Zaczyna sie przedmaratonowa gorączka

November 23, 2012 5:00 am

Dziś wylot do Florencji. Po drodze przesiadka. Od razu można poznać, kto leci na maraton. Ubrani na sportowo, w znoszonych butach biegowych, z charakterystyczną wysportowaną sylwetką. Łatwo się rozpoznajemy, mijając sie w samolocie czy wychodząc z lotniska. Czasem skinienie głową (bo my z tej samej “branży”), czasem wyraźne “good luck”.

Każdy z nas liczy na wygraną. Wygrać nową “życiówkę”, pokonać słabość, pobiec z głową, utrzymać strategię i … przeżyć tę radość z finiszu, która wynagradza wszystkie trudy.

A ta wspomniana gorączka? Zwyczajowo już wszystko mnie boli, pojawia się na nowo lęk przed dystansem (42,195 km!!!) i świdrujące pytanie: czy dam radę, czy sobie poradzę? We wszystkich możliwych odmianach. Przyszłość pokaże. Pojutrze.

Wasi Aniołowie mile na trasie widziani. Bo te moje maratony, to za Was Kochane Rodziny, byście wytrwali do końca, mimo bólu, mimo pytań, czy warto się męczyć… A jak dożyjecie 42 lat i 195 dni w małżeństwie, to pobiegnę następny. Bo jesteście nam potrzebni. Potrzebujemy Waszej wytrwałości przez lata i uśmiechu, gdy się mijamy na ścieżkach biegowych, bo bez Was świat się stoczy na manowce.

Do zobaczenia na mecie. Tę najbliższą możecie śledzić na stronie www.firenzemarathon.it  Mój nr startowy 9755.

xj

Tags: , , ,

Categorised in: Ks. Jarosław Szymczak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 148 other subscribers