memo

March 21, 2012 8:46 am

Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona?
A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.
Oto wyryłem cię na obu dłoniach.

(Iz 49, 15-16)

Mój mąż, gdy szybko musi zachować w pamięci jakąś informację, pisze długopisem na dłoni. Czasem wraca z pracy i mówi: “no nie, rozmazało mi się, zobacz, co to mogło być?” Czasem jakiś numer telefonu, czasem godzina spotkania z pracownikami, a czasem prośba ode mnie: kupić tabletki do zmywarki.

Lubię często słyszeć, jaka jestem ważna. Nieraz się martwię, jeśli przez kilka dni pod rząd tego nie usłyszę, że może coś się zmieniło. Pana Boga mogłabym pytać co dzień, żeby mieć tę pewność, że nosi mnie ze sobą blisko serca, że nie podpadłam i że nie trzyma mnie na dystans.

Więc zapisał sobie. Zapisał sobie ranami na wylot i nie zapomni. Pozwolił się zranić, żeby mnie przekonać, że nie interesuje Go dystans.

Ja też mogę wypisać sobie na rękach: “Jestem kochana”. Żeby nie zapomnieć.

Małgosia

Bohaterowie

March 20, 2012 7:33 am

Ostatnia niedziela minęła jak z bicza strzelił. Choć w naszym Ognisku był dzień skupienia, to mój dyżur telefoniczny dał się we znaki. Tak więc gdy inni adorowali Pana w Najświętszym Sakramencie, mnie przyszło zszywać przeciętą łapę pewnej miłej suczce, zresztą stałej pacjentce. Na szczęście w dalszej części dnia los okazał się łaskawy i mogłem spokojnie uczestniczyć we wspólnotowej Eucharystii. W sumie – jak w życiu. Ciągła walka, by nie zapominać o oddaniu należnego czasu Bogu.

Wieczór, jak najbardziej małżeński, także okazał się inspirujący do zastanowienia się nad życiem. Wspólna projekcja „Bohaterów”* przyniosła nam wiele satysfakcji, bo film okazał się świetny! Mnie samego zaś zmusił do n-tego z kolei zastanowienia się, jakim jestem ojcem. Bo film w swej fabule skierowany jest do tych, których Bóg powołał do ojcostwa.

W jednej z pierwszych scen przytoczone zostały dane, z których wynika, że istnieje ścisły związek między przestępczością wśród dzieci i młodzieży, a jakością ich relacji z ojcem. Wychodząc od tego, jedna z postaci kieruje takie oto słowa do swoich podwładnych: „Ciężko pracujcie (…) ale potem wracajcie do domów i kochajcie bliskich.”

Przypadków przecież nie ma, więc jak tu nie zauważyć, że na drugi dzień przypadła uroczystość św. Józefa. Bycie ojcem nie jest dla mnie łatwe, ale mogę podzielić się tym, iż opiekun Jezusa jest dla mnie przykładem. Tak jak ja trudził się, by zapewnić godny byt rodzinie, a jednocześnie nie zapominał, że jest mężem i ojcem. I wszystko to przeżywał w posłuszeństwie Bogu.

Tak, jak był cichy na kartach ewangelii, tak i cichy pozostaje w swym orędownictwie za nami. Cichy, lecz bardzo skuteczny.

Św. Józefie, głowo Najświętszej Rodziny, opiekuj się nami!

*Bohaterowie, 2011, reż. Alex Kendrick

[youtube http://www.youtube.com/watch?v=MKtO_yAYEQM?rel=0&w=560&h=315]

Michał

Opiekun Rodzin

March 19, 2012 4:14 am

Im dłużej żyję, tym bardziej zachwyca mnie św. Józef.

Kim musiał być, że Bóg chciał się z nim podzielić tytułem Ojca względem Syna Bożego?

Kim musiał być, że Niepokalana Matka Boga chciała go mieć za swojego najbliższego towarzysza życia?

Kim musiał być, że Jezus wołał na niego “Tato”?

Wiemy, że święty Józef musiał wypowiedzieć imię Jezus, kiedy pytano go, jak ma mieć na imię jego SYN, bo należało to do obowiązków ojca. A poza tym nad całym jego życiem rozciąga się wielkie milczenie. Żadnych cudów, żadnych wielkich czynów, żadnych objawień. A w Niebie jest taki ważny – Opiekun Kościoła Świętego! Po cichu uważany też za Ministra Finansów. My czcimy go także jako Opiekuna Rodzin.

Święty Józefie, któryś spędził swe życie w cichości i pokorze, naucz mnie przyjmować z rąk Bożych wszystko, co boli, upokarza i umartwia, abym na wzór serca Jezusowego stał się cichy i pokorny sercem. Tak jak Ty.

