Ojcowie z dziećmi

September 11, 2012 3:26 am

To, co mnie jakoś szczególnie urzeka, to widok ojców, którzy przyjechali razem ze swoimi żonami, by opiekować się w czasie kursu dziećmi. Tatusiowie, którzy spacerują po korytarzu z malutkimi dziećmi, wołają swoje żony na karmienie, w czasie Mszy św. stoją obok swoich małżonek, które choć na tę chwilę mogą spokojnie przytulić dzieci do serca. Tak jak nie ma rodzicielstwa bez pary małżonków, tak i posługa instruktora czy lekarza zawsze ma gdzieś na zapleczu żonę, czy męża, którzy – choć nieobecni przy samym procesie – w jakiś własny sposób go umożliwiają.

Dziś szczególnie serdecznie myślę o tych wszystkich pozostawionych w domach żonach, mężach, dzieciach, którzy tęsknią, ale wiedzą, że ten czas rozłąki przyniesie wielkie owoce nie tylko innym, ale i im samym. Bo „cokolwiek uczyniliście dla jednego z tych braci Moich najmniejszych, Mnieście uczynili….”

Niech Was Bóg ma w swojej opiece

xj

Przywrócić obraz Boży w człowieku

September 10, 2012 10:06 am

Dzisiaj odwiedził nas bp. Stanisław Stefanek, który przyjechał specjalnie po to, żeby odprawić Mszę św. dla uczestników Kursu.

W czasie homilii podkreślił związki naszego Wydziału Studiów nad Rodziną z ideą służby człowiekowi przez wszystkie dyscypliny naukowe włącznie z medycyną. Przypomniał polskie tradycje walki o życie i walkę NaPro o przywrócenie Bożej prawdy o człowieku. Tak jak w Ewangelii Pan Jezus przywrócił słuch i mowę głuchoniememu, tak NaPro stara się przywrócić piękno i prawdę o człowieku, który w dziedzinie płodności stał się niemym i głuchym. Nie jesteśmy Panami życia, tylko jego sługami. To, co robi NaPro, to przywrócenie każdej osobie obrazu Bożego; to umożliwienie, żeby Pan Bóg mógł przez niego przemówić darem nowego życia.

Jaka to radość patrzeć na uczestników, którzy przyjechali z tak wielu miejsc, tak wielu zadań i aktywności, żeby pochylić się nad pięknem daru życia. I którzy pokonując tak wiele trudności, chcą jeszcze lepiej służyć parom małżeńskim.

Mamy świadomość jak wielu ludzi za nas się modli. Dziękujemy Wam z całego serca. W ten milczący sposób stajecie się współautorami tego dzieła.

Do usłyszenia jutro.

Zawsze z serdeczną modlitwą za Was

xj

Pierwsze śliwki robaczywki…

September 9, 2012 5:00 am

 

I tak upłynął dzień pierwszy. Okazało się, że rzeczywiście ten kurs jest po angielsku. Ogłoszenia po angielsku, wykłady po angielsku, slajdy po angielsku, materiały po angielsku… Nawet Polacy, jak wcielają się w rolę wykładowców, mówią po angielsku. Jedyna ulga, że Msza św. była po polsku. Choć homilię powiedział nie tylko po polsku, ale też i po angielsku.

Kłębią się więc myśli: „po co mi to było? na co ja się porywam? trzeba się było uczyć więcej! nie ma szans, żeby to zdać! Ci Amerykanie mówią okropnie, nie można ich zrozumieć!… ” I można by tak jeszcze przez godzinę 😉

No cóż. Poza współczuciem, jest też i świadomość, że większość z nas, którzy mają to już za sobą, też przez to przeszła. I przeżyła!

Co oczywiście nie zmienia faktu, że pierwszy dzień jest trudny. Jutro pewnie będzie jeszcze trudniej. Ale już za chwilę pojęcia się przyswoją, akcent przestanie tak przeszkadzać, a słowa zaczną się układać w zdania.

