zepsute szkło

May 21, 2015 5:00 am

Aparat fotograficzny upadł mi na ziemię. Lustrzanka cyfrowa, że dodam, na którą pozwolić sobie było bardzo trudno i wymagało to wiele – jak powiedziałaby współautorka Programów, Agnieszka Rogalska – “trudności w zakresie ustalenia dobra wspólnego” (co mój mąż Boski Andy nazywa kłótnią).

Obiecałam znajomym korespondencyjnym z Fundacyjnego FamilyCare Center w Omaha zdjęcie naszej rodziny i dlatego aparat był na stole. Jego brzdęk o kafelki spowodował krótkie zatrzymanie akcji mojego serca. Przestał też działać obiektyw, ale ze skutkiem trwałym. Gorzej być nie mogło i w żałobnej ciszy zaniosłam go do sypialni, z zamiarem zastanowienia się, jak i kiedy o sprawie opowiedzieć Boskiemu.

Po trzech tygodniach od zdarzenia ujawniło się już wiele niespodzianie pozytywnych aspektów zajścia: uświadomienie sobie, że nasza rodzina naprawdę nie ma zdjęć; przekonanie się, że dla Męża usterka aparatu nie jest na tyle ważna, by robić mi z tego tytułu przykrości; nawiązanie kontaktu z dawno “niekontaktowanymi” przyjaciółmi w kraju i za granicą, którzy poświecili cenny swój czas na doradztwo w zakresie wyboru nowego obiektywu, a nawet pomocy w zakupie; sfotografowanie nas przez kolegę z Ogniska, a sąsiada zza miedzy, Jarka, na wyjątkowym dniu skupienia u nich w domu (w dodatku ks. Rafał Chruśliński był do zdjęcia gratis). Nade wszystko zaś znalazłam wreszcie sposób, by ocalić od dawna brakujące celebrowanie zwykłych-niezwykłych chwil z naszego życia: jak już aparat wróci do użytku, będę mogła je fotografować i wkładać w albumy. To jak otwarcie oczu szerzej na bycie tu i teraz.

Jaki to klucz do przeżywania rozmaitych katastrof i nieszczęść. Tych małych, codziennych, ale pewnie i tych większych. Kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno*. Albo “współdziała z tymi, którzy Go miłują, we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28).

M

*Jan Twardowski “Kiedy mówisz”

Tags: ,

Categorised in: Małgorzata Rybak

Otrzymuj posty przez e-mail

Wpisz adres e-mail

Join 149 other subscribers