X Jarosław

życiowa rola

March 17, 2012 8:42 pm

Gdyby Kapitan X* miał wbudowany tachometr, ów pokazywałby już wynik, który zawstydziłby pracownika międzynarodowej firmy spedycyjnej. Nie chodzi przecież jednak o rekordy. Ważne, co z tych podróży zostaje w miejscach, gdzie był.

Dziś po spotkaniu rodzin we Wrocławiu moglibyśmy wszyscy zapełnić tom grubości książki telefonicznej jednego województwa, ale chcę wrócić myślą do jednego porównania, które mi zapadło już dawno temu i wraca, ilekroć odpalam komputer. Gdy uruchamiają się kolejne programy, przypominam sobie, jak Kapitan X porównał ten proces do uświadamiania sobie co rano, kim jestem. Więc po pierwsze: dzieckiem Bożym. Kobietą. Żoną. Matką. Córką. Nauczycielką. Przyjaciółką. Odnajduję swoją tożsamość najpierw w relacji do Tego, co mnie woła po imieniu, a potem – do kolejnych Ważnych Osób.

W niektóre role wchodzi się łatwo, w inne trudniej. Biorąc pod uwagę, że można robić dobrze jedynie to, co się kocha, byłoby idealnie, by w najważniejszych obszarach życia mieć odrobinę pasji. Nie kocha się tego, w czym człowiek wypada słabo czy ma poczucie braku kompetencji: nieraz już przewidywany brak sukcesu powoduje odruch ucieczki. I dlatego bardzo jesteśmy wdzięczni tym, co nas zapisali na warsztaty o wychowywaniu dzieci, gdy zaczęliśmy doświadczać z Mężem w tej dziedzinie spektakularnych porażek. Nabywanie nowych umiejętności sprawia, że czujemy się pewniej jako rodzice, a spełnianie tej roli daje więcej radości, gdy nie jest się samemu jak dziecko we mgle.

Nie bójmy się sięgać po niezbędne aktualizacje do naszych życiowych ról. Żebyśmy się za nie brali twórczo i z wiarą.

Małgosia

*Kapitan X = Ks. Jarosław Szymczak

Sąd

March 16, 2012 7:03 am

„Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi…” (Iz 53, 3)

Osąd. O-sąd. To coś, czego doświadczył Jezus w poranek męki, gdy zaliczony został do grona złoczyńców. Wyrok: kara śmierci! Jeszcze zanim wziął krzyż na swe ramiona,  ukrzyżowano Jego serce – słowem.

Jak tragicznie można się pomylić w swym osądzie! Jak łatwo cisnąć niesprawiedliwym oskarżeniem w sam środek czyjegoś serca!

Zdumiewa mnie moc słów. Ten sam język, który może tworzyć rzeczywistość pełną miłości  i pokoju, może też posłużyć za narzędzie zniszczeń i zadawania ciosów; wydawania krzywdzących i nierzetelnych o-sądów.

Więc już rozumiem, dlaczego Jezus tak często przestrzegał: „Nie sądźcie…” Bo tak łatwo jest nam dać się ponieść emocjom i przyjąć za całą prawdę – tylko zewnętrzne pozory lub zniekształcony własną interpretacją cień spraw.

Jak ważne jest dla mnie, w kontekście pierwszej stacji drogi krzyżowej,  ćwiczenie obrony współmałżonka przed oskarżeniami w sobie samym!*

Stając się coraz bardziej wolna od oskarżeń innych ludzi we własnym sercu, łatwiej mi nie dołączać do grona oskarżycieli, gdy mimowolnie staję się uczestnikiem czyjejś „rozprawy sądowej”.

Basia

*To jedno z ćwiczeń Programu „Ja+Ty=My”

bliskość

March 15, 2012 6:08 am
Mówiłem: “Gdybyś wiedział, nie chciałbyś mnie.
Moje rany są ukryte głęboko pod twarzą, którą noszę.”
On powiedział: “Moje dziecko, Moje rany są głębsze.
To miłość do Ciebie była ich przyczyną.”

(B. & G. Gaither, Jestem kochany)

Moja ziemia jałowa, moje miejsca niechciane – to z nich On czyni swoje Święte Świętych. Moje drzwi, zza których puka do mnie pustka i lęk, moje nieodrobione lekcje, moje rozczarowane plany – nad nimi rozpina Namiot Spotkania. Nie pomimo moich braków, ale w braki moje – przychodzi. Pragnie bliskości, której ja przecież daleko bardziej od Niego potrzebuję.

Małgosia

sms na dzisiaj

March 14, 2012 8:51 am

“A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców.” (Pwt 4,1)

Jezus nie zmienił Prawa, ale je sobą wypełnił. A obietnicę jeszcze raz powtórzył: “A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.” (Mt 5, 19)

Zobaczcie, jak bardzo Pan nas kocha: nigdy nie przestaje nas zachęcać do wierności.

Może łatwiej nam będzie wywiązać się dziś ze swoich zobowiązań, jeśli będziemy sobie nawzajem w tym życzliwie pomagali?