A nam pozostaje pamiętać o nich szczególnie mocno w modlitwie. Żeby się nie poddali. A jak kto ma znajomego Anioła Stróża z dobrym amerykańskim, to warto słać na pomoc.

Good luck, People!

X Jarosław

 

 

Ready, steady, go!

September 8, 2012 11:02 am

Wczoraj od godziny 18 przybywali do nas goście z rożnych krajów i miast. Póki co rozmowy toczą się w językach lokalnych, jutro, żeby się porozumieć trzeba będzie używać angielskiego. Polacy proszą Słowaczkę, żeby przejść na Polski. Jakoś siebie zrozumieją. A jeszcze nabiorą siły na mówienie po angielsku.

Chorwacja przysłała zespół 7 osób. Póki co trzymają się razem. Za tydzień, kiedy kurs się zakończy, pewnie wszyscy będą wielką rodziną. Nie można kochać życia i być sobie obcym. Po prostu się nie da.

Spotykam znajomych lekarzy ze Stowarzyszenia Katolickich Ginekologów i Położników. To właśnie na jednym ze spotkań padły pierwsze informacje o czymś takim jak NaProTechnology. To było jakby wczoraj, a jak wiele już się od tego czasu wydarzyło.

Dziś uroczyste rozpoczęcie. I już żadnych wymówek – wszystko po angielsku. Łącznie z informacjami gdzie trzeba się udać, żeby dojść do kaplicy a gdzie, żeby zjeść lunch czy umyć rączki.

Pierwsza godzina to wszystkie potrzebne informacje. W drugiej już pierwszy wykład. Prowadzi go dr Hilgers. Kurs rozpoczęty. A Was kochani nasi Czytelnicy proszę o silne wsparcie modlitewne. Uczestnicy BARDZO tego potrzebują.

Wasz korespondent

xj

dom

September 6, 2012 4:59 am

“Mamo” – mówi do mnie synek (6 lat) w holu Wisełkowego domu rekolekcyjnego – “ja tu sobie będę siedział i patrzył”. Po czym przysuwa fotel przed ogromną podświetlaną ikonę i rozsiada się wygodnie, zajmując swoją drobną osobą jedynie niewielką jego część.

Tak to już jest z ikonami, że trudno oderwać wzrok.

Przed ikoną tą staję jak na progu Domu. Dom ten udzieli schronienia każdemu, kto ma jakiekolwiek doświadczenie wewnętrznej bezdomności. Można przyjść, opowiedzieć, dostać plasterek na miejsca, gdzieśmy się skaleczyli i potłukli. Zanurzyć się we wzajemne relacje tej Rodziny. To otwarty dom, gdzie każdy jest przyjęty, każdy wysłuchany, ważny. W którym znane są także te wszystkie drobne czynności jak parzenie herbaty i składanie prania – niby nieważne, ale bez nich nic nie działa.

Dom, który może przemieniać nasze domy.

Małgosia

Wymiana

September 5, 2012 5:00 am

“W Nim przeto raduje się serce nasze, ufamy Jego świętemu imieniu.
Niech nas ogarnia łaska Twoja, Panie, według ufności pokładanej w Tobie”  Ps 33, 21-22

W domu dzieci rozwrzeszczane, biegają, nie słuchają – to ich próba zwrócenia na siebie uwagi. W pracy różne skomplikowane sytuacje, stres, niechęć i złośliwość współpracowników – to wynik różnych zaniedbań, wygórowanych wymagań. W relacji z mężem – co tu dużo mówić – nie najlepiej.

Tak było do tego momentu, gdy z bezsilnością oddałam Jezusowi i całej Najświętszej Rodzinie te wszystkie sprawy w Wisełce. Taki prezent ode mnie dla Nich (trzeba przyznać, że niezbyt finezyjny). A Oni w zamian pozwolili mi się jeszcze wygadać, wykrzyczeć i wszystko to cierpliwie wysłuchali.

