Tak to bowiem tutaj to wygląda, że dzień wstaje od razu gotowy do życia i podobnie noc.

Nie wiem więc, czy uda mi się opisać zachód słońca w najbliższych dniach, bo życie tu strasznie pędzi. A ja muszę przecież wypocząć, bo to moje wakacje. Teraz idę szybko spać, może uda mi się złapać wschód słońca.

Fr Jay

Tags: , , ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 151 other subscribers