Dosia

pocztówka z Indii

March 13, 2012 6:30 am

Hinduski poeta Kabir (1440-1518) mówi w wierszu, że często mamy nadzieję w którymś momencie spotkać Boga. Jak mało jednak pamiętamy o tym, że ten moment dokonuje się przy boku osoby, która jest obok nas! Ileż prawdy jest w stwierdzeniu, że często szukamy Boga, ale nieczęsto mamy świadomość tego, że mieszka w każdej osobie, którą spotykamy! “Czy nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego?” (1 Kor 6, 19-20)


Cieszę się, że zanim przeprowadziłem się do Chennai, gdzie mieszkam teraz, całe życie spędziłem w Kalkucie.

Miałem sposobność odwiedzić Wrocław i bardzo podobało mi się i miasto, i ludzie. Gdy ludzie w Polsce pytali mnie, skąd dokładnie przyjechałem, niemalże nikt nie słyszał o Chennai! Niektórzy nie znali nawet New Dehli, które jest dla Indii tym, czym Warszawa dla Polski. Zachwycało mnie jednak, że wszyscy słyszeli o Kalkucie. Oczywiście głównie z powodu Matki Teresy – wspaniałej zakonnicy, która poświęciła swoje życie Jezusowi, którego widziała w każdym człowieku! „Każdy z nich to Jezus w przebraniu” – tak mówiła o ubogich i pogardzanych, którym niosła światło.

Jako młody chłopak miałem okazję spotkać ją kilka razy. Zachowałem w pamięci moment, gdy po raz pierwszy ujrzałem tę świętą siostrę. Siedziała na podłodze w kąciku kaplicy Misjonarek Miłości. Z ulicy dobiegał szum – klaksony aut, hałas przejeżdżających tramwajów, rzężenie uruchamianych ponownie silników. Ona jednak była pogrążona w modlitwie. Dziś w miejscu, gdzie siadywała, znajduje się jej figura.

Kończę tymi kilkoma myślami: oby udało się nam widzieć Boga w każdym, kogo spotkamy w tym tygodniu i podjąć dialog z Bogiem właśnie w tym danym nam momencie spotkania. Dobrego tygodnia!

Joseph

polifonia

March 13, 2012 6:00 am

– czyli wielogłosowość. Była u zarania pomysłu na blog, który pokazywałby migawki z codziennego życia wiary.

Więc wiele głosów, różne perspektywy i zamiast jednego autora – autorzy. Jedna wiara, ale różne sposoby jej odkrywania, przeżywania i dzielenia się nią, by blog – tak, także ta prosta i ogólnie dostępna forma pisania – stawał się miejscem spotkania, wymiany. Komunią piszących, czytających, ponoszących trud tłumaczenia i edycji tekstów. Miejscem gościnnym i nie całkiem wirtualnym.

Od dziś znajdzie się na “Przystani” specjalne miejsce dla cumowania szalup Gości.
Pierwszy z nich, Joseph, mieszka w odległości 7 tysięcy kilometrów od Polski, w kraju, w którym chrześcijanie stanowią 3-5% populacji. Cieszymy się bardzo, że znalazł czas i słowa, którymi zechciał się podzielić na “Przystani”. Oddajemy głos Indiom.

Czas dla nas

March 12, 2012 6:00 am

No właśnie. Jak pielęgnować naszą miłość? Między innymi dbając o czas dla nas. Tylko jak znaleźć ten czas, gdy wychodzi się wcześnie rano i wraca późnym wieczorem? Oczywiście pozostaje jeszcze zawsze przysłowiowe „pięć minut” pod koniec dnia. Niestety wtedy nadajemy się jedynie na szybką rewitalizację i owe “pięć minut” bardzo łatwo – prawie samoczynnie – się marnuje.

Jednak znalazłem pewien sposób. Zacząłem bronić czasu dla ukochanej żony w swym sercu. Wystarczy w pogoni zajęć i obowiązków skierować myśl ku tej osobie, której nie ma koło nas fizycznie, ale która przecież jest tak blisko. Po co byłaby nasza praca, nasze wysiłki, pokonywanie trudności, gdyby nie powroty w ramiona, które na nas czekają? I te powroty są zupełnie inne, gdy w ciągu dnia kilkakrotnie, choćby przez parę sekund, uświadomimy sobie i pozwolimy „poczuć” naszą wzajemną miłość.  Taki „myślowy” sms do żony będzie przez nią odebrany. Zwłaszcza, gdy zostanie dopełniony uśmiechem, miłym słowem i gestem po powrocie do domu. Wtedy okazuje się, że owe „pięć minut” wieczorem zdecydowanie trudniej zmarnować.

Z tych „sms-ów” oraz niezmarnowanych wieczornych “pięciu minut” rodzi się z kolei siła, by wywalczyć może jeden wieczór w tygodniu, może choć jeden dzień w miesiącu… tyko dla nas, by karmić naszą miłość.