A potem przedstawili mi inną perspektywę, nadali nowy wymiar tym sprawom, zachęcili do adoracji i do przyjęcia łaski, dzięki której przestanę koncentrować się na sobie, a skieruję swoją uwagę na Niego i przez to na innych. Trwało to kilka dni, ale poczułam, że wypełniona zostałam Jego obecnością i ufam, że podołam tym wszystkim trudnym wyzwaniom. A w chwili trudności wiem, do Kogo się udać po pomoc.

A poza tym to już tylko jakieś 280 dni pozostało do kolejnych wakacji i turnusów w Wisełce.

To przecież już niedługo!
Nie zapomnijcie się zapisać 😉

Dosia

Powrót do domu

September 4, 2012 7:54 am

Po dwóch miesiącach nieobecności mój pokój wymaga zdecydowanego odkurzenia. Ale zdecydowanie bardziej wymaga odkurzenia powrót do naszych spotkań na Blogu. Zatrzymywałem się w naszej Przystani każdego dnia ciesząc się wszelkim dobrem, które tam zagląda przez dzielenie się słowem/Słowem, dziękując Świętej Rodzinie za taki wspaniały Zespół Autorów.

Pewnie już wszyscy wróciliśmy do naszych normalnych zadań. No może poza tymi, którzy pracują na uczelniach. My jeszcze mamy wrzesień zanim pojawią się studenci. W tym roku jednak, w Łomiankach ten wrzesień będzie dość niezwykły. Po raz pierwszy zagoszczą w naszym domu studenci kursu NaProTechnologii. Uczestnicy z 11 krajów. No i wykładowcy z prof. Hilgersem na czele. Zapowiada się wspaniały czas. Mam nadzieję, że uda mi się przekazać Wam jakieś migawki z tego wydarzenia.

A dziś chciałbym tylko na chwilę odwiedzić każdy Wasz Dom i zostawić w nim odrobinę pokoju. Pokoju, który tylko może dać Pan Jezus. Na szczęście dla nas, On nas zawsze chce w ten pokój wyposażyć.

Pokój temu domowi!

X Jarosław

czas start

September 3, 2012 5:03 am

Miał dziś pisać ks. Kapitan “Przystani”, ale po przebiegnięciu maratonu pokonuje kolejne kilometry z jednych zadań duszpasterskich do drugich, pozostając chwilowo poza zasięgiem Redakcji. Nam, gdy tkwimy w blokach startowych roku szkolnego – bardzo potrzebny pozytywny doping i błogosławieństwo. Będziemy przecież już zaraz biegać i nasze maratony, tworzyć przepastne listy wizyt u ortodontów, logopedów i ortopedów, zebrań rodzicielskich i kółek, oraz zdążać na czas, gdy do maratonu dokładają jeszcze bieg przez płotki.

I co ja mam napisać, mama nieidealna; jaką złotą myślą wesprzeć Czytelników, gdy zaraz odzież galowa i wręczanie planów lekcji? Może tak: oby nie przyszło nam do głowy być idealnymi rodzicami idealnych dzieci. W końcu od “samych szóstek” ważniejsza jest zdolność samodzielnego myślenia. Od skarpetek na kancik – wrażliwe serce i głowa pełna marzeń. Od sprytu i chorej ambicji bycia “pierwszym we wszystkim” – ofiarność i niepoddawanie się zniechęceniu.

Przyjdź, Panie Jezu z Twoim Duchem Życia, między martwe dzwonki i nieruchome ławki. W nasze poranne kawy, szukanie kluczyków, kluczy i zawieruszonych czapek. W kompletowanie drugich śniadań. Daj nam poczucie humoru, wyrozumiałość i mądrą miłość.

I przyjdź także w nasze blogopisanie na pomoc rodzinie.

Małgosia